Nie bójmy się w sprawach religijnych stawiać pytania: dlaczego?

Jedno słówko potrafi burzyć wszelkie falsyfikaty, w tym, jak ktoś powiedział, pluszowe krzyże cierpiętników. Co nie znaczy, że nie cierpią oni naprawdę i nie wymagają pomocy.
Czyta się kilka minut
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara

Jesteście szczęśliwi, gdy was znieważają, prześladują i oczerniają z mojego powodu. Cieszcie się i radujcie, bo wielka jest wasza zapłata w niebie. Tak samo przecież prześladowano proroków, którzy byli przed wami”.

Jeśli czujemy się właśnie tak, że jesteśmy prześladowani, i to bardzo niesprawiedliwie, i dłużej już tej niesprawiedliwości znieść nie możemy, a obiecane niebo to rzecz niepewna, to jak najszybciej pomyślmy: dlaczego te prześladowania na nas spadły? Może się bowiem okazać, że jest akurat odwrotnie, że jesteśmy prześladowcami, a nie prześladowanymi. Że tak może być, przekonać się można w celi więziennej z zablendowanymi oknami.

W imię jakich wartości żąda się od innych poświęcenia

Tam osadzony może dojść do przeświadczenia, że jego niedoli nie jest winien sędzia, adwokat, żona czy kochanka itd., ale on sam. A jeśli już czymś zgrzeszył, to tym, że spartaczył robotę i dał się złapać. Poza murami więzienia też bywa podobnie. Tyle tylko, że na wolności taka postawa względem ludzi i rzeczy przybiera formę, i tylko formę, bezgranicznej czułości, życzliwości, misyjności, wreszcie ewangelizacyjnej gorliwości wynikającej z głębokiej wiary, ideowości – np. patriotyzmu. W imię tych wartości żąda się od innych poświęcenia, ofiar, samozaparcia aż do samozatracenia. Świadczy o tym tragiczny los wielu wspólnot kościelnych i świeckich.

Liderzy tych tzw. wspólnot – ale i małżonkowie, rodzice, nauczyciele, duszpasterze – wmawiają swoim i obcym, że ich szczęście bezwzględnie zależy od uszczęśliwiania innych. Przede wszystkim liderów. Reszta świata, łącznie z Bogiem, właściwie może nie istnieć.

Dlatego w tych grupach unika się jak ognia zaimka pytajnego „dlaczego”, słusznie podejrzewając, że to małe słówko potrafi burzyć wszelkie falsyfikaty, w tym, jak to ktoś powiedział, pluszowe krzyże cierpiętników. Co nie znaczy, że nie cierpią oni naprawdę i nie wymagają pomocy.

Spróbujmy więc tym razem odczytać osiem błogosławieństw, biorąc jako klucz interpretacyjny ów zaimek pytajny „dlaczego”. Dlaczego ci, którzy mieliby więcej niż prawo do bycia nieszczęśliwymi, mogą być i są szczęśliwymi? Szczęśliwymi w każdym czasie i miejscu. Nie wbrew nieszczęściom, ale dzięki nieszczęściom. Oksymoron? Nie, Ewangelia.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 05/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Groźny zaimek