Niech zrobi hałas

W poprzednim numerze "TP opowiedzieliśmy o Tomaszu Kondeju, aptekarzu z podwarszawskiego Międzylesia, który ze względu na przekonania religijne postanowił nie wydawać pacjentkom Postinoru Duo - specyfiku uznanego przez WHO za środek antykoncepcyjny, a przez niego samego uważanego za wczesnoporonny. Czy farmaceuta ma prawo odmówić wydania leku?.
Czyta się kilka minut

- Prawo powinno być tak konstruowane, żeby obowiązki nie zmuszały nikogo do działania wbrew sumieniu - twierdzi ks. prof. Andrzej Szostek, etyk z KUL. Dodaje jednak, że jest za legalizmem: - Wybierając zawód farmaceuty, człowiek podejmuje pewne zobowiązanie. Jego zadaniem jest wydawać wszystko, co jest prawnie zakwalifikowane do dystrybucji jako lek. Aptekarz nie może więc według własnego sumienia rozstrzygać, których środków nie sprzedawać.

- Jest bardzo niewiele sytuacji, w których farmaceuta może odmówić wydania leku - tłumaczy dr Anna Mamak-Bałaga, ginekolog ze Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. - Kiedy recepta jest źle wypisana, tzn. zawiera błąd w nazwie leku lub dawkowaniu, albo kiedy pacjent domaga się leku, a nie posiada recepty. W innych przypadkach aptekarz patrzy, czy lek jest w magazynie, wydaje go i instruuje, jak zażywać. Obojętnie, czy to tabletki na serce, czy Postinor Duo. Nie wolno mu nawet tego komentować. A t ym bardziej odmówić ze względu na katolickie przekonania.

Dr Mamak-Bałaga nie rozumie więc wątpliwości młodego farmaceuty: - To tak, jakby ekspedientka w sklepie spożywczym nie chciała sprzedawać ludziom cukierków, uważając że przyczynia się do wzrostu otyłości w społeczeństwie.

Klauzula

Tomasz Kondej odmawia wydawania Postinoru na podstawie zapisu Kodeksu Etyki Farmaceutycznej, analogicznego do lekarskiej klauzuli sumienia (patrz ramka). Czuje się współwinny ewentualnej śmierci człowieka. - Owszem, aptekarz jest współodpowiedzialny w tym sensie, że stanowi ogniwo pewnego łańcucha - mówi ks. Szostek. - Pełni znacznie mniejszą rolę niż lekarz, ale ułatwia dokonanie czynu.

Nie zgadza się z tym dr Mamak-Bałaga: - O odpowiedzialności farmaceuty można mówić wyłącznie wtedy, jeśli wyda niewłaściwy lek albo źle zapisze na opakowaniu dawkowanie. Ale jeśli zrealizuje skrupulatnie receptę, a jej treść jest zgodna z powszechnie obowiązującymi zasadami, to w żadnym stopniu nie jest niczemu współwinny.

O klauzuli sumienia ginekolożka opowiada na własnym przykładzie: - W swoim życiu mogę się kierować różnymi zasadami, ale nie wolno mi narzucać ich innym. A pacjentka przychodzi do mnie po poradę lekarską, a nie religijną. W pracy wszelkie działania muszę podejmować zgodnie ze swoim sumieniem, ale szeroko pojętym. Nie w ten sposób, że jestem katoliczką, więc tego i tego przepisywać nie będę. Mam prawo odmówić przepisania leku wyłącznie wtedy, kiedy zdrowie pacjentki na to nie pozwala. A nie ze względu na etykę katolicką.

Nie tędy droga

Ks. Szostek podkreśla, że metoda walki, jaką podjął farmaceuta z Międzylesia, jest niewłaściwa. - Aptek mamy obecnie więcej niż kiosków. Z odmawiania sprzedaży nic nie przyjdzie, bo każdy, kto Postinoru nie dostanie w jednym miejscu, pójdzie do innego. Jeśli pan Kondej czuje niepokój sumienia, niech reaguje, ale nie w ten sposób. Przecież to nie dotyczy tylko jego apteki i jego osoby.

Co więc może przedsięwziąć? - Niech zrobi hałas. Niech wszczyna odpowiednie kroki prawne, aby ten lek został wycofany z dystrybucji albo przynajmniej opatrzony etykietką, że jest środkiem wczesnoporonnym - proponuje etyk z KUL.

Tomasz Kondej na razie nie planuje takich działań. - To by była ciężka droga i straszny bój - mówi. - Ja chcę działać oddolnie. Sprawić, żeby aptekarze, którzy mają podobne rozterki, widzieli, że można nie wydać Postinoru, odwołując się do klauzuli sumienia.

- To jest tylko ochrona własnego sumienia, niezbyt zresztą skuteczna - replikuje ks. Szostek. - Pan Kondej, tak długo, jak jest aptekarzem, musi realizować to, do czego się zobowiązał. Zwłaszcza że ściśle rzecz biorąc, on sam tego rodzaju aktów zabójstwa przecież nie dokonuje. Jeśli przeżywa silny konflikt sumienia, niech podejmie właściwe działania albo się zwolni z pracy.

Czy problem Postinoru Duo nie jest burzą w szklance wody? - Zapisać ten środek zdarza mi się trzy-czery razy w roku - mówi dr Mamak-Bałaga. - Na ostry dyżur czasem przychodzą kobiety z prośbą o receptę, ale im odmawiamy, ponieważ Postinor musi być przepisany przez ginekologa opiekującego się daną pacjentką. To bomba hormonalna, która powoduje implikacje zdrowotne.

***

Do apteki Tomasza Kondeja często przychodzą kobiety z receptami na zwykłe środki antykoncepcyjne. - Wiem, że można je stosować również leczniczo. Ale łatwo rozróżniam cel, z którym przychodzi pacjentka - mówi farmaceuta. - Jeszcze daleka droga, żebym na podstawie klauzuli sumienia mógł nie wydać leku. Moim marzeniem byłoby pracować w aptece, w której nie byłoby żadnych środków antykoncepcyjnych. Nawet nie łudzę się myślą, że możliwe jest wyeliminowanie ich z rynku. Ale chciałbym, żeby aptekarz miał możliwość wyboru, czy je sprzedawać, a pacjent - do jakiej apteki chciałby chodzić.

---ramka 511133|strona|1---

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 21/2007