Polak potrafi

„Nic się nie stało, Polacy” – na razie zaledwie awansowaliście.
Czyta się kilka minut
Reprezentacja Polski po wygranym meczu z Irlandą. Warszawa, 11 października 2015. Fot: Marcin Borkowski/East News /
Reprezentacja Polski po wygranym meczu z Irlandą. Warszawa, 11 października 2015. Fot: Marcin Borkowski/East News /

Najpierw wypadałoby ostudzić emocje i pokazać kontekst: po reformie formuły turnieju finałowego piłkarskich mistrzostw Europy zagrają w nim aż 24 drużyny (z 53 zarejestrowanych w UEFA) – oprócz Polaków będą to np. reprezentanci Albanii czy Irlandii Północnej. Później trzeba by ku przestrodze wspomnieć niepowodzenia z poprzednich Euro czy mundiali – te wszystkie momenty, w których piłkarze zajmowali się walką o premie i prowizje z reklam, a nawet przydziałem biletów dla rodzin, zamiast przygotowaniem do turnieju. „Nic się nie stało, Polacy” – na razie zaledwie awansowaliście.

Nic nie przeszkadza bowiem temu, żeby na Euro zrobić następny krok. Atmosfera wokół polskiej piłki od dawna nie była tak dobra. Zarówno PZPN, jak sztab szkoleniowy reprezentacji się sprofesjonalizowały (o tym, jak pracuje otoczenie trenera Adama Nawałki, zwłaszcza dbający o informacje na temat rywali Hubert Małowiejski, krążą legendy), a jej trzon stanowią piłkarze będący podporą czołowych (Bayern, Sevilla) lub co najmniej solidnych (Ajax, Swansea, Torino, Fiorentina czy Roma) europejskich drużyn. Robert Lewandowski, który dla kadry i klubu strzelił w ciągu sześciu ostatnich meczów 15 goli, jest w formie swojego życia, ale przesadą byłoby powiedzieć, że samodzielnie ciągnie kolegów za uszy. W porę zakończona przez trenera selekcja powoduje, że między piłkarzami panuje telepatyczne zrozumienie, że Polacy strzelają bramki po stałych fragmentach gry (w niedzielę tak padł pierwszy gol), że w przypadku kontuzji dublerzy się sprawdzają (w meczu z Irlandią np. wyśmiewany wcześniej przy każdym powołaniu Linetty; do tego, że można liczyć na Mączyńskiego, zdążyliśmy się już przyzwyczaić).

Zespół, który nie boi się podjąć walki, wytrzymuje spotkania kondycyjnie, strzela gole w ostatnich sekundach? Jeśli prezydent Andrzej Duda potrzebował jeszcze jednego argumentu na bałamutność tezy o Polsce w ruinie, to znalazł go podczas wizyty na Stadionie Narodowym. Oby połączyło go z drużyną przekonanie, że „ten kraj” stać na jeszcze więcej.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 42/2015