Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Mikroprzypowieść o molestowaniu

Mikroprzypowieść o molestowaniu

13.11.2017
Czyta się kilka minut
Problemem kobiet, które przerywają milczenie, są nie tylko mężczyźni, którzy chcą je uciszyć.
JOANNA RUSINEK
N

Nie zdziwiłam się, kiedy przeczytałam, że znajoma pisarka jako dwunastolatka została siłą zaciągnięta do kąta i zmacana przez starszego kolegę („Sapał, spocił się. Sprawiało mu przyjemność coś, co było dla mnie dziwne, bo nikt wcześniej nie dotykał moich piersi”). Nie zdziwiło mnie, że wpływowa redaktorka „od 12. roku życia bardzo dba o to, żeby nigdy nie zostawać w jednym pomieszczeniu z obcym mężczyzną. Szczególnie starszym”. Ani że znajoma krytyczka sztuki usłyszała o sobie: „ktoś powinien ją wreszcie wyruchać, to może się uciszy”.

Zdziwił mnie dopiero mój własny wstyd i lęk. Liczba wahań, jakie musiałam rozstrzygnąć, zanim dodałam do listy swoją historię.

Łańcuszek i fala

Dla porządku przypomnijmy kalendarium. Na początku października „New York Times” i „New Yorker” przedstawiły efekty dziennikarskiego śledztwa w sprawie producenta Harveya Weinsteina, który...

15776

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

A może po prostu wystarczy szanować kobiety? Wie pan, bo to ludzie, tacy sami jak pan. Nie do obmacywania, nie do bicia się, bo to nie karpie w lidlu, żeby je sobie wyrywać. I zadziwiające po co komu wnuki, jeśli uważa, że normalne jest, aby dziewczynki obłapiać w kącie i ściskać za piersi. Każda wnuczka musi to przejść? Tak będzie w porządku? Super? To ja podziękuję.

Na własnej skórze poznałem jak wyrachowane, kłamliwe i bezwzględne potrafią być kobiety, jak zręcznie kłamią i robią z siebie "ofiary" podczas gdy same potrafią uczynić mężczyźnie piekło na ziemi. Dziś nie mam nic, ale żyję, a w swoim czasie nie było dnia bym nie myślał by z sobą skończyć. Niezwykle łatwo w dzisiejszym wymiarze sprawiedliwości wmanewrować mężczyznę w dowolną wymyśloną podłość. Ta cała farsa z MeToo to bardziej lincz na mężczyznach niż chęć poprawy wzajemnych relacji. Mężczyźni z założenia zawsze i wszędzie uznani są bycia winnymi, prawda nikogo nie obchodzi, jest akcja, jest potępienie, są stosy, i zabawa trwa. Nawet panią Kazimierę Szczukę gdy chciała przywrócić w tym całym cyrku jakieś zdrowe proporcje zakrzyczano i wolała się wycofać, a co będzie się "kopać z koniem"?

Jest coś takiego - aby być szanowanym, samemu trzeba się szanować. Zdecydowana większość nie ma z tym problemów. Karp w Lidlu swoje już przeżył, od nas zależy jak go przyrządzimy. Pewna pani się skarży, że obmacywał jej pośladki były prezydent USA i to na oficjalnej uroczystości. Nie zareagowała, teraz się uzewnętrznia, no bo przecież wtedy mogło się to skończyć końcem kariery. Czyż to nie jest pewna forma prostytucji? A gdzie szacunek dla samych siebie dziennikarek, których gościu nazywa kurwami, one też były bezbronne? Ma Pani rację, trzeba się szanować, a potem o szacunku pisać.

Szanownej Pani komentarz wygląda jak odpowiedź na inny wcześniejszy - cóż, najwyraźniej usunięty przez redakcję. O ile mnie pamięć nie myli mogłyby to być nawet dwa, w tym jeden mój. Mojego bardzo mi żal, bo miałem wrażenie, że wyszedł bardzo zgrabnie - niestety nie zapisałem... co ciekawe, nie było w nim według mnie absolutnie NICZEGO niezgodnego z regulaminem. Trudno więc mi się odnieść do Pani uwag - tyle mogę napisać, że zainteresowanie w wieku dziecięcymi wczesnomłodzieżowym płcią przeciwną wspominam jako obustronne. Odkrywanie tajemnic płci przeciwnej odbywało sie owszem raczej w kątach niż u babci na stole - ale za obopólnym przyzwoleniem i ze wspólną satysfakcją. Nie twierdzę, że tak jest zawsze. Natomiast tak, jak kobiety nie są karpiami, tak faceci to nie pstrągi, żeby je jak na łowisku zanęcać i łapać na sztuczne biusty.

