NATO gładzi kanty

Złośliwi powiedzieliby, że NATO od 20 lat zajmuje się odkrywaniem, iż "zimna wojna" należy do przeszłości. Po pierwsze jednak, Rosjanom zajmuje to jeszcze więcej czasu. A po drugie, szczyt w Lizbonie może być krokiem w kierunku zwiększenia skuteczności Sojuszu. Przede wszystkim może pomóc w cementowaniu NATO, które w ostatniej dekadzie uległo rozmyciu, głównie za sprawą wojen Amerykanów, ale też, trzeba przyznać, rozszerzenia na Wschód.
Czyta się kilka minut

Plan budowy tarczy antyrakietowej, wpisanie zasady solidarnej obrony krajów Sojuszu - wszystko to cieszy tych, którzy chcieliby widzieć w nim mocny system obronny. Relacje wewnątrz NATO mogą się poprawić - ale tylko mogą, bo przecież i Amerykanie ze swoim protekcjonizmem, i Francuzi ze swoim ego musieliby się trochę powściągnąć. Natomiast, wbrew pozorom, szczyt w Lizbonie nie był przełomem w stosunkach NATO-reszta świata. Rosjanie wciąż każą się zapraszać i dopieszczać, i nie chcą wiele dać od siebie. Deklarowana data 2014 r. jako momentu zakończenia misji bojowej w Afganistanie jest podważana przez anonimowych przedstawicieli Sojuszu, którzy wspominają coś o sytuacji podobnej do Wietnamu. Jeden z nich powiedział dziennikarzom "New York Timesa": "Niech po Lizbonie nikt nie myśli, że walka jest skończona".

NATO specjalizuje się w wygładzaniu kantów - jak przyjmuje nowych członków, to nie daje im infrastruktury, żeby nie drażnić Rosji; jak chce współpracy z Rosją, to zapewnia Bałtów i Polskę, że wszystko OK; jak buduje tarczę antyrakietową, to milczy o Iranie. Oficjalne wypowiedzi o Afganistanie też były takie, by nikogo nie rozdrażnić. Do roku 2014 jest przecież jeszcze dużo czasu...

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 48/2010