Nieprawda ekranu

Twórcy reality show, w którym osoby niezamożne i te uchodzące za bogate zamieniają się miejscami, oszukują nie tylko widzów, ale i uczestników.

Reklama

Nieprawda ekranu

Nieprawda ekranu

01.03.2021
Czyta się kilka minut
Twórcy reality show, w którym osoby niezamożne i te uchodzące za bogate zamieniają się miejscami, oszukują nie tylko widzów, ale i uczestników.
MONTAŻ TP-ONLINE // ADOBE STOCK / DOMENA PUBLICZNA
J

Jak będziemy bogaci, to będziemy takie mieć” – mówi chłopiec do swojego brata, a lektor komentuje to słowami: „Tylko się uczcie, bo nauka to potęgi klucz, nie ma nic za darmo”. Chłopcy są uczniami szkoły specjalnej i rozmawiają o jacuzzi, z którego korzystają pierwszy raz w życiu na planie programu „Bogaty dom – biedny dom”.

Program jest emitowany od 2019 r. na antenie Polsat Cafe i polega na tym, że dwie rodziny na kilka dni zamieniają się domami i budżetami. W ten sposób mają się według twórców programu przekonać, jak wygląda życie „na przeciwległym krańcu drabiny społecznej”.

„Te rodziny, które wystąpiły, są bardzo zadowolone” – zapewniał w „Gazecie Pomorskiej” Mariusz Wojtczak z Net Media HD, firmy produkującej program. Z „Tygodnikiem” nikt z tej firmy nie chciał rozmawiać, podobnie jak dyrektor Polsat Cafe Jolanta Borowiec i reżyser Sławomir Batyra. Rozmawialiśmy...

18688

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Średniowieczne ścinanie mieczem na rynku, albo palenie na stosie, tak samo cieszyły się popularnością. To nieprawda, że straże spędzały tłum aby to obserwował. Na odwrót, pilnowały skazanych, żeby tłum nie podchodził do nich zbyt blisko. To zresztą bardzo po chrześcijańsku, chociaż dzisiejsi "bojownicy" wiary, różni "Obrońcy ..." czy "Rycerze ..." jacyś tam, albo zwykli faszyści, pieczołowicie przytulani przez wszelakich ojców i braci, propagują najczęściej szubienice dla inaczej myślących. Mało finezyjne, bo ich oblicza nigdy nie zostały splamione samodzielną myślą, więc trudno oczekiwać czegoś innego. Dlatego cóż się dziwić, że publiczne drwiny z cudzej nieporadności cieszą się dużym zainteresowaniem w narodzie. Na takie zachowanie pracowały całe pokolenia władców dusz.

i w Wersalu co miesiąc przed dziełami się nacmokacie ? A jak ciemnotę na ulicy napotkacie to chyba w domu zaraz po księgi Olgi sięgacie. A powiedzcie jeszcze czym się odżywiacie, że taka lepszość od was bije ?

Ja jednak publiczne i jarmarczne egzekucje odbieram jako logiczne i w miarę humanitarne akty łaski względem nieujawnionych przeciwników. To było jasne przesłanie do wrogów systemu jak skończą gdy wystąpią przeciw systemowi. Ponadto potencjalni rewolucjoniści mieli oczywisty przekaz w postaci rozwrzeszczanej i radosnej gawiedzi, czy warto walczyć w ich obronie? Prawdę powiedziawszy równie co powrotu średniowiecznej brutalności obawiam się systemu w którym "polityczna poprawność" unicestwi wszystko, bo cokolwiek się nie zrobi, nie powie, ktoś gdzieś przecież może się poczuć urażony, upokorzony i inne takie ble, ble, ble. Potem publicznie potępią, odetną się, wyrzucą z wszelkich towarzystw, kredytu nie dadzą, noclegu odmówią, auto zdemolują, uczynią z człowieka "wroga ludu" na nową wspaniałą modłę. Jakie czasy takie tortury i taka śmierć.

Jedyne co masz do powiedzenia to drwiny? Jasne, tak patriotycznie - katolicko. Na więcej nie stać.

Możesz wyciągnąć czapkę i zacząć prosić co łaska przed emkiem: - "Proszę potraktuj moje teksty poważnie, z szacunkiem i jako przyczynek do dyskusji. Zrób to proszę, powiedz, że to ludzkie, mądre i zasługuje na więcej powagi". Jestem pewien, że emek jako katolik nie odmówi prośbie biedaka.