Czyli tak, będziemy mówić o mordowaniu i torturach i ktoś przy okazji wyleci z tekstem o tym, że ktoś go popluł, to tego co go popluł mamy "spalić na stosie", oddać w ręce Trybunału w Hadze??? bo inaczej prawdziwe ofiary tortur nie będą chciały zeznawać????? Jak na mój gust to ten popluty okazał się totalną bezczelnością i to on, i ci którzy jego "cierpienie" traktują poważnie są winni temu, że temat mordów i tortur przeistacza się w jakiś cyrk.

Szanowny Panie, był kiedyś taki facet o imieniu Jezus który w swoim kazaniu (znanym jako Kazanie na Górze) zrównał obrażanie drugiego człowieka z zabójstwem Mt 5,21-26. Jest tam też takie zdanie: jeśli przyniesiesz swój dar przed ołtarz i tam wspomnisz, że twój brat ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim." Przemoc zaczyna się od przemoc owego języka. Brak szacunku zaczyna się od głupich uwag i wątpliwych dowcipów.

Wczoraj skracałem drogę do pracy i przeszedłem przez słabo zabezpieczony plac budowy, nie zauważyłem, że niektórzy budowlańcy już są. Zostałem obraźliwie zrugany, obrażony wręcz(a przecież mogli grzecznie wyprosić i po prostu zwrócić uwagę). Kiedyś wiele lat temu mojego dziadka komunistyczni oprawcy zatłukli kolbami w więziennej kuchni, bo podał ukradkiem innemu więźniowi chleb. Pani twierdzi, że ktoś miał czelność wpierać, że jego i moje cierpienie jest takie samo?!!!! Absolutnie nie ma mojej zgody na takie bezczelne zrównanie! Czy inni wyznawcy Jezusa też twierdzą, że te przewiny i cierpienia które zostały przez nie spowodowane są takie same? bo nie wiem, czy akt apostazji już składać? czy się jeszcze wstrzymać?

absolutnie uzasadniony. Wyszło bezczelnie, ale intencje były chyba inne. Może to było dla nas czytających celem pogłębienia refleksji ) Ps. Wstrzymaj się jeszcze z tą apostazją))

"ziomal". Ziomal Jezus ze swoją foczką Magdą M. Tylko jak to wygląda? Kazanie na górze niby traktujesz poważnie a robisz wstawki w stylu facet Jezus? Wszystko zależy od kontekstu. Co do zawodowych szyderców nie ma co sobie zawracać głowy ale. Są całkowicie niepoważni. Ale Ty się trochę ośmieszasz jak próbujesz być zabawna i poważna zarazem. Komentarz mówi wszystko o komentującym.

użycie - przez ciebie - słowa "zrównał" jest swego rodzaju nieporozumieniem. "Zrównanie" nastepuje tylko poprzez użycie słowa "sąd". I to wszystko. Dalsze wniknięcie w sferę porządków, rodzajów sankcjonowania i ewentualnie rodzaju naruszonego prawa religijnego, spowoduje przywrócenie adekwatności w samej penalizacji jak i postrzeganiu samego "sądu".

