W tym wypadku ilość może przełożyć się na jakość. Minione dni to czas intensywnej krzątaniny polityczno-dyplomatycznej wokół wojny wywołanej przez Putina.
Najpierw: konferencja w Berlinie o (przyszłej) odbudowie Ukrainy. Potem: szczyt G7 we Włoszech i decyzja o zabezpieczeniu wsparcia finansowania dla Kijowa w 2025 r. na kwotę 50 mld dolarów, przy wykorzystaniu zamrożonych zasobów banku centralnego Rosji. W międzyczasie: deklaracja Orbána, że nie będzie blokować decyzji NATO dotyczących Ukrainy. Chwilę wcześniej: Sojusz sygnalizuje, że systemowo przygotowuje się w tym kontekście na możliwą elekcję Trumpa. Dalej: zapowiedź z Brukseli, że kraje Unii podejmą zgodnie (Węgry się ugięły?) decyzję o otwarciu negocjacji akcesyjnych z Ukrainą i Mołdawią. W tle: wypowiedź Kamali Harris, że USA przygotowały pakiet dla ukraińskiej energetyki o wartości 1,5 mld dolarów.
Z drugiej strony: „oferta pokojowa” Putina („Nie jest to zbyt efektywna propozycja negocjacji, gdy mówi się Ukrainie, że powinna wycofać się z Ukrainy” – to komentarz Giorgii Meloni). Wreszcie: „szczyt pokojowy” w Szwajcarii, na którym ponad 80 państw opowiada się za integralnością terytorialną Ukrainy. Wbrew nazwie nie przybliża on pokoju (Rosja jest nieobecna, jej głos to owa „oferta”), niemniej oznacza policzenie się – sam udział lub nieobecność (np. Chin) jest tu opowiedzeniem się.
Co z tego wynika? Bez wątpienia konsolidacja Zachodu, podczas gdy jeszcze niedawno powszechna była narracja o jego zmęczeniu. I zobowiązanie: nie odpuścimy, a celem pozostaje sprawiedliwy pokój. To też sygnał dla świata (zwłaszcza jego części podatnej na wpływy Rosji), że Zachód chce pokoju, ale nie może oznaczać on, iż Ukraina się poddaje i przestaje istnieć.
Tymczasem na wschodzie – bez większych zmian: Moskale napierają, ale wolniej i z dużymi stratami. Zachodnie dostawy pracują, obrońcy mają czym stabilizować front.
Tylko ta cena. Najpierw przychodzi zdjęcie: dwóch chłopaków spod Kupiańska dziękuje za stację zasilania ecoflow, którą podarował im czytelnik „Tygodnika”. Kilka dni później wiadomość: ten z lewej poległ, ten z prawej w reanimacji. Klasyk nie miał racji: lepiej nie przywiązywać się do ludzi, odchodzą zbyt szybko.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















