Plan budowy tarczy antyrakietowej, wpisanie zasady solidarnej obrony krajów Sojuszu - wszystko to cieszy tych, którzy chcieliby widzieć w nim mocny system obronny. Relacje wewnątrz NATO mogą się poprawić - ale tylko mogą, bo przecież i Amerykanie ze swoim protekcjonizmem, i Francuzi ze swoim ego musieliby się trochę powściągnąć. Natomiast, wbrew pozorom, szczyt w Lizbonie nie był przełomem w stosunkach NATO-reszta świata. Rosjanie wciąż każą się zapraszać i dopieszczać, i nie chcą wiele dać od siebie. Deklarowana data 2014 r. jako momentu zakończenia misji bojowej w Afganistanie jest podważana przez anonimowych przedstawicieli Sojuszu, którzy wspominają coś o sytuacji podobnej do Wietnamu. Jeden z nich powiedział dziennikarzom "New York Timesa": "Niech po Lizbonie nikt nie myśli, że walka jest skończona".
NATO specjalizuje się w wygładzaniu kantów - jak przyjmuje nowych członków, to nie daje im infrastruktury, żeby nie drażnić Rosji; jak chce współpracy z Rosją, to zapewnia Bałtów i Polskę, że wszystko OK; jak buduje tarczę antyrakietową, to milczy o Iranie. Oficjalne wypowiedzi o Afganistanie też były takie, by nikogo nie rozdrażnić. Do roku 2014 jest przecież jeszcze dużo czasu...
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