Oczekuje na akcję ujawniania się tych pań, które z pełną świadomością i ochoczo wykorzystywały przy użyciu swej seksualności mężczyzn do osiągnięcia własnych celów merkantylnych/biznesowych/towarzyskich etc. Dowiemy się, która i co wyłącznie łóżkowym peregrynacjom zawdzięcza i kogo powinniśmy za to potępić [ja żartuję, wiem, ten kontekst seksbiznesu jest tematem tabu na wieki jeszcze].

w okrzykach: "Allahu Akbar!", czy "Duma, duma, narodowa duma!To zjawisko eksplozji frustracji systemowych ofiar: młodych mężczyzn pozbawionych mozliwości naturalnych relacji z kobietą i otoczenia jej opieką. Tą naturalną relacją jest rodzina i prokreacyjny progress-i nie jest to "prymitywne naturszczykowstwo", tylko zasada najbardziej fundamentalnej wartości:kontynuacji życia jako jednej z form istnienia Boga. Jest pewnym paradoksem, że ci młodzi mężczyźni, choć organicznie zjednoczeni w problemie braku kobiety-żony, ustawiaja się naprzeciw siebie jako "ciemne moslemy" i "biali katole", gotowi do konfrontacji nawet na śmierć i życie, widząc w sobie samych istotę problemu. Ale to nie "islam", czy "bogoojczyzna" jest problem, ale system, który z kobiet-zon i kobiet-matek uczynił właśnie ku..y, co panowie Rudnicki, czy Weinstein, jako podstarzali lowelasi, doskonale wiedzą i dla swego funny-high-life, wykorzystują . Kategoria "porządnego chłopaka"-"porządnej dziewczyny" uległa degradacji, także poprzez propagandę na rzecz "społecznego liberalizmu"-także w sferze moralnej konwencji. Zaś damsko-męski "sponsoring" w ramach "samorealizacji" poza rodziną, staje się już jakby nowym modelem relacji społecznych, na zasadzie anty-rodziny. Wspomagają to najnowsze technologie, w tym internet, gdzie poprzez łatwo dostepną pornografię,jest szerzony wizerunek kobiety jako "fuck bitch", którą moża łatwo kupić na zasadzie sponsoringu, zaś kobieta ma nieograniczoną mozliwość upublicznić siebie jako "ofertę przetargową" A te mozliwości sposonsoringu są przede wszystkim po stronie osobników z bankowo-korporacyjnego resortu, świata mediów i wielkiej polityki i "starych wyjadaczy", co życie poświecili przede wszystkim na zawodową karierę-najczęściej też kosztem rodziny. Młodzi męzczyzni, którzy w jakimś stopniu zachowali kulturowy konwenas wynikajacy z religii, jako przyszli męzowie i ojcowie rodzin, w tym czasie narastajacego komercjalizmu, są na straconej pozycji. Dochodzi tu jescze "strefowość" przywileju takiej kariery-islamski Bliski Wschód, czy nawet słowiańska Europa Wschodnia, są upośledzone względem Zachodu. Może też dlatego w Polsce, choć mamy problem z "marszami nazioli" i "kibolskimi zadymami", to jednak nie ma (jeszcze) jatek na ulicach, urządzanych przez młodych meżczyzn, wyrzykujacych "Allahu Akbar"-bo działa tu blokujaca religijna alternatywa. I pewnie też program +500, który wielu młodym kobiatom daje dodatkową szansę zaistnieć jako żony swoich mężów i matki dla swych dzieci; a nie ku..y dla panów Rudnickich i Weinsteinów...

Jakie 'frustracje ofiar', jaki 'brak kobiet-żon' po co od razu 'formy istnienia Boga' angażować? i jeszcze na koniec ta 'blokująca religijna alternatywa"?!... no nie. Strasznie Pan skomplikował te zwyczajnie na testosteronie i jemu podobnych oparte relacje wzajemne płci służące ostatecznie de facto wyłącznie - jak u dżdżownic czy modnych ostatnio królików - rozmnażaniu, a konkretnie powielaniu genotypów. A z tym sponsoringiem dostępnym jedynie "po stronie osobników z bankowo-korporacyjnego resortu, świata mediów i wielkiej polityki i "starych wyjadaczy" to myślę, że Szanownego Pana zwyczajnie fantazja wieku mocno dojrzałego poniosła. Jak brylanty czy luksusowe auta, tak i pewna grupa kobiet OD ZARANIA DZIEJÓW nie była i nie jest dla maluczkich, biedaczków i prostaczków - ale to nie znaczy, że tacy się nie prokreują i w celibacie żyć muszą. Ba, ci akurat najbiedniejsi i o najbardziej jakoby utrudnionym dostępie do kobiet rozmnażają się wyraźnie najskuteczniej. Ten jeden procent najbogatszych na świecie w sposób oczywisty nie odbierze pozostałym 99% wszystkich kobiet. Nawet na potrójnej viagrze, proszę Pana. Główka do góry i do roboty, proszę Pana...;)

