Reklama

Miasto kobiet

Miasto kobiet

21.10.2019
Czyta się kilka minut
W ubiegłą środę po raz pierwszy w życiu publicznie i bardzo głośno używałam słowa „seksualna”. Do tej pory nie zdarzyło mi się jeszcze stać w centrum Warszawy i ryczeć ile sił w płucach niczego takiego, jednak, widać, zawsze jest pierwszy raz.
Gdańska demonstracja przeciwko planom wprowadzenia zakazu edukacji seksualnej, 17 października 2019 r. / Fot. Wojciech Stróżyk / Reporter / East News
S

Stałam w tłumie wkurzonych osób, które przyszły pod Sejm, by wyrazić swój sprzeciw przeciwko próbom majstrowania w sprawie edukacji seksualnej dzieci i młodzieży. Myślę zresztą, że większość z nas tam obecnych po raz pierwszy krzyczała takie słowa na ulicy, bo dotychczas nie mieliśmy tej potrzeby. Aż nadeszła, niestety.

Kiedy myślę o osobach proponujących Polkom i Polakom nowe rozwiązania prawne dotyczące sfery edukacji seksualnej, zastanawiam się, skąd biorą się różne tego typu obsesje? Skupienie się środowisk związanych z Fundacją Pro-Prawo do Życia i Komitetem Inicjatywy Ustawodawczej „Stop pedofilii” na kwestiach związanych z okolicami rodnymi współ­obywateli jest wyjątkowo silne.

Może to ocena pochopna i krzywdząca, ale nie mogę pozbyć się wrażenia, że myśli tych ludzi nieustająco krążą wokół jakiegoś wyuzdanego seksu. W sumie można by im nawet tego zazdrościć – badania seksuologów wskazują przecież, że generalnie Polacy kochają się coraz mniej i niestety nie seks im na co dzień w głowie. No ale, jak widać, nie wszystkim.

Czytając o horrendalnych pomysłach inicjatywy „Stop pedofilii”, wciąż myślę o swoich dzieciach. Bo przecież nawet moje osobiste wysiłki, by przekazać im możliwie fachową, odpowiednio podaną, mającą ich dobrze wyposażyć na przyszłość wiedzę o rozwoju człowieka, o seksie, o odpowiedzialności, zgodzie, antykoncepcji, ale także o możliwych zagrożeniach, jakie niesie ze sobą ta sfera, spełzną na niczym, jeśli dzieci te w swoich przyszłych relacjach natrafią na osoby takiej rzetelnej edukacji pozbawione. I doprawdy – drżę na tę myśl, mając głębokie przekonanie, że działania Mariusza Dzierżawskiego et consortes są wymierzone bezpośrednio w zdrowie fizyczne i psychiczne moich osobistych dzieci. Trafia mnie przy tym potężny szlag, aż mi zęby zgrzytają, dlatego nie zawaham się jeszcze i sto razy wyjść na środek ulicy Wiejskiej i krzyczeć różne słowa, których do tej pory nie krzyczałam w tym miejscu.

„Wyjdź, zajmij sobą przestrzeń, zaanektuj ją dla siebie i wykrzycz to, co cię gniecie” – mówi w filmie dokumentalnym „City of joy” Eve Ensler, autorka kultowych „Monologów waginy”. Ale wbrew pozorom nie kieruje tych słów do studentek gender studies na którymś z zachodnich uniwersytetów. Stoi bowiem przed grupą kilkudziesięciu mieszkanek Demokratycznej Republiki Kongo, w ośrodku rehabilitacyjnym City of Joy, stworzonym w 2011 r. dla ofiar gwałtów wojennych.

Kiedy mieszkanki ośrodka w ramach terapii grupowej opowiadają swoje historie, trudno wziąć głośniej oddech. Gwałty na kobietach i dziewczynkach to taktyka wojenna stara jak świat, wciąż jednak aktualna i skuteczna, niszcząca społeczeństwa z gigantyczną siłą rażenia. W Kongo brutalne gwałty dokonywane przez lokalne milicje mają wciąż miejsce, zwłaszcza w wioskach położonych w okolicy kopalń surowców takich jak koltan (tak, ten sam, bez którego nie byłoby komputera, na którym piszę ten tekst). Przemoc wobec kobiet, jaka dokonuje się na oczach ich mężów i dzieci, niszczy całkowicie społeczności lokalne, których spoiwem były te kobiety. Upokorzona ludność miejscowa zazwyczaj opuszcza te okolice na zawsze, pozostawiając oprawcom swobodne pole do działania i dostęp do bezcennych odkrywek. 

Nie muszę pewnie dodawać, że wielkie korporacje i rządy mocarstw zachodnich nie mają wielkiego interesu w uspokojeniu sytuacji. W warunkach niepokoju i tumultu interesy robi się znacznie prościej, a kobiety w Kongo, jak w wielu innych krajach Afryki, w których wydobywane są bezcenne surowce, są po prostu składane na ołtarzu dobrobytu Zachodu. 

