Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Nowa Europa powstaje na naszych oczach

Nowa Europa powstaje na naszych oczach

28.08.2017
Czyta się kilka minut
Podróż prezydenta Emmanuela Ma­crona po Europie Wschodniej przyniosła jedną dobrą i kilka złych wiadomości.
Już za płotem: prezydent Francji Emmanuel Macron z Klausem Iohannisem, prezydentem Rumunii, Bukareszt, 24 sierpnia 2017 r. ALEX NICODIM / SIPA / EAST NEWS
D

Dobra to fakt, że coraz częściej zachodnioeuropejscy politycy i komentatorzy wyraźnie i z premedytacją odróżniają polski rząd od Polski, co ogranicza ryzyko, że fatalna reputacja rządu rzutuje na obraz całego kraju i budzi stare antypolskie stereotypy w Europie Zachodniej. Złą wiadomością jest to, że bez względu na to, jak oburzające były jego słowa o tym, że Polska jest skonfliktowana z europejskimi wartościami i postanowiła się izolować, to i tak tylko powiedział głośno to, co wielu polityków zachodnioeuropejskich myśli o rządach Polski i Węgier.

Jeśli zaś patrzeć na to, co Macron chce osiągnąć swoją podróżą, to jest to i tak tylko wierzchołek góry lodowej. Zarówno protekcjonizm, jak i izolacja Polski są znacznie dalej posunięte, niż sugerują jego wypowiedzi. I jest to tylko częściowo wina rządzących w Warszawie.

Wielka Brytania wyeliminowała się sama jako tradycyjny, wolnorynkowy i proatlantycki oponent Francji, więc w UE króluje protekcjonizm. Nic tego lepiej nie pokazuje niż los dyrektywy usługowej, której kształt Macron negocjował podczas swojej podróży. W 2004 r. liberalny, bardzo wolnorynkowy holenderski komisarz Frits Bolkestein zaproponował jej pierwszą wersję, bardzo korzystną dla nowych krajów członkowskich. To, do czego teraz zmierza Macron, jest jej zaprzeczeniem. Ale czy możemy sobie wyobrazić, aby holenderski komisarz bronił dziś interesów kraju, którego rząd lekceważy decyzje Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości i używa przymiotnika „liberalny” wyłącznie jako epitetu? Nie musiałby, bo cokolwiek wyjdzie z tych negocjacji, będzie zgodne z traktatami europejskimi. Wspólny rynek musi być spójny – i tego Komisja będzie pilnować – ale przy tej spójności może być mniej lub bardziej korzystny dla niektórych krajów członkowskich.

Inicjatywa Macrona pokazuje to jak na dłoni. Już przed jego dojściem do władzy zaczął się w UE proces ograniczający dostęp imigrantów z biedniejszych krajów UE do zasiłków socjalnych w krajach bogatszych. Te regulacje formalnie nikogo nie dyskryminują, bo dotyczą wszystkich, którzy szukają, mają albo tracą pracę w innym kraju UE. Ale dla przepływu pracowników w obrębie zachodniej Europy nie mają większego znaczenia. Uderzają w pierwszym rzędzie w imigrantów z Europy Środkowej w krajach, gdzie te zasiłki są atrakcyjne.

Swoboda osiedlania się kiedyś funkcjonowała i dla pracujących, i dla szukających pracy, i dla tych, którzy znaleźli pracę w innym kraju UE, a potem ją stracili. Teraz funkcjonuje już tylko dla pracujących. Jeśli Macron odniesie sukces, to i dla nich ta swoboda zostanie drastycznie ograniczona – w sposób absolutnie zgodny z prawem UE.

W tle są daleko idące niemiecko-francuskie plany instytucjonalnego odłączenia strefy euro od UE, tak aby mogła funkcjonować samodzielnie – z własnym parlamentem, ministrem finansów (z prawem ingerowania w budżety narodowe), budżetem i dochodami. Większość tych narzędzi można wprowadzić bez żmudnych i długotrwałych zmian traktatów. Państwa strefy euro już posiadają większość kwalifikowaną w całej UE i nie muszą się oglądać na inne kraje.

Poza strefą euro zostanie wspólny rynek, gdzie handel będzie się odbywać bez ceł, ale na coraz mniej równych zasadach, o których i tak decydować będzie strefa euro. Negocjacje toczą się od kilku miesięcy zakulisowo, znów z pominięciem Polski i Węgier. To one były głównym czynnikiem rozpadu i tak bardzo wątłej solidarności wyszehradzkiej. Dla Czech i Słowacji kształtowanie strefy euro jest ważniejsze niż budowanie sojuszu antyniemieckiego pod przywództwem Polski, który łączyłaby jedynie niechęć do uchodźców. Dlatego i Czechy, i Słowacja już przyjmują uchodźców, a Czechy w dającym się przewidzieć czasie pewnie przystąpią do strefy euro.

To niekorzystne dla polskich pracowników, przedsiębiorców i dla każdego polskiego rządu. „Stara Europa”, razem ze znaczną częścią „nowej”, przecina kolejne nici, które ją łączą z Polską i Węgrami. Co Polska na to? Minister Waszczykowski wielokrotnie powtarzał: będziemy protestować. Jak to wygląda, pokazała teraz premier Szydło mówiąc, że aroganckie wypowiedzi Macrona wynikają z braku doświadczenia i obycia w polityce. Ale czy to nie jej rząd domagał się osłabienia Komisji Europejskiej i przywrócenia prymatu państw narodowych? Teraz poczujemy gorzki tego smak: zamiast byłego liberalnego komisarza Bolkesteina, Macron i jego sojusznicy napiszą nową dyrektywę i stworzą UE na nowo w obrębie unii walutowej. ©

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Profesor nauk społecznych na SWPS Uniwersytecie Humanistyczno–Społecznym w Warszawie. Bada, wykłada i pisze o demokratyzacji, najnowszej historii Europy, Międzynarodowym Prawie Karnym i...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

ostał ci się jeno pis

Twierdzę, ze w tym szaleństwie jest metoda. Zachód w pojęciu tych mentalnych skamnielin jest siedliskiem wszelkiego Zła i Zepsucia, stad ich spoglądanie w strone Rosji z jej państwowotwórczym prawosławiem i trzymaniem społeczeństwa i opozycji za twarz. Siły militarnej rosyjskiej juz się nie boją ufni w parasol ochronny NATO I USA. Nic wiec nie stoi na przeszkodzie, żeby oddalać się od Zachodu i zblizac do Rosji. Papierkiem lakmusowym jest też stygnące coraz bardziej poparcie dla Ukrainy i serdeczne uczucia do Bialorusi. Powtarzam: ta szajka chce nas koniecznie wyprowadzić z Unii, czeka tylko, aż coraz liczniejsze konflikty z UE i twarde jej stanowisko wobec polskich prowokacji spowodują utratę poparcia dla członkostwa w UE

Do tej pory o tym nie pomyślałam, ale coś chyba jest na rzeczy. Jest taka postać w Polsce, która chce chyba zostać postacią jak Putin. Rozumiem, że nikt nie ma wątpliwości, że w Rosji nie istnieje coś takiego jak demokracja.

I co nam , niby, po nowej Europie? Oran już oficjalnie ściska się z Putinem. Ile czasu minie do naszej akcji w tym samym stylu? Tylko poczekamy, żeby kaski jak najwięcej spłynęło. Jak się skończy - zaczynamy.

i na naszych oczach się od nas oddala
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]