Błyskotliwy komentarz. Cięta riposta. Znowu. Zakochuję się w Panu ;-)

uśmiecham... :)

Proszę Pana-do sprawy podejdę dedukcyjnie, czyli od samej góry(nieba), do samego dołu(otchłani piekła. Czyli trzeba mi zacząć od Pana Boga, w odniesieniu do którego piszesz Pan "po co"?. Więc tak po ludowemu odpowiadam: "Bez Boga to ani do proga". Lub bardziej quasi-naukowo pararazując Kurta Goedla: by jakikolwiek system był wewnętrznie niesprzeczny, winien być odniesiony do nieskończoności-czyli do Boga. Tam, gdzie Pan mędrca szkiełkiem i okiem dostrzegasz jedynie fizykę,testosteron, dżdżownice czy króliczki; ja czuciem i wiarą widzę meta-fizykę Boga. Czy to jest widzenie mistyczne, czy mistyfikacja uczuciowej egzaltacji-tego nie wiem. Ale już zdarzyło mi się parę razy moim Widzeniem coś prze-widzieć, a tymi przewidywaniami, z "rozsądnej powściagliwości" z nikim się nie dzieliłem-ku powszechnej szkodzie. Mam też wciąż w pamięci ostrzgawczy przykład Jonasza, który miał coś komuś powiedzieć, a tego nie zrobił. Aż znalazł się w otchłani i wypowidział słowa, które jakże często i mi cisną się na usta: "z głębokości wołam do Ciebie, Panie". A w otchłań wpedzała mnie także utrata tej jedynej kobiety, co było dla mnie stratą wiekszą niż rzeczone 99%. Choć po jakimś czasie otrząsałem się z tego-czas leczy wszystkie rany, ale w dwóch przypadkach sprawa była o tyle bolesna, że ktoś moją stratę potraktował jak złomiarz kradnący instalacje na kolei-narobił ogromnych szkód, a zysk z procederu przechlał w jeden dzień. Mówiąc inaczej-wziął i zmarnował. I był to Resortowy Ktoś, czyli promiment o mentalności penera. A co do biedoty, która się na tym swiecie przewaznie mnoży-to prawda, ze się mnozy, ale ich aktywność seksualna jest może w skali 1% tych z górnych półek społecznego high-life; tylko biedo-ciemnota raczej przyjmują każde życie, które im "wpadnie", zaś Oświecony Sukces przed życiem się "odpowiednio zabezpiecza"-z konsekwencjami zdrowotnymi przeważnie dla kobiety

Pojęcie nieskończoności nie wymaga tworzenia bytów nadmiernych, doskonale sprawdza się odpoczywająca ósemka. Szanowny Pan cierpiał, bo stracił, do czego się przywiązał i od czego uzależnił - ale to przecież takie ludzkie i takie typowe. Dwa są sposoby, żeby żadnego braku nie odczuwać: pierwszy to mieć wszystko, drugi - niczego nie chcieć, do niczego się nie przywiązywać. Pierwszy - nierealny, drugi - bardzo prosty. Na ten trop wpadł już kilkaset lat przed Jezusem Siddhartha Gautama z rodu Śakjów. Jezus zresztą tę jego naukę kontynuował. Fragment o 'aktywności seksualnej na różnych półkach' i 'zabezpieczeniach z konsekwencjami' z powodu jego krzyczącej wręcz aberracji światopoglądowej pominę.