Choćby dlatego, że można ją wydrwić. Kiedyś bolała - jak powiada mój dziadek. Dane mi było poznać wcześniej napady waszej wścieklizny wobec użytkowników o odmiennych poglądach, niż wasze i gdym je zobaczył od razu miałem nowy nick dla was - Retrosmród. Zajechało mi bowiem od was brunacizną i pomyślałem, oto potencjalny nabytek tutejszej gromadki z kółeczka "Czar III Rzeszy", które od jakiegoś czasu zaniedbuje upodobania. Odpychający pokaz tężyzny myślowej i wyższości ubermenschena zaczynający obecny wątek - uzupełnił do reszty waszą pokraczną sylwetę .

Problem w tym, że tak właśnie funkcjonowała sowiecka propaganda, tam gdzie nie miała argumentów tam używała grubiańskiej i prymitywnej drwiny, oczywiście jeszcze z odpowiednim porównaniem oponentów do faszystów lub imperialistów (to że sowieci sami byli imperialistami, a i od faszyzmu, ich nie aż tak wiele różniło, kompletnie nie miało znaczenia). Ci którzy walczyli z systemem sowieckim nie mogli tak jawnie drwić, terror by ich zniszczył, musieli stosować ironię i wysublimowany humor, taki którego czołowi aparatczycy nie do końca rozumieli. Dlatego też inteligencja nie była w cenie, była podejrzana. Doczekaliśmy czasów kiedy te wzorce powracają, póki co w nieco łagodniejszej formie, póki co.

za to godne ucznia bolszewickiej propagandy" -------- Zaiste fajna to pobożność , która nie może się np. dosyć naoburzać na "ohydę żarcia bez opamiętania na sali sejmowej " niczym na świętokradztwo posłanki PiS, którego dopuściła się także trójka Nowoczesnych kobiet , nie narażając się na podobne temu pierwszemu przypadkowi nabożne potępienie. -------- Wymyślna to pobożność która nie może się nacieszyć i nachwalić Owsiaka m.in. za chamowate (nie bolszewickie ?) zgrywy z posłanki i zachęca do dalszych prowokacji , jakby ich było jeszcze za mało w warunkach wojny polsko-polskiej, gdzie od kilku lat część totalnej opozycji, bez sprzeciwu postępowych sił, wyraźnie dąży do rozlewu krwi. -------- Pokrętna to pobożność , która nie dostrzega niczego niewłaściwego w oszczerczym przypisywaniu katolikom ""propagowania szubienic dla inaczej myślących"" (ten i poniższy cytat z aktu delektowania się na tym wątku własną finezją i subtelnością przez katofoba). Gdyż katole mają oblicza ""nigdy nie splamione samodzielną myślą, więc trudno oczekiwać czegoś innego "" itd.

---- jesteś pedalskim idiotą ----- powtarzasz debilne komentarze ------- jesteś wynajętym głupkiem na wsi -------- takim skurwysynom ... należy oznajmić jasno: WYPIERDALAJ! ------ Polskie społeczeństwo ma doświadczenia w traktowaniu biskupich zdrajców. Czas wspomnieć historię. ( w tym przypadku retrofaul nie miałby nic przeciwko szubienicom, do których upodobanie przypisuje na wątku chrześcijanom - przypisek mój) ------ Żal mi debila, który niczego innego w życiu nie umie ----- WYPIERDALAJ! ----- Ty głupku , marzysz o waginie żal mi Ciebie ---------- ( Nawet ten ostatni "zarzut" - ukazuje degradację umysłu retrofaula , przecież o dziewczynie czy kobiecie oraz ich waginie marzą miliony chłopców i mężczyzn dążących do spełnienia jak najbardziej naturalnych pragnień - p.m. ) ----- Polski katolik jest odporny na przestrogi ----- Wszystkich księży należy kastrować, skoro zmuszają kobiety do noszenia krzyża, wycinać im jaja! ----- zmusiliście ludzi do noszenia krzyża Wam na uciechę. Ale macie radochę! Zwyczajne bydlęta. ------------------------------------- I jeszcze odezwa tego samego autorstwa - godna aktywisty Związku Wojujących Bezbożników z Kraju Rad lub gauleitera , gdy III Rzesza zaczęła prześladowania kościoła : ---------- Ludzie! Teoretyczni katolicy! Jesteście durniami, wierząc w tą finansową sektę. Nie dziwię się, bo sam wierzyłem przez lata, przyjmując schematy jak objawienie. Ale kiedy usłyszałem kilku głupków w biskupich przybraniach... Dość! Przecież to są idioci, przywódcy mafijnego układu, wysysającego ostatni, wdowi grosz ze społeczeństwa, nad którymi panują. To pijawki!

