Parada nierówności

Duże dochody bogatej części społeczeństwa są akceptowane przez większość pod warunkiem, że obszar biedy nie jest zbyt rozległy.
Czyta się kilka minut

Teraz jednak w wielu państwach nierówności są największe od dekad i mogą hamować wzrost gospodarczy – alarmowała niedawno Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), skupiająca najlepiej rozwinięte kraje świata. W swoim raporcie zaznacza, że zamożni czerpią większe korzyści ze wzrostu niż biedni: bogacą się dzięki swoim aktywom, firmom, ale też dlatego, że szybko rosną ich płace. Wiadomo, że jeśli nierówności w dochodach są zbyt wielkie, to zwiększa się prawdopodobieństwo napięć społecznych. Z drugiej strony zbyt małe rozwarstwienie (pamiętamy, jak się żyło w komunizmie) dla gospodarki jest niekorzystne.

OECD przynosi jednak dobrą wiadomość: w Polsce w latach 2007-11 spadł o ponad 2 pkt proc. tzw. współczynnik Giniego (od nazwiska włoskiego statystyka Corrada Giniego). Indeks Giniego może przyjmować wartości od 0 do 1: im wyższy, tym większe nierówności społeczne, jeżeli przekracza 0,4 – sytuacja jest poważna. Polska osiągnęła najlepszy wynik w grupie państw należących do OECD. Najbiedniejsi nie stali się biedniejsi, bogaci się wzbogacili, ale wolniej niż biedni.

Badane lata przypadły na czas wielkiego globalnego kryzysu. Ostatnie finansowe tsunami – chętnie zestawiane ze słynnym kryzysem lat 30. – zjadało zyski bogatych i biednych. Wydawać by się mogło, że straty liczono równo po obu stronach społecznych barykad. Otóż nie: w wielu krajach ubodzy biednieli szybciej niż krezusi, albo ci drudzy bogacili się szybciej, a biedni biednieli bardziej.

Choć w raporcie OECD Polska wypada dobrze, to nie znaczy, że problemu rozwarstwienia społecznego u nas nie ma. W naszym kraju dysproporcje w dochodach obywateli są znaczne, wciąż większe niż w wielu krajach UE. Ekonomiści podpowiadają, że kluczem do ich zmniejszenia są edukacja i innowacyjność, które wymagają jednak dużych nakładów i najlepiej współpracy państwa i bogatych obywateli. Krezusi są potrzebni społeczeństwu, by kumulować kapitał potrzebny do rozwoju. Tylko muszą chcieć i interes ogółu uznać za własny.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 27/2014