O potrzebach zbędnych

Rzecz jasna znamy już zestaw potrzeb niezbędnych, bo zostały one zdefiniowane w zarządzeniach państwowych i są ogłaszane przez megafony zamontowane na autach jeżdżących naszymi ulicami.
Czyta się kilka minut

Tym samym nie będziemy się tu nad owymi urzędowo zalegalizowanymi potrzebami rozwodzić, a ich satysfakcjonujące zaspokajanie musi nam – zdaje się – wystarczyć. Jednak – to chyba oczywiste, że jeżeli z pełnego wiaderka potrzeb ludzkich odcedzimy owe potrzeby niezbędne i legalne, to gdzieś na dnie, gdy pogrzebiemy kijkiem, zobaczymy nieco potrzeb zbędnych, a może i nielegalnych stuprocentowo. Trzeba się im przyjrzeć, bowiem, być może – to projekcja pesymistyczna – jest to ostatnia chwila, gdy je widać.

Potrzeby zbędne – pomijając tę zbitkę, będącą językową osobliwością do wymyślenia wyłącznie na skajowym fotelu stojącym w polskim urzędzie – być może pozostaną zbędne na bardzo długo; na znacznie dłużej niż czas szalejącej choroby wywoływanej wirusem. Po wtóre – popatrzmy – próba znalezienia konkretnej odpowiedzi na pytanie, czym są potrzeby zbędne, jest wbrew pozorom niełatwa. Choć nasza myśl uchodzi za niezwykle skrzydlatą, a nasze zdolności szybowania są w pewnych kręgach uznawane za wybitne, nie jesteśmy w stanie zebrać myśli na tyle, by teraz zrobić katalog potrzeb nam zbędnych. A przecież, wobec ogłoszenia zestawu potrzeb niezbędnych, pokusa stworzenia takiego spisu wydaje się paląca.

Na razie w ramach ćwiczenia weźmy potrzebę krytyki działań tutejszego rządu. Czy jest to – warto zapytać – potrzeba zbędna czy konieczna? Niewątpliwie z punktu widzenia rządzących, wszelką krytykę należy uznać za zbędną gruntownie, nie od dziś zresztą, i nie od czasu, gdy świat się rozchorował. Od dawna. Wszelką dyskusję nad zbędnością krytyki da się zamknąć na wiele sposobów, tych sposobów władza ta kilka już wypróbowała i – co nieuniknione – wypróbuje ich jeszcze nieco.

No więc, póki czas, spróbujmy jednak zapytać, czy w ramach potrzeby niezbędnej można nazwać „Tarczę antykryzysową” aktem pozornym? Na razie można. Czy nazwę tej pozornej akcji można uznać za klasykę tutejszego nadęcia? Można. Czy w ramach tej samej potrzeby niezbędnej można wypowiedzieć się na temat oznak skrajnego styrania ministra zdrowia? Dzięki Bogu, wciąż można, choć jest to ryzykowne. „Dlaczego ów człowiek ma takie wory pod oczami?” – pytamy samych siebie, próbkując tym samym nasz patriotyzm i badając zdolność do empatii. Otóż, w ramach potrzeby niezbędnej, rzec trzeba, że ten człowiek ma jednak pięciu zastępców na solidnych etatach, z których każdy ma zapewne takoż co najmniej jednego wicezastępcę. Żaden z nich oznak styrania nie przejawia, co nas i dziwi, i nie dziwi. Czy – idźmyż dalej – to styranie czemuś służy? Czy ma dać nam – ludziom nieinteligentnym – do zrozumienia, że pan minister jest bardzo zapracowany, zmęczony i zatroskany? To bardzo miłe, że rząd czterdziestomilionowego kraju tak niezwykle sugestywnie daje nam do zrozumienia, że pracuje. Dziękujemy. Inaczej byśmy się nie domyślili.

Ponieważ przez kilka ostatnich dni widzieliśmy nieco naprawdę styranych ludzi, owo styranie ministra szczególnie przykuło naszą uwagę. Pytamy w ramach potrzeby niezbędnej – czy to nie jest po prostu cholernie dziecinne? I czy kiedykolwiek tutaj, u władzy, pojawi się człowiek, który zauważy, że to jest też kraj ludzi dorosłych? Ciekawe, kiedy. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 14/2020