1. Nikt nie obiecywał, że bycie chrześcijaninem to samo miodzio (a nawet wręcz przeciwnie było zapowiedziane). 2. Swoim lamentem z kogo kpisz? ze mnie czy z Jezusa? Co Jezus znosił na krzyżu? a nawet wtedy prosił o wybaczenie dla oprawców, Ty jednak mam nieodparte wrażenie, że swoich przeciwników najchętniej widziałbyś właśnie ukrzyżowanych, albo przynajmniej ot tak "po bolszewicki" przynajmniej w jakimś "obozie resocjalizacyjnym".

Odniosłem się do przywar waszej pobożności, gdyż moim zdaniem posługujecie się na wyrost imieniem Jezusa, także do swoistej weryfikacji wiary plainduncana. I co mi odpowiadacie? Że """" Nikt nie obiecywał, że bycie chrześcijaninem to samo miodzio (a nawet wręcz przeciwnie było zapowiedziane).""" -------- Jeśli to zdanie ma wyjaśniać i usprawiedliwiać wszelkie ułomności pobożności (wiary), to chyba nikomu nie powinniście zarzucać i ubolewać, że jego czyn jest "niegodny Jezusa" albowiem """Nikt nie obiecywał, że bycie chrześcijaninem to samo miodzio""" ? ----------------- Zapytujecie : """Swoim lamentem z kogo kpisz? ze mnie czy z Jezusa? Co Jezus znosił na krzyżu? a nawet wtedy prosił o wybaczenie dla oprawców """. Mógłbym tu ponownie odpowiedzieć wam , że przecież "nikt nie obiecywał" itd. więc pokornie i z miłością znoście moją grzeszność, jak to cwaniacko domaga się wojujący bezbożnik z wątku. Poza tym lament nie należy do kpiarskich (szyderczych) form wypowiedzi. Więc jeśli kpię to nie lamentuję i na odwrót. --------------------------- Nieodparte wrażenie was nie myli, pouciskałoby się co nieco, najchętniej w ośrodku dla dobrze rozwiniętych dziewczyn.

1. Jesteście bezczelni, to Wy wycieracie sobie po bolszewicku gębę imieniem Jezusa dla potwierdzenia własnej bolszewickiej natury, gdybyście to robili bez imienia Jezusa na ustach nic bym nie powiedział, ot ludzie są jacy są, ale Jezus w swoim nauczaniu był (a może nawet jest?) wyjątkowy i należny jest Mu szacunek. 2. Nie jestem pobożny, ale nauczanie Jezusa znam, i nie mienię się chrześcijaninem, bo wiem jak trudna jest ta doktryna, irytują mnie za to ludzie o bolszewickiej naturze oflagowani tą piękną i niezwykle trudną doktryną. Reasumując nie będąc chrześcijaninem nie muszę Was znosić w spokoju, natomiast Wy jeśli się wielce lansujecie jako chrześcijanin(pytanie czy katolik to chrześcijanin?), to jeśli nie jesteście zwykłymi kłamcami powinniście się do mnie odnosić z miłością i szacunkiem, za wyjątkiem sytuacji gdybym kupczył jakimiś fantami w świątyni, wtedy mielibyście prawo mi porozwalać stragany. Przecież to bardzo logiczne i proste, jak na początku zaznaczyłem prawdziwe chrześcijaństwo to bardzo trudna doktryna w realizacji. 3. Lament nad błahymi rzeczami może być niezamierzoną kpiną wobec osoby która cierpiała rzeczywiste zniewagi, ale potrafiła się wznieść ponad nie, zwłaszcza gdy jeszcze bezczelnie wpieramy, że jesteśmy wyznawcą tej osoby. 4. Ostatnia wstawka towarzyszy Emek Was kompletnie dyskredytuje, ewentualnie jest co najmniej dziwna, "ośrodek dla dobrze rozwiniętych dziewczyn" i tam chcecie się "pouciskać"? Ile Wy macie lat? Jak jesteś z gimnazjum ok, dorastanie ma swoje prawa, to by też tłumaczyło kłopoty z zrozumieniem języka ironii oraz kłopoty z zrozumieniem podstaw logiki. Dla mężczyzn proszę sobie zapamiętać właściwymi partnerkami są kobiety, a nie dziewczyny, a pedofilów to się leczy, najlepiej ampułkami o średnicy 7,62 mm. ps. wiem, że gimnazja już nie istnieją, ale dla określenia swoistego stanu umysłu młodzieży w pewnym wieku, to chyba idealny odnośnik.

