Oczekiwanie

W Adwencie przypominamy, że w historii - ­jeśli nie powszechnej, to przynajmniej w historii naszego kręgu cywilizacyjnego - nastąpił jakiś punkt zwrotny i nic już nie będzie takie samo jak przedtem. Na drugim biegunie pojawia się jednak myślenie o przyszłości. W obu przypadkach mowa jest o oczekiwaniu. Ale tak jak polska gramatyka zna trzy czasy, tak w myśleniu religijnym istnieją trzy, a nie tylko dwa, rodzaje oczekiwania.
Czyta się kilka minut

Najpierw myślimy o oczekiwaniu historycznym. To nic innego jak przypomnienie, że w przeszłości urodził się Jezus z Nazaretu. Taki fakt, rozpatrywany sam w sobie, nie ma wielkiego znaczenia. Na narodziny Jezusa, oprócz jego najbliższych, nikt nie czekał. Wprawdzie naród żydowski, w oparciu o proroctwa spisane przez charyzmatycznych krzewicieli odnowy religijnej, rozwinął ideę mesjanizmu, ale swoich nadziei nie związał z Jezusem. Krótkie, ziemskie życie Mistrza z Nazaretu było niczym elektroniczny impuls na ekranie radaru. Zaświeciło i zostało dostrzeżone tylko przez tych, co uwierzyli. Dla innych pozostało zamkniętym rozdziałem historii.

Oczekiwanie eschatologiczne jest drugim wymiarem Adwentu, ale sprawia ono więcej kłopotu niż pierwsze. Słuchacze Jana Chrzciciela i Jezusa żyli nadzieją na wypełnienie się proroctw i przywrócenie Królestwa Izraela. Po odejściu obu - Jana i Mistrza z Nazaretu - przypominano proroctwa Tego Drugiego i głoszono rychły koniec historii. Tymczasem niebo i ziemia jak trwały, tak trwają w najlepsze, a Syn Człowieczy nie pojawił się zstępując na obłokach. Proklamacja "oczekujemy Twego przyjścia w chwale" wydaje się być czczą gadaniną grupy ludzi wierzących w zabobony. Idąc tym tropem dowodzono, że chrześcijaństwo swoje istnienie zawdzięcza nieustannemu odwlekaniu Paruzji, porzucaniu eschatologii i żonglowaniu retoryką powrotu Zbawiciela. Radykałowie, nieco mniej dyplomatycznie, ogłosili, że każda religia jest opium dla ludu.

Ale istnieje trzecie oczekiwanie: liturgiczne. Wprawdzie w perspektywie kalendarza zamyka się ono w ramach czterech niedziel, lecz w perspektywie codziennego życia modlitwą jest ono otwieraniem świadomości na to, co się dokonało, dokonuje i jeszcze dokona w życiu konkretnej osoby. Liturgia Kościoła nie jest rzeczywistością oderwaną od czasoprzestrzeni, pustym rytuałem. Jest to uprzywilejowane miejsce życia i teologiczny locus, w którym doświadcza się paradoksu wiary: oto niezwykły Gość przychodzi, stoi u drzwi i kołacze, a jednocześnie już jest Obecny. W codziennym oczekiwaniu liturgicznym spotykają się jednocześnie wszystkie wydarzenia istotne dla zrozumienia, co Bóg czyni w osobistej historii każdego człowieka: Jezus rodzi się, wchodzi w czyjeś życie, jest złożony na ołtarzu jako bezkrwawa zapłata za konkretny grzech, wreszcie przychodzi do ludzkiego wnętrza jako Zmartwychwstały Kyrios - Pan, Stwórca Kairosu - Czasu. Wchodzi tam, często mimo drzwi zamkniętych.

Czy naciągam argumentację? Bodaj największy specjalista od nauki o czasie, św. Augustyn, twierdził, że przeszłość i przyszłość z pewnością istnieją i mają wartość nie tylko antykwaryczną. Istnieje obecność przeszłości, a tą obecnością jest pamięć. Istnieje także obecność rzeczy przyszłych - tą jest oczekiwanie. Obecność rzeczy teraźniejszych to dostrzeganie. Dostrzeganie Jego obecności tu i teraz. Najpierw w człowieku, a potem w liturgii Kościoła. Teraz odkrywa się znaczenie słów: "czuwajcie i módlcie się w każdym czasie...". Obecność. Człowiek. Modlitwa. Tak. To jest kwestia wiary...

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 49/2006