Osoba lekko zagadkowa

"Nosił okulary, a na ramionach rodzaj długiej czarnej peleryny. Dla mnie był osobą lekko zagadkową, trochę zamkniętą i tajemniczą, ważącą słowa" - wspominają jubilata wychowankowie z Duszpasterstwa Akademickiego u św. Anny.
Czyta się kilka minut
Ks. Adam Boniecki tuż przed Mszą jubileuszową, Kraków, 13 czerwca 2010 r. / fot. Grażyna Makara /
Ks. Adam Boniecki tuż przed Mszą jubileuszową, Kraków, 13 czerwca 2010 r. / fot. Grażyna Makara /

W niedzielę 13 czerwca ks. Adam Boniecki obchodził jubileusz 50-lecia święceń kapłańskich. Uroczystość miała charakter liturgiczno-kulinarny. Najpierw w godzinach popołudniowych odprawiona została Msza koncelebrowana z homilią w kościele św. Floriana w Krakowie. Potem licznie zgromadzeni parafianie, wychowankowie, przyjaciele, współpracownicy oraz czytelnicy redaktora naczelnego "Tygodnika Powszechnego" przenieśli się do ogrodów parafialnych, by jubilatowi móc osobiście złożyć życzenia i przy okazji popróbować przekąsek przygotowanych przez restaurację "Pod Aniołami".

Podczas homilii jubilat zrobił przegląd zadań, jakie mu Pan Bóg wyznaczył w ciągu półwiecza kapłaństwa. Święcenia otrzymał 11 czerwca 1960 r. w katedrze włocławskiej. Po nich na rok trafił do Grudziądza, gdzie pracował jako katecheta ("Był to czas upojenia, zachłyśnięcia się potrzebnością kapłańską" - powiedział). Od 1961 do 1964 r. studiował na KUL nauki społeczne, uzyskując stopień magistra. Po studiach na prośbę biskupa krakowskiego Karola Wojtyły został skierowany do pracy w redakcji "Tygodnika Powszechnego". Jednocześnie został duszpasterzem akademickim przy kościele św. Anny, "pod okiem sługi Bożego biskupa Jana Pietraszki". Z czasem został także koordynatorem pracy Duszpasterstwa Akademickiego w archidiecezji krakowskiej.

Jak go postrzegali ówcześni studenci z DA, dowiedzieć się można z wydanej na jubileusz ks. Adama przez wychowanków duszpasterstwa księgi pamiątkowej pt. "Zaczęło się u św. Anny". "Nosił okulary, a na ramionach rodzaj długiej czarnej peleryny. Dla mnie był osobą lekko zagadkową, trochę zamkniętą i tajemniczą, ważącą słowa, czym na pewno mocno mnie onieśmielał" - czytamy w jednym ze wspomnień. W innym: "Nigdy wcześniej nie zetknęłam się z kapłanem, który miałby takie poczucie wewnętrznej wolności, która wypływała, co wyraźnie czułam, z głębokiej wiary i ufności do Boga".

Czego uczyli się podczas Mszy akademickich, dni skupienia, wyjazdów wakacyjnych, akcji pomocy w budowaniu kościołów czy opieki nad chorymi oraz na słynnych spotkaniach w domu u Turowiczów na Lenartowicza, gdzie ks. Adam mieszkał jako sublokator? "Uczył nas takiego sposobu myślenia o Bogu i Kościele, który akcentuje wolność - »Bóg mówi do ciebie: Jeśli chcesz...«". (Zwrot "jeśli chcesz" pojawia się w wielu wspomnieniach). "Docieraliśmy do istoty chrześcijaństwa". "Jeśli z owych polemik i sporów pozostało w nas doświadczenie inności i niepowtarzalności drugiego człowieka - to duża w tym zasługa księdza Adama".

Czas pracy w "TP" został przerwany na dwa lata (1972-74) wyjazdem do Francji, gdzie ks. Adam doświadczył "innego sposobu bycia Kościołem". Tych dłuższych wyjazdów było kilka. W latach 1979-91 na prośbę Jana Pawła II organizował w Rzymie i redagował polskie wydanie "L’Osservatore Romano". W roku 1993 został wybrany na sześcioletnią kadencję generałem zakonu marianów. Jako przełożony generalny zwizytował placówki zakonu prawie na całym świecie. Odwiedził 32 kraje, w tym Brazylię, Kazachstan, Rwandę i Alaskę.

Po powrocie do Polski w 1999 r. i po śmierci Jerzego Turowicza został, za jego sugestią i przy aprobacie Jana Pawła II, wybrany przez zespół redaktorem naczelnym pisma. Funkcję tę pełni do chwili obecnej. Mieszka - z woli kard. Franciszka Macharskiego - przy krakowskiej parafii św. Floriana, gdzie codziennie odprawia Mszę i przez godzinę spowiada.

W homilii jubilat przyznał: "Pytanie, po co jest potrzebny ksiądz, nigdy mnie nie dopadło - dopiero teraz je sobie stawiam". Ksiądz, realizując kapłaństwo służebne, jest przyjacielem grzeszników. Naśladując Jezusa, w żadnej sytuacji nie ma obowiązku nikogo potępiać. Sam przecież jest grzesznikiem. Jednocześnie, doświadczając przyjaźni ludzi, którym służy, ma poczucie, że więcej otrzymuje, niż daje. Ma też świadomość, że w wielu sytuacjach zawodzi. Ale i tak skutki jego kapłańskich działań zawsze go przerastają.

Jeden z młodych księży w ogrodach floriańskich tak skomentował homilię: "Szczęśliwy Adam, że dopiero po 50 latach kapłaństwa zadał sobie pytanie, po co jest potrzebny ksiądz. Ja sobie je zadaję codziennie". Widać, nastały trochę inne czasy.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 25/2010