City of Joy jest zaś miejscem, gdzie kobietom doświadczonym przez przemoc seksualną próbuje się pomóc przekuć ich ból i rozpacz w siłę. Założyciel ośrodka – ginekolog i aktywista doktor Denis Mukwege – razem ze współpracowniczkami, m.in. z Eve Ensler, w ciągu pół roku intensywnych zajęć (terapii psychologicznej, rehabilitacji, lekcji samoobrony, nauki języka angielskiego, podstaw rolnictwa) zmienia te bezbronne i kruche ofiary w kobiety, które wracają do swoich wiosek i stają się lokalnymi liderkami, zarzewiem zmian, jaskółką czyniącą wiosnę. I robią to skutecznie, a jedną z podstawowych lekcji, jakie tam dostają, jest lekcja edukacji seksualnej. Na zajęciach, które widzimy w filmie, terapeutka prosi uczestniczki, by powiedziały na głos słowo „wagina”. Są tak zawstydzone, że szepczą je półgębkiem, a jedna z nich mówi „nauczono nas, że to grzech mówić takie słowa”.

Kontrola nad ludzką seksualnością, nad zdrowiem reprodukcyjnym kobiet jest wciąż kartą przetargową, którą nieustająco ktoś chce grać. Dziś w Polsce bronimy prawa do rzetelnej edukacji seksualnej naszych dzieci, edukacji opartej na prawdzie, nie na obsesji. Jak w filmie mówi Eve Ensler: „Gdy zaczynamy mówić prawdę, przerywamy ciszę i zmieniamy świat”. ©

Czytaj także: Porozmawiajcie z nimi: Edukacja seksualna nie jest kategorią wyodrębnioną od reszty rzeczywistości, o której mówi się specjalnym tonem w specjalnym czasie. Ona wpisuje się w codzienną relację z dzieckiem.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Fot. Maciej Zienkiewicz dla TP
Pisarka i dziennikarka, wcześniej także liderka kobiecego zespołu rockowego „Andy”. Dotychczas wydała dwie powieści: „Disko” (2012) i „Górę Tajget” (2016). W 2017 r. wydała książkę „Damy,...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Może w sprawie wychowania nalęzy powołać "okrągły stół". Tak, żeby zadowolić "konserwatystów" i "wyzwolonych". Na pewno trzeba rozmawiać! Też namawiam do współpracy.

e d u k a c j i seksualnej i nie tylko takiej, a z pewnością i Bożej opieki zabrakło pewnej z a k o n n i c y z DPS w Dobrzeniu Wielkim, która jak w dym poszła za zewem pospolitej c h u c i, zabierając na drogę dla swego k o c h a s i a 460 000 zł z kasy tej placówki - i co Państwo powiedzą, głupia baba, co nie? - ale myślę nie na tyle głupia, żeby się bzykać z gościem pod patronatem któregoś ze świętych i "kalendarzyka małżeńskiego" [???...] - a zresztą kto wie

Do Konga trochę nam brakuje, przesadzony przykład zniewolenia kobiet, w odniesieniu do naszego podwórka. Idiotów nie sieją, sami się rodzą, nigdy ich nie zabraknie. Lęgną im się w głowach różne pomysły, być może za sprawą własnych fobii. Głównie jednak są inspirowani przez środowiska starające się odwrócić społeczną uwagę od istotnych problemów i skierować energię buntu w ślepy zaułek. Czy jest u nas co przykrywać wydumanym zamętem? Myślę, że takich spraw jest mnóstwo, ma je hierarchia kościelna i ma władza, im zawsze potrzeba pożytecznych głupców. Żadnego ustawowego majstrowania przy edukacji seksualnej nie będzie, zresztą czy takowa w ogóle w naszych szkołach istnieje, a nawet gdyby to jeszcze jesteśmy my rodzice, na których spoczywa ta odpowiedzialność. Ci co tego nie robią, krzywdzą własne dzieci, dziś już raczej powinni mieć tego świadomość. Jeśli jednak mimo wszystko się od tego migają, bez względu na motywacje, za kilka lat ich dzieci wyprostują im ścieżki, aż w pięty pójdzie. Widzę to po znajomych, którym wydawało się , że to nie ich zadanie i problem. Zastanawia mnie pewna tendencja, to szafowanie seksualnością w podgrzewaniu społecznych emocji, A to gender, pedofilia, pornografia, homoseksualizm, małżeństwa jednopłciowe, to znowu antykoncepcja, in-vitro, chłop na babie i wice wersa… Ja rozumiem nośne to tematy i bardzo ekscytujące medialnie, nie to co opieka geriatryczna starzejącego się społeczeństwa i takie tam duperele. Już widzę te nieprzebrane tłumy zramolałych, niedołężnych starców, wrzeszczących na całe gardło - żądamy prawa do godnego umierania. Ciekawe jak wygląda sprawa seksualnej edukacji u pszczółek przykładowo.

