Niby-rozwód

Roman Giertych napisał do swoich młodszych kolegów z Młodzieży Wszechpolskiej list, w którym oświadczył, że odtąd Liga Polskich Rodzin zrywa z nimi związki polityczne. "Działalność polityczna musi być oddzielona od wychowawczej, gdyż w przeciwnym wypadku będziemy ponosić odpowiedzialność za błędy tych, których wychowujemy - czytamy w liście prezesa LPR.
Czyta się kilka minut

Gest Giertycha łatwo się tłumaczy kłopotami, w jakie popadła jego partia po niedawnym ujawnieniu filmu z neonazistowskiego pikniku w Zabrzu, w którym uczestniczyli członkowie Młodzieży Wszechpolskiej. Nie były to zresztą pierwsze tego typu ekscesy MW. Szef LPR-u uznał po prostu, że tego rodzaju informacje źle wpływają na wizerunek jego partii. Można byłoby to skwitować słowami: system demokratyczny wymusza na ekstremistach samoograniczenia - i dobrze.

A jednak pociągnięcie ministra edukacji nie jest tak jednoznaczne. Po pierwsze, już zapowiedział utworzenie nowej LPR-owskiej młodzieżówki, do której będą mieli wstęp nieskompromitowani działacze Młodzieży Wszechpolskiej. Po drugie, z niezbyt jasnych wypowiedzi liderów LPR zdaje się wynikać, że będzie można łączyć działalność polityczną w nowej młodzieżówce z działalnością wychowawczą w MW. Po trzecie, politykom-członkom MW zajmującym wysokie stanowiska państwowe nie zostanie cofnięte partyjne poparcie LPR-u, mimo że ich macierzysta organizacja została właśnie potępiona za neonazistowskie wybryki. Po czwarte, wiele wskazuje, że Giertych odciął się od Wszechpolaków, bo był do tego nakłaniany przez mocniejszego partnera z koalicji rządzącej (podobnie jak Lepper był nakłaniany do pozbycia się z partii Łyżwińskiego).

W sumie to gest raczej na pokaz. Fasadę trzeba odmalować, ale tyły można pozostawić takie, jakimi są. Gdyby to nie był gest na pokaz, Roman Giertych przede wszystkim zrewidowałby podstawy pracy wychowawczej Wszechpolaków, owocującej co chwila kompromitującymi nawiązaniami do dziedzictwa Adolfa Hitlera. Gdy się ma taki kłopot w młodzieżówce swojej partii, nie wystarczy go "oddzielać od jej działalności politycznej".

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 52/2006