Młodzież w PiS się nie wyszumi. W Przysusze znów wyszumiał się prezes

Zjazd zjednoczeniowy prawicy w Przysusze miał służyć odmłodzeniu tzw. struktur. Oczekiwaliśmy, że oto na naszych oczach skorupka czymś zacznie nasiąkać, by kiedyś tym trącić, a my będziemy wiedzieć, co to jest za zapach.
Czyta się kilka minut
Stanisław Mancewicz // Fot. Grażyna Makara / Katarzyna Włoch / Tygodnik Powszechny
Stanisław Mancewicz // Fot. Grażyna Makara / Katarzyna Włoch / Tygodnik Powszechny

Rzec trzeba szczerze, że partyjny zjazd zjednoczeniowy Prawa i Sprawiedliwości z Suwerenną Polską w Przysusze nas rozczarował. Liczyliśmy takoż, że ktokolwiek – nam, ciekawskim obywatelom – wytłumaczy, po co zjednoczenie się w ogóle dokonuje.

Był to zabieg jakby jesienny, upiększający, ale wzięty ze skromnej oferty medycyny estetycznej. Włączenie SP do PiS-u wydaje nam się zabiegiem z dolnej półki. Każdy – od lewa do prawa – przyzna, że nie był to spektakularny, zaawansowany montaż wspaniale unoszących implantów. Między nami mówiąc, było to zaledwie – by poszukać jakiejś malowniczej paraboli – wstrzyknięcie pod zwiotczałą skórę kropli jadu kiełbasianego. Wszyscy wiemy, że – jeśli idzie o aplikacje botulinowe – ważna jest dawka. Zobaczymy, czy sobotni zastrzyk był dobrze pomyślany, jeśli idzie o efekt – jak się dziś powiada – urodowy.

Przy okazji zjazdu zjednoczeniowego w Przysusze – czego już, zdaje się, nikt nie pamięta – miał to być takoż moment odmłodzenia tzw. struktur. Miraż odmłodzenia przykuwał naszą uwagę, mało co nas tak kręci jak kult młodości, zwłaszcza młodości gremiów partyjnych. Powiadano tu i ówdzie, że ważne w Przysusze będzie nie tylko historyczne zjednoczenie, spektakl botulinowy, ale prezentacja młodzieży. Że oto młodzież weźmie niektóre przynajmniej sprawy w swoje ręce. Które – tego nam, zwiotczałym starcom, nie tłumaczono. Zresztą co tu jest do tłumaczenia, młodość – pamiętajmy – ma prócz niezliczonych wad same zalety.

Zdawało się zatem, że do najwyższych gremiów zostaną wmontowani ludzie choćby pięćdziesięcioletni, a może nawet – to byłby już szok – czterdziestoletni, czyli niemal dzieci. Że będzie można – patrząc na nich i ich słuchając – powtórzyć po stokroć tutejsze porzekadło, że młodość musi się wyszumieć. Czekaliśmy zatem na szum w Przysusze. Szum młodości. Czekaliśmy na realizację i innego powiedzenia, że mianowicie młodość ma swoje prawa, i byliśmy ciekawi, jakie i co to w praktyce, po zjednoczeniu, znaczy. Chcieliśmy koniecznie być świadkami realizowania się jeszcze innej mądrości z filozofii ludowej wziętej, że mianowicie czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci. Oczekiwaliśmy zatem, że oto na naszych oczach, w owej Przysusze, skorupka czymś zacznie nasiąkać, by kiedyś tym trącić, a my będziemy wiedzieć, co to jest za zapach. Takżeśmy sobie kombinowali, takeśmy marzyli i tak nam się zdawało. Tymczasem – jak mawia młodzież – dostaliśmy figę z makiem, czyli długą mowę zradykalizowanego do granic radykalizmu Gospodarza.

Czegóż w tej mowie nie było? Otóż było w niej literalnie wszystko. Były w niej wszystkie możliwe oskarżenia o wszystko i wszystkie straszliwe przymiotniki. Wszystkie porównania. Wszystkie polskie straszne zdania. Wszystkie straszne słowa polskie, wszystkie najstraszniejsze oskarżenia i groźby. Reakcją na tę mowę powinien być słyszany od Przysuchy po Suchą, od Międzywodzia do Międzybrodzia szloch krzywdzonych Polaków. Kobiet, mężczyzn i polskich dzieci, które – jak usłyszeliśmy – chodzą do szkoły, żeby się nie uczyć. Które są wyzuwane z polskości. Dowiedzieliśmy się takoż, i tego nam chyba za wiele, że – i tu cytujemy: „Może rzadko to sobie uświadamiamy, ale nikt nie rodzi się Polakiem, Niemcem, Anglikiem, Amerykaninem. Rodzi się po prostu noworodek”. Jesteśmy tym zaskoczeni i zniesmaczeni, choć myśl miała być, zdaje się, głęboka. Poza rozczarowaniami zjazdem zjednoczeniowym w Przysusze pozostanie nam zatem w pamięci oskarżenie, że polski noworodek nie jest Polakiem. Może to dobrze.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 42/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Noworodek