Odwaga ofiar, milczenie sprawców

#MeToo lub #JaTeż – tak oznaczyło swój status na portalach społecznościo­wych kilkanaście milionów kobiet na ca­łym świecie. A liczba wciąż rośnie.

23.10.2017

Czyta się kilka minut

„Czarny Wtorek” – protest kobiet w Warszawie, 3 października 2017 r. / MACIEJ ŁUCZNIEWSKI / REPORTER
„Czarny Wtorek” – protest kobiet w Warszawie, 3 października 2017 r. / MACIEJ ŁUCZNIEWSKI / REPORTER

Akcja, zapoczątkowana przez aktorkę Alyssę Milano, jest reakcją na zarzuty, które molestowane seksualnie kobiety postawiły słynnemu producentowi filmowemu, laureatowi Oscara – Harveyowi Weinsteinowi. W ciągu ostatnich 30 lat jego ofiarami miało paść wiele kobiet, a wiedza o tym – powszechna w środowisku – była przedmiotem żartów, także publicznych, lecz nigdy publicznej debaty.

Akcja #MeToo pokazuje nie tylko powszechność zjawiska, której można się spodziewać, mając w pamięci choćby komentarz publicysty Rafała Ziemkiewicza: „Kto nigdy nie wykorzystał nietrzeźwej, niech rzuci pierwszy kamień”. Znaczna część molestowanych kobiet opisuje jedną z wielu historii, która je spotkała. Sprawcami są ci, którym mogły zaufać – krewni, znajomi rodziców, nauczyciele, lekarze, księża, koledzy z pracy; i nieznajomi – spytani o drogę w obcym mieście, taksówkarze, spotkani w klubie znajomi znajomych.

Akcja ujawnia techniki, które kobiety obrały, by molestowania uniknąć: lepiej ukryć ciało w workowatym swetrze, spiąć włosy, nie malować ust (słyszałam o księdzu, który na naukach przedmałżeńskich mówił, że nawet pomalowane paznokcie mogą sprowokować). – Chciałam być niewidzialna – powiedziała mi kiedyś bohaterka tekstu, molestowana w dzieciństwie przez starszego kuzyna, która o tym, że ów kuzyn wywoził ją do lasu, opowiedziała psychologowi dopiero po 50 latach.

Także teraz wiele kobiet przyznaje, że opisanie publicznie swojej historii zajęło im sporo czasu: że musiały przełamać strach, przeżyć tamte wydarzenia raz jeszcze. Część z nich podzieliła się swoimi przeżyciami po raz pierwszy.

Akcja pokazuje też, nie pierwszy zresztą raz, że molestowanym kobietom się nie wierzy. Przykładem jest Tatiana Gucu, dwukrotna mistrzyni olimpijska, która ujawniając, że została zgwałcona przez jednego z najlepszych gimnastyków, spotkała się z niedowierzaniem i podważaniem jej wersji wydarzeń.

Ważna i przełamująca tabu kampania doczekała się w Polsce i głosów „polemicznych”. Skomentował ją np. Piotr Skwieciński na portalu wpolityce.pl, stwierdzając, że medialne reakcje na #MeToo są „jednostronne w sposób wybitny”, „bowiem reagujący w ogromnej większości nie dostrzegają, że akcja ta [jest] wykwitem ideo­logii radykalnie lewicowo-liberalnej, i służy realizowaniu jej celów”.

Tak. Jest i druga strona akcji #MeToo – to sprawcy molestowania. Jak na razie, bezpieczni i wciąż bezimienni, milczą. ©℗

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Dziennikarka i redaktorka „Tygodnika Powszechnego”. Doktorantka na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Do 2012 r. dziennikarka krakowskiej redakcji „Gazety Wyborczej”. Laureatka VI edycji Konkursu Stypendialnego im. Ryszarda Kapuścińskiego (… więcej

Artykuł pochodzi z numeru Nr 44/2017