Odtajniono kod programu misji na Księżyc

Wystarczył jeden spacer po Księżycu, by świat poznał nazwiska Armstrong i Aldrin. Ale na Księżyc doprowadziła ich 24-letnia pracująca matka. Która przy okazji stworzyła podstawy współczesnego świata.
Czyta się kilka minut
Margaret Hamilton / / Źródło: wikipedia.org
Margaret Hamilton / / Źródło: wikipedia.org

Margaret Hamilton miała 24 lata, gdy została programistką w Massachusetts Institute of Technology. To miała być tymczasowa praca, sposób na utrzymanie rodziny podczas gdy mąż kończył prawo. Stała się czymś więcej, gdy NASA zwróciła się do MIT o opracowanie oprogramowania misji na Księżyc. Nie od razu: w pierwszej wersji budżet Programu Apollo w ogóle nie przewidywał wydatków na oprogramowanie. Ale w 1968 r. Hamilton stała już na czele 400-osobowego zespołu. Pracowała w dzień i w nocy: jej czteroletnia córeczka często spała w kącie biura.

Dziś komputer sterujący Apollo byłby za słaby, żeby sterować pralką. IPhone wykonuje 80 mln razy więcej instrukcji na sekundę. Ale w kluczowym momencie prymitywny komputerek nie zawiódł. Dzięki Hamilton. 

Tuż przed lądowaniem astronauci dostali serię wiadomości ostrzegawczych: komputer dawał znać że jest przeciążony pracą, bo jednocześnie z lądowaniem uruchomiono inne, zbędne wtedy procesy. Dzięki uporowi Hamilton, i wbrew oporowi NASA, które chciało, żeby oprogramowanie było gotowe jak najszybciej i bez fanaberii, urządzenie samoczynnie skupiało się na najważniejszym zadaniu. Ta poprawka zaważyła o powodzeniu misji. Dziś wydaje się oczywista – ale wtedy była rewolucyjna.

Kilka dni temu cały kod misji Apollo trafił do Github – internetowej bazy kodów źródłowych. Zajmuje mniej niż 2 megabajty. Zdjęcie obok tego tekstu może liczy ich zdecydowanie więcej. Sam program jest dziś trudny do odczytania – nie napisano go w żadnym ze współczesnych języków – ale wplecione w niego komentarze programistów pokazują towarzyszące im nadzieje, obawy i emocje. Przy sekwencji odpowiadającej za finalne obliczenia do lądowania wiele razy, przy kolejnych elementach, które mogły zatrzymywać procedurę, powtarza się komentarz: „Chwilowo. Mam nadzieję, mam nadzieję, mam nadzieję”. Z kolei sekwencja odpalania kolosalnej, stumetrowej rakiety Saturn kończy się komendą „Burn baby, burn”.

Ta sekwencja odpaliła coś więcej niż rakietę. Laboratorium, w którym powstała, stało się później centrum cyfrowej rewolucji, której dziećmi są Apple, Google czy Microsoft. Dzięki której żyjemy w świecie, gdzie o wszystkim decyduje ulotny, niematerialny software. A chociaż program Apollo dawno trafił do muzeum, to odpalona przez Hamilton rewolucja dopiero się rozpędza. Burn baby, burn.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”