Czy to ja z imieniem Jezusa nagabywałem brata mego duchowego plainuncana o to czyim jest uczniem? Czy to ja przesłuchiwałem Was, czy nie kpicie z Jezusa ? A teraz, jak gdyby nigdy nic, powiadacie, że wycieram Nim buzię ... ---------------------------------- Zamiast odpowiedzieć rzeczowo na nadal aktualne zapytanko, co ma tłumaczyć i wyjaśniać Wasze zdanie, iż """ Nikt nie obiecywał, że bycie chrześcijaninem to samo miodzio (a nawet wręcz przeciwnie było zapowiedziane) """ - uraczyliście mnie wodnistą rozsierdzanką, wytaczając dodatkowo "armatkę" kaliber 7,62 - na szczęście ze ślepakami. ----------------------------------------------------- Nie mniemajcie, iż nie wierzących w Boga bądź "wierzących inaczej" nie obowiązują zasady potocznie rozumianej przyzwoitości i mogą korzystać do woli z wymyślonej przez siebie taryfy ulgowej. Niczym boa dusiciel obezwładniać ofiary swojej pomysłowości i cwaniacko domagać się miłości oraz szacunku . ---------------------------------------------------------- Słownik Języka Polskiego PWN pod hasłem "dziewczyna" podaje """"""" 1. «młoda kobieta, zwłaszcza niezamężna» -- 2. «czyjaś sympatia lub narzeczona» -- 3. pot. «pomoc domowa» """""""" Skąd u Was tak kompromitujący brak wyczucia językowego? I potocznych znaczeń ? A zachciewanka to też jeszcze nie obłapianka - jak Wam się również błędnie wydaje .

Niejaki @emek wciąż "zachwyca" typową, polsko-katolicką "miłością bliźniego". Tyle potrafi. Nie wie tylko, że czuje własny smród przemijania.

To zalejcie się łzami i proście o przebaczenie bliźniego swego znienawidzonego a może was pokochamy.

A tyś eks-katolik, który wzgardził polsko-katolicką obłudną miłością i widząc, że sam jej nie przeskoczy, postanowił nienawidzić szczerze? Czy może dobrze wychowany ateista, który stwierdził, że skoro nie wierzy, to se może każdemu dopier…ć zdrowo w nieboskim usprawiedliwieniu?

Ciekawe, że podobnie jak niegdyś ludzie Hitlera i Stalina, po to aby odwrócić uwagę od własnych niegodziwości, także współczesna lewica chętnie wypomina Kościołowi okrutne praktyki, w których śmierć poniosło kilka setek tysięcy ludzi. A to, że współcześnie w Arabii Saudyjskiej, Bangladeszu i innych muzułmańskich krajach dekapitacja budzi spory entuzjazm tłumu jakoś umyka ich uwadze. Ciekawe skąd się bierze ta taryfa ulgowa dla muzułmanów. Czy ktoś zna odpowiedź na to pytanie ? I jeszcze jedna niezweryfikowana informacja: w Indonezji dekapitacją są karane osoby przyłapane na masturbacji. https://natemat.pl/164009,na-placu-siekania-bylem-w-miejscu-gdzie-saudowie-scinaja-mordercow-i-apostatow# https://tvn24.pl/swiat/masowa-egzekucja-w-arabii-saudyjskiej-ra930876-2300946

Aby odwrócić uwagę od niewygodnych panu niegodziwości wymienia pan niegodziwości innych? I sam się pan w dodatku ustawił obok ludzi Hitlera i Stalina? To pierwsze raczej niegodne ucznia Jezusa, za to godne ucznia bolszewickiej propagandy. To drugie jednak wskazuje na coś co bym nazwał duchem Pawła z Tarsu. Trudno wyczuć która natura w panu ostatecznie zwycięży?

