ANNA GOC: Sejm uchwalił nową definicję gwałtu – przestępstwem będzie doprowadzenie do „obcowania płciowego przemocą, groźbą bezprawną, podstępem lub w inny sposób mimo braku zgody”. Dlaczego tak ważne jest to „mimo braku zgody”?
Prof. Maria Beisert: Osoba może nie zgodzić się na obcowanie płciowe w ogóle, ale może też wyrazić niezgodę na każdym etapie tej czynności. I druga osoba, która jest bardziej aktywna, musi to wziąć pod uwagę.
Załóżmy, że ktoś przyszedł do czyjegoś domu z intencją kontaktu seksualnego – na każdym etapie może jednak zmienić swoją decyzję. Nieuwzględnienie tego przez drugą stronę będzie przestępstwem.
Obowiązująca do tej pory definicja z 1932 r. brzmi: „kto przemocą, groźbą bezprawną albo podstępem doprowadza inną osobę do poddania się czynowi nierządnemu (…) podlega karze więzienia”. Jak zmienia się sytuacja ofiar gwałtu?
Zgodnie z tą definicją wymaga się od ofiary, by przejęła odpowiedzialność za to, że przy napaści seksualnej skutecznie nie przeciwstawiła się sprawcy. Powinna nie tylko umieć się przeciwstawić, lecz także udowodnić, że próbowała, i to na wszystkie możliwe sposoby. Co więcej – i to moim zdaniem jest najbardziej kontrowersyjne – ofiara powinna przeciwstawić się sprawcy zgodnie z wyobrażeniem o tym, jak powinna zachować się ofiara.
To znaczy?
Od ofiar gwałtów wymagało się do tej pory czynnej, czyli oznaczającej aktywność fizyczną, a nierzadko agresję, obrony. Inne formy obrony, np. znieruchomienie, czyli tzw. zamrożenie, traktowano jako zgodę na kontakt, co jest oczywiście niezgodne z wiedzą profesjonalną. Zadaniem ofiary jest przeżyć trudną sytuację. Każdy sposób, także znieruchomienie, może być skuteczny.
Podczas debaty w Sejmie Grzegorz Lorek, poseł PiS, stwierdził, że „nowe prawo to czysta demagogia i de facto prezent dla bezwzględnych i mściwych kobiet, które będą mogły używać tego prawa do zaatakowania byłego kochanka. Mężczyzna jest z góry na przegranej pozycji”.
Tego typu szkodliwe wypowiedzi zdradzają brak wiedzy o przemocy seksualnej. Trudno je komentować, można jedynie prostować. Nowe prawo, jeśli wejdzie w życie, będzie chroniło ofiary, w tym mężczyzn, którzy także są ofiarami gwałtów, choć rzadziej niż kobiety.
Szacuje się, że wciąż wiele gwałtów nie jest zgłaszanych. Dlaczego?
Opowiadanie o tym, co się wydarzyło w czasie napaści, może wiązać się z rewiktymizacją – podwójnym jej przeżyciem. Jeśli dodatkowo ofiara trafi na kogoś, kto zachowa się niewłaściwie – na policji czy w prokuraturze, o czym wiemy, że wciąż się zdarza – załamuje się jej poczucie sprawiedliwości. Skumulowanie tych trudności może być dla ofiary nie do zniesienia. Dlatego trzeba zrobić wszystko, by to ryzyko obniżyć.

PROF. MARIA BEISERT jest psycholożką, seksuolożką, prawniczką, prezeską Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego. Kieruje Zakładem Seksuologii Społecznej i Klinicznej na Wydziale Psychologii i Kognitywistyki UAM w Poznaniu.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















