Nawet psy uciekały

W Polsce ukazała się książka „Psy Stalina” Nikity Pietrowa, rosyjskiego historyka pracującego w „Memoriale”.
Czyta się kilka minut

Pietrow zajmuje się dziejami sowieckich służb specjalnych, jest autorem wielu publikacji o NKWD i KGB. W środowisku rosyjskich i polskich historyków znany jest z wnikliwych kwerend w rosyjskich archiwach. Jego dociekliwość i upór sprawiły, że wiele ważnych dokumentów ujrzało światło dzienne. Pietrow – współpracujący z Ośrodkiem „Karta” – darzy Polskę i Polaków szczególną sympatią: jest orędownikiem wyjaśnienia do końca szczególnie istotnych dla nas kwestii, jak Katyń, obława augustowska (los Polaków aresztowanych w 1945 r. w Augustowskiem), dotarcie do białoruskiej listy katyńskiej itd.

„Psy Stalina” to portret najbliższych współpracowników Josifa Wissarionowicza, dla Polaków publikacja szczególnie ważna: Pietrow przedstawia sylwetki oprawców, odpowiedzialnych za wydawanie wyroków śmierci i ich wykonywanie na Polakach. Rzecz nie dotyczy tylko Katynia, ale też np. mordów z 1945 r. w Puszczy Augustowskiej.

O ile w dyskusji w Polsce padają więc takie nazwiska jak Beria, Jeżow czy Jagoda, to dalsi współpracownicy Stalina pozostają anonimowi. Teraz, dzięki ich portretom kreślonym przez Pietrowa, możemy przejść kurs historii sowieckiego terroru. Dzięki świetnemu przekładowi, książkę czyta się jak mrożący krew w żyłach kryminał. System stalinowski wydaje się bowiem prosty: oparty na terrorze, w łagrach, więzieniach i egzekucjach zabijający obywateli ZSRR i państw Europy Wschodniej. Tymczasem zbrodnia potrafiła być także wyrafinowana. Pietrow pokazuje, jak pozorowano wypadki samochodowe czy otrucia, w celu pozbywania się nieprzydatnych (lub uznanych za zagrażających) pracowników aparatu terroru, by potem pochować ich z honorami (czasem obok ich ofiar, jak na cmentarzu Dońskim). Opowieść o moskiewskim tajnym laboratorium, gdzie testowano różne sposoby uśmiercania, jest jak rodem z horroru.

Pietrow kreśli też psychologiczny portret katów, którzy po wykonanej „pracy” pili wódkę do utraty przytomności i myli się wodą kolońską do pasa, bo tylko tak można było pozbyć się zapachu krwi i prochu. „Nawet psy na nasz widok uciekały i jeśli szczekały, to z daleka” – miał powiedzieć jeden z nich. Osobny rozdział Pietrow poświęca tu Wasilijowi Błochinowi, „człowiekowi w skórzanym fartuchu”: był on naczelnym katem więzienia na Łubiance, a prócz tego osobiście nadzorował i wykonywał wyroki na Polakach np. z obozu w Ostaszkowie. „Błochin włożył swoje specjalne ubranie: brązową czapkę skórzaną, długi skórzany brązowy fartuch, skórzane brązowe rękawice z mankietami długie do łokci. Zrobiło to na mnie ogromne wrażenie – zobaczyłem kata” – mówił jeden z enkawudzistów.

Wolno mieć nadzieję, że także inne prace Pietrowa zostaną opublikowane po polsku.


NIKITA PIETROW „Psy Stalina”, wydawnictwo Demart, Warszawa 2012.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 04/2013