Cóż, niegdyś wizja Boga Miłosiernego nie była powszechnie akceptowana w Kościele, co odbijało się niekorzystnie na postawach wiernych. Dziś, wizja Boga Miłosiernego jest dla katolików podstawą ich wiary. O muzułmanach tego raczej powiedzieć się nie da. Dla współczesnego świata istotne jest zderzenie tych dwóch wizji. Teraz użyję średniowiecznego języka. Opierając się także na osobistym doświadczeniu przypuszczam, że obserwujemy obecnie wśród ludzi, którzy odchodzą od chrześcijaństwa i popadają w grzechy ( oczywiście nie zawsze odejście od chrześcijaństwa oznacza popadanie w grzechy ) narastające poczucie winy i wzrost postaw masochistycznych. Dla masochistów wizja Boga, który miłosierny nie jest wydaje się być bardziej realna. Nawet gdy w Boga nie wierzą. Stąd względnie przychylne podejście lewicy do islamu i niechęć do chrześcijaństwa.

Widzę, że czmychnąłeś znad rozważań nad tematem czyim uczniem jesteś, i ok. Tymczasem w kolejnym błędzie się pogrążasz. Nie jestem pewien czy tzw. "lewactwo" rzeczywiście odpuszcza muzułmanom, a jeśli nawet to podejrzewam, że z innych powodów. Widzę dwie możliwości o wiele bardziej prawdopodobne. 1) jak będziesz miał tyle ropy co oni to też będziesz mógł ścinać głowy, czy ćwiartować w własnej ambasadzie, kogo się panu podoba bez skrępowania. 2) seks, tak seks, podążając myślą i duchem dr. Freuda myślę, że tu jest instynktowny potencjalny punkt tego by "lewactwo" jakoś tam tęsknie spoglądało na świat islamu. Katolicka wizja Ars Amandi jest potwornie nudna i smętna, "lewacka" zaczyna być jeszcze gorsza, islam w tym względzie ma z tej trójki jeszcze najzdrowsze (zgodne z naturą człowieka) podejście, choć oczywiście islam jest bardzo różnorodny, i swoje "perełki" w tym względzie też mają, ale doprawdy, jakbym miał wybierać pomiędzy katoliczką, "lewacką feministką" czy muzułmanką w ciemno biorę muzułmankę, oczywiście to też nie jest idealny wybór. Podejrzewam też, że seks w którym facet który według lewackich koncepcji pyta co chwilę o zgodę na wszystko (może jeszcze na piśmie?) i gotów jest na każde nawet przypadkowe "nie" natychmiast przerwać, nie jest tym o czym śni kobieta, nawet "lewacka". ps. używam słowa "lewactwo" zamiast lewica, bo w dzisiejszym świecie lewica czy prawica już nie istnieją, to archaizmy.

Kolejny, "enteligent", @plainduncan. Gdzie on w artykule ujrzał treść o Arabii Saudyjskiej czy Indonezji, tego nie wiem, ale w piersi muzułmańskie się bije. W swoje uderzyć się nie potrafi. Też powinien zostać biskupem.

to powszechna praktyka bezradnych idiotów

to taktyka zaradnych w unikach a bezradnych w temacie idiotów

A gdzie wyście ujrzeli w artykule treść o egzekucjach na rynku, o średniowiecznym ścinaniu, albo paleniu na stosie ? Może byliście na haju ? Ani o szubienicach w artykule nic nie ma, ani o bojownikach wiary i przytulanych faszystach (nowy rodzaj faszysty - przytulany, wyście chyba nie przytulany?). Aleście na taboret wleźli albo na szafę i z tej wyższości, dawaj, prostactwu i ciemniactwu katolickiemu przycyndalać, aż wam się błoooooogo zrobiło.

Jakże niewygodna dla pracowitych pomocników Nauczycieli narodu, szczęśliwych kolekcjonerów rodzimych nikczemności co rusz prezentujących je nie bez satysfakcji, niczym najdroższe okazy. Polskie grzechy wypreparowane z szerokiego kontekstu przez pilnych zbieraczy, aby sprawiały fałszywe wrażenie niesłychanej wyjątkowości i potęgi zła - dopiero przedstawione na tle występków innych społeczności ukazują bardziej naturalną skalę i ciężar.