Przesadzony przykład zniewolenia kobiet? Mam inne zdanie. Oczywiście skala problemu w Polsce jest nieporównywalna, ale - świadomie użyję tego słowa - jakość zniewolenia jest podobna. Media codziennie dostarczają drastycznych przykładów. Dlatego rodacy słusznie protestują za każdym razem, gdy politycy próbują majstrować w tym obszarze przy prawie. Uważam, że ewentualne projekty zmian prawnych powinny być wcześniej szeroko konsultowane naukowo i społecznie a nie przynoszone w teczkach z glejtem wąskiego gremium. Czepiam się tylko "przesadzonego przykładu", z resztą opinii Szanownego Pana się zgadzam :) Pozdrawiam serdecznie.

Ośmielę się postawić tezę, że wielu hierarchów kościelnych to ludzie biorący problemy na przeczekanie, nie tyle konserwatywni co statyczni i skostniali, wielu rządzących polityków to pragmatycy grający kartami straszenia lgbt, gender czy edusesxu bo jeszcze się to sprawdza i w innych okolicznościach byliby podobnymi ignorantami, ale po "postępowej" stronie medalu. Czy istnieje jednak zaplecze intelektualne stojące przeciwko edukacji seksualnej, są jakieś centra decyzyjne, ludzie inspirujący polityków, szczerze wierzący w misyjny obowiązek niesienia obyczajowej kontrreformacji? Myślę, że tak, różne instytuty, kluby organizujące szkolenia, będący ministerialnymi doradcami, robiący za czynnik doradczy i ekspercki pomimo, że z ich poglądami zgadza się bardzo niewielu ludzi, a niektóre punkty światopoglądu przestraszyły by i większość elektoratu PiSu czy Konfederacji. Po prostu dobrze się ulokowali i nie oddadzą szybko wpływów. Lewackie czy "świeckie" inicjatywy przyjmują zresztą podobną taktykę. Ideałem byłoby zrezygnowanie z rozdziału państwa od Kościoła, oddanie edukacji, w tym wiedzy o seksualności, aktywistom katolickim, jedynym obowiązującym programem byłby model abstynencyjny do ślubu, a potem nie oddzielanie pożycia od rozrodczości, w model ten wpisana jest umiarkowana asceza, długie i liczne okresy wstrzemięźliwości i jawne głoszenie konieczności poskramiania swojej "zwierzęcej" psychobiologicznej części natury ludzkiej. Po co synek, który się co prawda już sam goli przed zajęciami w szkole średniej ma znać anatomię kobiecego orgazmu czy prawdopodobieństwo zapłodnienia używając prezerwatywy w dni płodne ? No, może jak pójdzie na bio-chem, ale póki co rączki grzecznie na kołderkę. A, że tego w XXI wieku nie dadzą rady osiągnąć to zostają połowiczny sukces i z konieczności operowanie na zbiorowych wyobrażeniach i lękach.

Smoleńsk. Kiedy wrócimy do tej przykrywki? Było to nośne kłamstwo i pozwoliło dorwać się do władzy obecnie zarządzającym. Oczekuję od kolejnego arcyważnego rzucenia ponownie tego hasła z ambony. Bo pozostałe powoli się wyczerpują, a grzeszki jakoś nie znikają. Do tego niewdzięczny suweren dał głos dociekliwym, chcącym te grzeszki wyciągać.

tych, co na g r o b a c h ofiar tamtej katastrofy urządzili ohydną, politykierską p o t a ń c ó w k ę

Ale jakże nośna przykrywa. Zaraz za "Polską w ruinie". Dopiero poza nimi potwór gender i potwór lgbt, a obecnie seksualizacja narodu. Nasi socjotechnicy z pewnością powrócą do tego hasła. Zwłaszcza , że "specjaliści" od wybuchających parówek nadal doją kasę z naszej kieszeni. Myślę, że ktoś z młodych zapyta o koszty. Tak samo jak zapytają o przekręty biskupów i reszty "kościoła". Mam nadzieję, na razie.

No właśnie seksualizacja narodu to jest prawdziwy problem. Najlepiej w temacie wypowiedział się Marek Sawicki, taki starszy wiekiem polityk. Otóż powiedział mniej więcej tak: "kiedy moje pokolenie było młode, to o seksie prawie się nie mówiło, ale za to rodziło się więcej dzieci. Teraz o seksie mówi się dużo (a chce jeszcze więcej), a dzieci rodzi się coraz mniej". Może o to chodzi przeciwnikom seksedukacji skoro 500+ nie zadziałało "plusdemograficznie"? Mniej gadania więcej intuicyjnego działania? :)

"antykoncepcji" No i wychodzi na jaw rzekoma katolickość Tygodnika powszechnego. Przypominam tylko że antykoncepcja to grzech śmiertelny

no chyba, że przy pomocy kalendarzyka małżeńskiego, podkreślam m a ł ż e ń s k i e g o, albo napro czy nanotechnologii, na tym się słabo znam - a przy okazji, nie wiem, czy Pan/i zauważył/a, że katolicki lud Boży, sól, fundament, kręgosłup i w końcu p o dm i o t tego kościoła, ma generalnie w d.... wymysły zramolałych i często do cna zepsutych biskupich medrków na temat seksu, antykoncepcji w szczególności? a wie Pan/i czemu? bo ten lud Boży już dawno zauważył, że na punkcie seksu katolicki kler, a biskupi w szczególności, ma zwyczajnego p ^ e r d o l c a
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]