...że nieskonczoność to zapętlajace się samoodniesienie; Nieskończoność a w-nieskończność, to dwie zasadniczo różne kategorie. Podobnie jak osoba Jezusa(z Nazaretu)i S. Gautamy(ksywa "Budda"?)-pomimo pozornych podobieństw "w ilości", to dwa zasadniczo rózne przesłania-tak jak jest zasadnicza różnica pomiedzy Nirwaną a Pasją lub Rozpłynięciem a Zmartwychwstaniem. A pasja pozwala człowiekowi wyostrzyć widzenie i dostrzec nowe rzeczy-choć to widzenie może się wydawać abberacją. Podobnie jak wynikajacy z pasji Krzyż Syna Bożego, który jest głupstwem dla "naturalistów"(pogan), a zgorszeniem dla "świętoszków"(żydów)

No nie tak jest. Akurat jeśli chodzi literalnie o ilość - to Siddartha Gautama [Budda, zgadza się] bije na głowę Jezusa,ksywa 'Chrystus'. Długo żył, miał wielu uczniów itepe. Zaś co do treści - zdziwiłby się Szanowny Pan ile wątków niemal żywcem z nauczania Buddy wyjętych można znaleźć w ewangeliach. Ale do tego oczywiście trzeba znać buddyzm, to jasne. I jak nirwana nie jest sednem nauczania Buddy, tak śmierć czy zmartwychwstanie nie stanowiły głównego wątku nauczania Jezusowego. Co z tym zrobił kościół przez kolejne wieki - inna sprawa, ale ewangelie są w tym temacie dosyć jasne i lekkostrawne. p.s. Pasja jako nasilenie emocji - to nic innego jak jeszcze mocniejszy filtr nałożony na nasze postrzeganie świata, żadne wyostrzenie. Do wyostrzenia służy co najwyżej wyciszenie i medytacja.

A prawda o śmierci i zmartwywstaniu człowieka, to zasadnicze przesłanie nauk Jezusa(chyba że mówimy o róznych Jezusach?). Co do poznawczego waloru wyciszenia i medytacji, to przez pół swego zycia byłem mimowolnym świadkiem tych praktyk(przy intensywnym wsparciu środków chemicznych-etanolu) i ich degradującego wpływu na człowieczeństwo, ze postanowiłem do końca życia być "nakręcony". Bo choćbym mówił językami ludzi i aniołów...a miłości bym nie miał...byłbym niczym.

nadstaw drugi policzek itepe - takie to było [nowe i rewolucyjne] przesłanie. Teologia dopisała wątki zmartwychwstania. W nauczaniu Jezusa nie są one jednak specjalnie eksponowane, nieprawdaż? p.s. alkohol i medytacja? nad kiblem chyba...

nadstaw drugi policzek, czy w ogóle Kazanie na Górze, to żadna rewolucja, tylko kreatywne nawiazanie do madrości Tory-w którą w jakimś stopniu wpisuje się buddyzm(Budda nauczał w czasie spisywania Tory). Rewolucją ewangeliczną są nauki Chrystusa:"Ja i Ojciec jestesmy jedno", "Wy jesteście jednoscią ze mną","Kto widzi mnie, ten widzi Ojca", "Bierzcie i jedzcie moje ciało i pijcie moją krew", "Wykonało się". To w tych słowach kryje się "chrześcijańska rewolucja", która monoteizm czyni trynitarną relacją, w ktorej uczestniczy też człowiek. To ta rewolucja uzasadnia ludzką cywilizację w formule Kościoła Powszechnego, a wraz z Wcieleniem Słowa nastała nowa era ludzkości oparta na świadomym istnieniu. Zmartwychwstanie Syna Bożego i reszty ludzkości-to własnie samo sedno Ewangelii-Dobrej Nowiny. Zaś wszelka medytacja poza Kościołem i Chrystusem, o ile wychodzi poza relaksujace odprężenie lud trening koncentracji dla konkretnego działania, to tylko rausz i często własnie wspomagany środkami chemicznymi-jak środki otępiajace wrazliwość, czy wywołujace halucynacje,a nawet zastosowanie pewnych technik oddechowych dla wywołania efektu zatrucia tlenowego. A to wszystko są sposoby na uśmierzenie bólu w poczuciu bezsensownej egzystencji-bowiem ten sens objawia jedynie Syn Bozy-Jezus Chrystus