Ale oni nie mają PISu więc pewnie są szczęśliwi. https://tvn24.pl/ciekawostki/w-indonezji-za-masturbacje-zetna-ci-glowe-ra31761-3605685

"Świat według Kiepskich" to najlepszy serial w historii polskiej telewizji od przedwojnia, kreacje aktorskie genialne, reżyseria, scenariusze i realizacja, wszystko razem się na ten sukces złożyło, dozgonnie wdzięczny będę całej ekipie za długie lata z nią i dzięki niej z oknem na dobry humor spędzone

Jakże ekscytująca dyskusja , niewątpliwie zasługa wielka umiłowanych w pisie. Tymczasem w artykule ani słowa o ludzkiej naturze, poglądach na prawo i lewo jeno o głupocie. Tak, tak o głupocie maluczkich, którzy marzą o lepszym świecie, sielance takiej za nic, za friko. Najbardziej popularnym sposobem na odmianę losu, bez ruszenia tyłka jest gra w toto i nawet tamto. Kolega z pracy kupił nawet taki program na komputer, płaci za niego 100 zeta rocznie, a działa to na Windowsie 95 tylko i generuje mu cyferki w lotto. Twierdzi, że rocznie jest do przodu 2 tysiaki. Nie pojmuję tylko dlaczego zaiwania na dwa etaty, zwiększył by rozmach w grach liczbowych i żył jak szach perski. Gdyby ludziom w młodym wieku, gdy mózgi maja jeszcze elastyczne, do ich pustych czerepów wkładano, że nic na tym świecie nie ma za darmo, a jeśli cię ktoś czymś obdarzy, najpierw kilkakroć więcej ci zabierze, może by było mniej kombinatorów i naiwniaków. W sumie świat byłby chyba mniej zabawny, jakże cieszy nieszczęście bliźniego, którego zrobiono na wnuczka, policjanta, albo księdza czy kogo tam inszego. Tą naszą naiwnością z umiłowaniem i lubością wielką karmią się politycy, wszak ciemny lud wszystko kupi, a jeśli masz jakieś wątpliwości, to przeczytaj uważnie jeszcze raz komentarze pod tekstem, zresztą nie tylko tym.

Tych którzy zwykłej plebejskiej rozrywki chcą ludziom zabronić? i wielce litują się nad dosyć dobrze opłacanymi aktorami tej rozrywki, których nikt do niczego nie zmusza(sami się garną)? czy może naszą własną głupotą? bo by w tym szalonym świecie przetrwać lubimy sobie bzdety pooglądać? Nie rozplątuj kłębka ludzkiej głupoty, bo to co na jej końcu znajdziesz, może Ci się nie do końca spodobać. Pozdrawiam :)))

Bez rozplątywania owego kłębka, widać aż nadto fatalne skutki naszej i cudzej głupoty. Wystarczy się rozejrzeć po najbliższym otoczeniu, a bez trudu ją odnajdziemy. Większość naszych zgryzot nią sobie i innym fundujemy. Jak to powiedział onegdaj Ajnsztajn, jest nieskończona.

Prosimy o kolejne klejnoty waszego umysłu.

Ojtam, ojtam staram się jeno dotrzymać kroku zacnym dysputantom, choć przyznaje, mordęga to wielka.

