Nowe władze Starego Teatru w Krakowie: czy jesteśmy gotowi na szczerą rozmowę o teatrze publicznym?

Wybór nowych władz pozwala oczekiwać, że krakowska scena stanie się na nowo przestrzenią znaczących przemian i wydarzeń teatralnych. Ale w rozstrzygniętym konkursie są dwa elementy, które kładą się na nim cieniem.
Czyta się kilka minut
Dorota Ignatjew
Dorota Ignatjew: nowa dyrektorka Starego Teatru w Krakowie // Fot. Tomasz Urbanek/East News

Jedna z najważniejszych zagadek teatralnych tego roku rozwiązana: Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Hanna Wróblewska poinformowała, że decyzją większości członków komisji konkursowej od nowego sezonu Narodowym Starym Teatrem w Krakowie kierować będą Dorota Ignatjew (dyrektorka naczelna) i Jakub Skrzywanek (dyrektor artystyczny). Tym samym to, o czym w krakowskich kawiarniach i na portalach teatralnych mówiło się od jakiegoś czasu, stało się faktem.

Duetowi Ignatjew-Skrzywanek nie sposób zarzucić braku doświadczenia. Ignatjew ma spory dorobek reżyserski i sukcesy dyrektorskie w Sosnowcu oraz Lublinie, a od roku 2021 z powodzeniem kieruje Teatrem Nowym w Łodzi. Skrzywanek jest laureatem „Paszportu Polityki”, od 2022 r. dyrektorem artystycznym Teatru Współczesnego w Szczecinie, namaszczonym przez samą Annę Augustynowicz, a zarazem reżyserem uznawanym za jednego z najważniejszych twórców (wciąż) młodego pokolenia, realizatorem tak głośnych przedstawień jak „Śmierć Jana Pawła II” czy „Spartakus”. Wybór tego dyrekcyjnego tandemu stanowi decyzję odważną, nakierowaną raczej na uruchomienie przyszłego potencjału niż na ukoronowanie zdobytych dokonań i osiągnięć.

Można się spodziewać, że Narodowy Stary Teatr w zgodzie ze swoją najlepszą tradycją nie będzie od nowego sezonu sceną „tradycyjną”. Konserwatyści zapewne będą się zżymać, ale wybór Ignatjew i Skrzywanka – obojga nie tylko świadomych, ale świadomie aktywnych w najważniejszych procesach zmian dotyczących zarówno języka i praktyk artystycznych, jak też sposobów reorganizacji pracy twórczej i relacji wewnątrz instytucji – pozwala oczekiwać, że budynek przy placu Szczepańskim stanie się przestrzenią znaczących, jeśli nie wiodących, przemian oraz wydarzeń teatralnych i kulturowych.

Ich charakteru i konsekwencji nie sposób oczywiście przewidzieć, ale trudno wątpić, że nie będzie to zwykła dyrekcja jednego z wielu teatrów w Polsce. Zarówno pozycja Starego i ostatnie lata jego historii, jak też sytuacja polskiego teatru (nie tylko po upadku dyrekcji Moniki Strzępki w Dramatycznym) nadają nowej dyrekcji szczególne znaczenia i obciążenia. Oczekiwania i presja są wyjątkowe – zarówno ze strony sojuszników, jak i przeciwników. W niepewnym czasie to akurat jest pewne – łatwo nie będzie.

Ale też niezawodnie będzie bardzo ciekawie, zwłaszcza że w międzyczasie przy placu Świętego Ducha wyrósł Staremu mocny lokalny i krajowy konkurent. Rywalizacja z Teatrem im. Słowackiego, wkrótce wszak współprowadzonym przez Ministerstwo, z pewnością będzie o wiele trudniejsza niż przed kilku laty, co zapowiada jeszcze więcej emocji i atrakcji dla widzów. Kraków teatralny może się tylko cieszyć, królująca do niedawna Warszawa – rezerwować bilety na Pendolino i trzymać kciuki za wyniki konkursu na Dramatyczny (obecnie nierozstrzygniętego).

Decyzja komisji konkursowej i ministry Wróblewskiej to także ważny sygnał, że po latach zarządzania przez uciszanie w imię podniosłego spokoju, ośrodki mające wpływ na kształt życia teatralnego wybierają drogę aktywnego wspierania i uruchamiania procesów dynamizujących owo życie, potencjalnie generujących poszukiwania nowych tematów i form artystycznych. Może to oczywiście przynieść rozczarowania i porażki, ale też wydaje się, że jesteśmy w momencie wyczerpania pewnej energii, która napędzała polski teatr i kulturę od końca lat 90. ubiegłego stulecia, więc czas najwyższy poszukać nowych bodźców. Stosunkowo najprościej zrobić to dając pole nowym konstelacjom ludzkim, tudzież (co też może nas czekać w najbliższym czasie) zmieniając ramy organizacyjne istniejących instytucji. Oczywiście nie ma żadnej gwarancji, że ta polityka przyniesie pożądane ożywienie, ale błędów nie popełniają tylko ci, którzy nic nie robią.

W rozstrzygniętym właśnie konkursie są jednak dwa elementy, które kładą się na nim cieniem. Pierwszy to los scen w Łodzi i Szczecinie opuszczonych w trakcie kadencji przez stosunkowo nowe kierownictwo. Z jednej strony trudno się dziwić, że Stary Teatr okazał się ważniejszy niż Nowy i Współczesny, ale z drugiej nie sposób nie przyznać, że ten wybór może napawać porzucanych goryczą. Zwłaszcza w Szczecinie, gdzie Anna Augustynowicz trwała lojalnie tyle lat, choć objęcie jakiejś sceny centralnej nie byłoby dla niej problemem, gorycz ta może mieć piekący smak.

Cień drugi, głębszy, rzuca fakt, że do boju o stanowisko dyrektora jednej z najważniejszych polskich scen stanęło tylko dwoje kandydatów (rywalem Doroty Ignatjew był Bartosz Szydłowski). Podejrzewam, że w jakiejś mierze wynikało to z trzeźwych kalkulacji szans (zwłaszcza na poparcie mającego szczególnie mocną pozycję zespołu), a także z ciężaru czekającego zadania. Byłbym jednak w stanie wymienić przynajmniej kilka bardzo różnych osób, których aplikacji nie dałoby się zbyć lekceważeniem i które mogłyby zainicjować szerszą dyskusję nad miejscem i rolą krakowskiej sceny narodowej.

Niezależnie od indywidualnych pobudek, oznacza to, że nie bardzo jesteśmy gotowi do otwartego i głośnego myślenia o teatrze publicznym. Pozostaje mieć nadzieję, że dyrekcja Doroty Ignatjew i Jakuba Skrzywanka w Starym Teatrze takie myślenie nie tylko zainspiruje, ale też zapewni mu realne podstawy i pozytywne przykłady.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”