Piętnaście minut i wieczność

Andy Warhol, kontrowersyjny twórca pop-artu, obiecywał wszystkim ludziom popularność i karierę. "W przyszłości każdy będzie sławny przez 15 minut". Kilka dni później na konferencji prasowej skorygował swoje stanowisko, mówiąc: "Mój nowy bonmot jest inny: za 15 minut każdy będzie sławny".
Czyta się kilka minut

Jeśli kiedyś naszła nas myśl, żeby zaistnieć bez zbędnego wysiłku, amerykański geniusz trafił w sedno problemu i znalazł genialną receptę. Stajemy się sławni dzięki popularnym produktom i globalnym modelom szczęśliwego życia. Owszem, perfumy w buteleczce Warhola nie są eliksirem nieśmiertelności. Za to świadomość, że takich samych perfum używają gwiazdy z pierwszych stron bulwarówek, daje poczucie spełnienia.

Być jak... To nie współczesność wynalazła pokusę "bycia jak ktoś inny". Jest to pokusa dość stara i dodajmy: nader nieoryginalna. Polega na wytwarzaniu w sobie obrazu fałszywego "ja". Jest to niszczące nas stworzenie iluzji otwarcia się na świat i tego, co on ze sobą niesie. To zdobywanie sukcesu w gruncie rzeczy zamykające nas w świecie własnej, przeklętej samotności. Pokusa szukania poklasku i podobania się wszystkim. Pragnienie działania zgodnie z danymi pochodzącymi z sondaży opinii publicznej i kalkulacjami sukcesu.

Logika Jezusa jest inna i nie polega na proklamacji sukcesu trwającego 15 minut, lecz wieczności. Z takiej perspektywy czytamy Jego twarde słowa wypowiedziane pod adresem "pierwszego papieża": "Zejdź mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz po Bożemu, ale po ludzku". Rzecz jasna Jezus nie Piotra nazywa diabłem, chociaż ten myśli w kategoriach ziemskiego sukcesu. Nie chce nadawać cech demonicznych przejawom naszego słabego, kruchego, niekiedy naiwnego ludzkiego myślenia. Niemniej czasem to nasze ludzkie myślenie potrzebuje egzorcyzmu. Nie musi ów egzorcyzm pochodzić z krzyża Jezusa, ale jest już dany w naszych własnych krzyżach. To one nas oczyszczają. Nie było planem Jezusa uczynić nas sławnymi przez niesienie Jego krzyża. Ale było jego pragnieniem uczynić nas nieśmiertelnymi i sławnymi przez wieczność, dzięki naszym własnym krzyżom.

Gdybyśmy spojrzeli na nasze krzyże codzienne, to pewnie zdumielibyśmy się, jak bardzo zostaliśmy już egzorcyzmowani. Krzyżem samotnej matki wychowującej z trudem i lękiem swojego jedynego syna. Krzyżem zdradzonej żony, usiłującej posklejać swoje życie z okruchów szczęścia. Krzyżem rodziców płaczących po stracie dziecka. Krzyżem człowieka walczącego o dochowanie wierności słowu. Krzyżem kapłana idącego ciemną doliną słabości.

Jednak podejmując nasze krzyże, paradoksalnie znajdujemy nadzieję. Ciemność musi kiedyś zostać zwyciężona przez światło. Smutek zostanie okryty radością. Śmierć przezwyciężona życiem, a nienawiść podbita miłością. Odkrywając sens naszych krzyży, zaczynamy żyć już nie dla kilku minut sławy, ale odkrywamy, że nieskończona wieczność naszego życia już tu jest obecna. Chwała pojawi się choćby za minutę.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 37/2009