Tego potrzebujecie aby dyskutować o współczesnych problemach świata ? OK. Mimo wszystko mroczne średniowiecze wygląda nieźle w zestawieniu z koszmarem Auschwitz, Kołymy i innych XX wiecznych wynalazków. W średniowieczu skazaniec traktowany był jak PODMIOT, czego o stłoczonych w komorach gazowych ludziach powiedzieć się nie da. Procesy sądowe były wnikliwe i toczyły się zwykle kilka lat. Tu opis Auto-da-fe, czym lubi ekscytować się lewica: "W dniu uroczystości skazańcom dawano świece oraz ubierano ich w czerwone lub żółte szaty pokutne z wymalowanymi na nich płomieniami, zwane sanbenitos i samarias. Szata samarias miała języki płomieni skierowane ku dołowi i była przeznaczona dla osób, którym darowano życie. Nie wiedziały one jednak o tym i uczestniczyły w procesji i ceremoniach auto-da-fé w przekonaniu, iż poniosą śmierć, od której jednak uratowało ich przyznanie się do win wobec Boga. Szata sanbenitos miała namalowane płomienie skierowane ku górze, odziani w taki strój byli przeznaczeni na stos. Zarówno na sanbenitos, jak i na samarias umieszczano powyżej wymalowanych płomieni podobiznę oskarżonego w otoczeniu wizerunków diabłów, pod płomieniami zaś – opis jego przewinień. Skazańcy mieli na głowach mitry coroza(hiszp.) oraz bose stopy. Pozostałości szat skazańców z ich portretami, wskazaniem winy i datą egzekucji były odsyłane do ich rodzinnych miast i wywieszane w głównych kościołach. Ewentualne przyznanie się do winy skazańca i skrucha nie mogły już uratować go od spalenia na stosie, jednakże pozwalało na złagodzenie kary, polegające na łasce szybszej śmierci przed rozpaleniem stosu, oraz uzyskaniu, według wówczas obowiązującej dogmatyki katolickiej, możliwości zbawienia mimo ich win. Egzekutor przed rozpaleniem stosu pytał skazańca, czy chce umrzeć jako katolik. Jeżeli odpowiedź była twierdząca, skazaniec był natychmiast duszony zza stosu. Skazańcy po opuszczeniu miejsca uwięzienia byli w uroczystej procesji prowadzeni przez miasto – siedzibę lokalnych władz inkwizycji. Procesji towarzyszyło bicie dzwonów kościelnych i śpiewanie pieśni religijnych, a miasto było uroczyście dekorowane. Kończyła się ona w katedrze lub innym kościele, w którym po mszy św. w towarzystwie przedstawicieli władzy świeckiej inkwizytorzy po raz ostatni przesłuchiwali skazanych. " Dodam od siebie: Torquemada bardzo troszczył się o wychowanie i wykształcenie dzieci skazańców.

jakże wyczerpujący i skrupulatny opis szatanistycznego rytuału. (celowo sz, a nie s, absolutnie nie mam zamiaru obrażać satanistów). ps. czy się mylę? czy jest pan wręcz oczarowany takimi opisami? jakiś mały fetysz? ps2. Osmanowie też się bardzo troszczyli o dzieci pomordowanych wrogów, robili z nich janczarów.

Chciałem sprawić przyjemność - i zapewne sprawiłem - niejakiemu Retrofood.

Opis rzeczywiście bardzo ciekawy, ale by wpasować go w rzeczony artykuł, należało by uzupełnić kilka faktów. Podobnie jak w opisywanych programach telewizyjnych Świętemu Oficjum głównie chodziło o kasę. Palono na stosie zazwyczaj "czarownice" albo pomniejszych heretyków, takich bez majątku i upierdliwych, dla pokrzepienia serc pospólstwa. Widowiskowe procesy fundowano zacnym obywatelom, którym można było zająć majątki, znaczy puścić z torbami. Uszczerbku na zdrowiu raczej nie czyniąc. Ciurami nikt z tego szacownego grona się nie zajmował. Podobnie w telewizornii , ważna jest rozrywka dla plebsu. Zawsze to przyjemnie zobaczyć kogoś bardziej od siebie rolowanego, a kasiora leci. Ks. Boniecki namawia, byśmy nasze w tym względzie prostactwo objęli rozważaniami wielkopostnymi. Bardzo ciekawa propozycja, powiedziałbym taka niestandardowa.

prosty sposób, taki bez zabawy w sądy, bez dekoracji i diabelskich rytuałów: transport bydlęcym pociągiem, komora gazowa i krematorium. To takie ludzkie, szczere, bezpośrednie i pozbawione szyldu wzniosłej religii. Po prostu dorobek ludzkiego humanizmu, który poradził sobie z urządzeniem wspaniałego świata bez imienia Boga. Po prostu Arbecht mach frei, alleluja i do przodu! Niech się tylko pan nie szarpie, dałem panu do posmakowania własną erystykę. Mam nadzieję, że smakuje panu tak samo, gdy sam pan nią częstuje innych.

"Gott mit uns" Oto dewiza nie tylko współczesnego człowieka, którą zwykł usprawiedliwiać swe niecne czyny. Nie jestem zbyt oblatany, ale nie spotkałem się z tworem ludzkiego humanizmu wyzutego z Boga, który poradził sobie z urządzeniem czegokolwiek. Nawet komuniści czcili swych wodzów niczym bóstwa nadprzyrodzone. Czytając święte pisma nie sposób zignorować przekaz - Mój Bóg jest "lepszejszy" od twego i to jest wystarczający powód by spuścić tobie łomot.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]