Akurat kwestie tyczące się 'jednego' i 'jedności' to kwintesencja buddyzmu. Co do Tory - nie studiowałem, ale dobrze pamiętam, jak jeszcze katechetka tłukła nam do głowy, że 'miłuj bliźniego...' to była rewolucja wobec starotestamentowego 'oko za oko...'. Szanowny Pan ma inne zdanie - nie ma sprawy. Ja zostanę przy katechetce póki ktoś mi czarno na białym nie wykaże, że była niedouczona. A w 'jedzcie i pijcie...' czy 'wykonało się' nie widzę żadnego przesłania Jezusowego. Owszem, pobudowano wokół tych fraz całe gmaszyska, ale to o wiele później.Pańskie wyjaśnienia chrześcijaństwa są tak rokokowe, że aż niestrawne. 'Trynitarna relacja' itepe - to proszę Pana dokładnie NIC nie znaczy. 'Nowa era oparta na świadomym istnieniu', 'uzasadnia ludzką cywilizację' - te i podobne, puste jak bęben i jak puzon dęte kwestie według mnie tworzą i wmawiają głównie sobie ci, co są właśnie z prawdziwej, głębokiej wiary są dokładnie wyprani.

A jakie pojęcia dla Sz. P. są "pełne treści"? Laicka kontrkultura próbuje trynitarną relację Boga i człowieka, zastapić trójkątem wartości: worek-korek-rozporek. Tylko ta triangulacyjna konstrukcja jest wybitnie przyziemna i na duchowy wzlot raczej nie pozwoli...A co do katechetycznego "wyuczenia się" o Bogu, to już kilkanascie wieków temu, coś mówił św. Augustyn porównując ograniczony ludzki rozum z nieskończonością Boga. Co tez stanowiło fundament tzw. teologii negatywnej(apofatycznej), która także i w rzymskim katolicyzmie wraca dzisiaj do łask

No i skąd w panu ta manichejska dążność do deprecjacji seksu?

i adoracji w stanie bezgrzeszności. Czyli po prostu korzystania z życia erotycznego z sensem.

...to u Pana tak wygląda, niestety. Szanowny Pan się zafiksował zbytnio na punkcie seksu, moim zdaniem.

rezygnacji z własnego monopolu na rację. Zaś seks został strywializowany i zredukowany przez laicką "kulturę alternatywną" do "skurczo-wytrysków" i "zrobienia kasy", że już stracił swój skaralny wymiar ekspresji miłości, jako fundamentu budowania związku rodziny i zycia. Po prostu-spotykam bardzo(za) dużo samotnych, nieszczęsliwych ludzi(którzy nawet dość intensywnie prowadzą "uprawę seksu"), by o tym problemie nie wspomnieć przy okazji tematów TP.

Podczas kameralnego, koleżeńskiego spotkania ( dzisiaj byśmy powiedzieli - "domówki" ) towarzystwo raczyło się jakimś napojem z jednego kubka. W pewnym momencie jeden z panów zapragnął błysnąć dowcipem mówiąc do jednej z pań gdy ta podawała mu kubek: " A może, ty Grażyna masz syfilis ? " Reakcja była błyskawiczna. Spadła na niego karząca ręka jednego z uczestników imprezy. "Dowcipas" zjechał na dupie jakieś półtora piętra. Takie to były czasy, tacy to byli ludzie. Aha, ta karząca ręka należała do mojego ojca. Gdyby jeszcze żył to pewnie z pogardą by patrzył na całe to "ciotowate" środowisko z paniami Szczuką, Michalik i panem Rudnickim na czele.

Jeśli pana śp. ojciec zachował by konsekwencję własnej filozofii to za pana chamstwo w tej wypowiedzi, powinien panu zafundować trzymetrowy zjazd na dupie.

Ludzie z tego środowiska potrafią jedynie bronić Konstytucji, pod takim wszakże warunkiem, że są w tłumie pięciu tysięcy ludzi.

dla ludzi z tego środowiska nie ma tak głupiej kwestii, której by nie napisali chcąc opluć opozycję - pod takim wszakże warunkiem, że im za to płacą

zrób coś z tym, proszę

.

przymiotnikiem "katolicki" w określeniu pisma społecznego, ale tylu "k..w" już dawno nie słyszałem w oficjalnej prasie.

to czyta?

A tu jest mikro-kosmos Mikroprzypowieści o molestowaniu. Raczej nie czyta(?)

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]