Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Od Ważyka po punkowców

Od Ważyka po punkowców

07.09.2010
Czyta się kilka minut
W kolejnym dodatku z okazji 30. rocznicy Solidarności zapraszamy na spacer po najważniejszym mieście polskiego socjalizmu. Mieście, które - jak mówi w rozmowie o roli Kościoła w Nowej Hucie Marek Lasota - stało się laboratorium, miejscem wielkiego eksperymentu społecznego, zmierzającego do wykucia nowego obywatela.
B

Bardzo szybko okazało się, że eksperyment wymyka się spod kontroli - nowy obywatel po powrocie z pracy chętniej niż w czytanie dzieł Lenina angażował się w życie religijne, narastało też w nim rozgoryczenie niespełnionymi obietnicami.

W efekcie Nowa Huta zmieniła się w pole walki. Począwszy od 1960 roku aż do końca PRL-u, była areną wielkich manifestacji religijnych i gwałtownych starć z władzą, których apogeum stały się zamieszki z października 1982 r., znaczone krwią zastrzelonego Bogdana Włosika. Oddajemy głos jego najbliższej rodzinie, która opowiada o nieznanych szerzej szczegółach dramatu. Pokazujemy też Hutę widzianą oczami niezależnego fotoreportera Andrzeja Stawiarskiego i nowohucką kontrkulturę muzyczną lat 80., nastawioną opozycyjnie zarówno wobec władzy państwowej, jak i życia religijnego.

W opublikowanym w 1955 roku "Poemacie dla dorosłych" Adam Ważyk pisał o Nowej Hucie:

Wielka migracja przemysł budująca,

nie znana Polsce, ale znana dziejom,

karmiona pustką wielkich słów, żyjąca

dziko, z dnia na dzień i wbrew kaznodziejom -

w węglowym czadzie, w powolnej męczarni,

z niej się wytapia robotnicza klasa.

Dużo odpadków. A na razie kasza.

Pisząc te słowa, Ważyk nie przewidywał zapewne, że kilka lat później doprowadzona do stanu wrzenia "kasza" zacznie się zmieniać w świadomą do bólu społeczność robotniczą, na początku lat 80. urastając do rangi jednego z centralnych ogniw opozycyjnego oporu. Nowohucki eksperyment obrócił się przeciwko tym, którzy powołali go do istnienia.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz, reportażysta, pisarz, ekolog. Przez wiele lat w „Tygodniku Powszechnym”, obecnie redaktor naczelny krakowskiego oddziału „Gazety Wyborczej”. Laureat Nagrody im. Kapuścińskiego...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]