Reklama

Ładowanie...

Metropolita Kijowa: W kwestiach militarnych papież nie jest nieomylny

Metropolita Kijowa: W kwestiach militarnych papież nie jest nieomylny

24.01.2023
Czyta się kilka minut
Dlaczego Franciszek nie rozumie Ukrainy? Czy w Watykanie działa rosyjskie lobby? Jak na wojnie kochać nieprzyjaciela? Czy promoskiewska Cerkiew w Ukrainie powinna zostać zdelegalizowana? Na takie pytania odpowiada abp Światosław Szewczuk, zwierzchnik ukraińskich grekokatolików.
Fot. Nazarij Mazilyuk / Departament Informacji Ukraińskiej Cerkwi Greckokatolickiej
W

Wywiad z metropolitą kijowskim ukazał się w ubiegłym tygodniu na stronach „Ukraińskiej Prawdy” i Ukraińskiej Cerkwi Greckokatolickiej. Szewczuk to wyjątkowa postać w Kościele katolickim. Absolwent pielęgniarstwa na uczelni medycznej i podziemnego seminarium duchownego, jest dziś moralnym i duchowym autorytetem w Ukrainie, nie tylko dla grekokatolików (ok. 14 proc. mieszkańców), ale też prawosławnych, osób innych wyznań i religii czy niewierzących. Głównie za sprawą codziennych przesłań, od początku rosyjskiej agresji publikowanych w serwisie YouTube, które podtrzymują ludzi na duchu w najtrudniejszych chwilach – po Mariupolu, Buczy, Irpieniu, Dnieprze, Browarach, Bachmucie.

Jego stała obecność (opuścił Kijów tylko na kilka dni w listopadzie, gdy pojechał na spotkanie z papieżem) jest dla Ukraińców symbolem nadziei i wytrwania. Jest też jednym z niewielu katolickich hierarchów, którzy otwarcie przyznają, że słowa papieża o wojnie są dla niego niezrozumiałe, dla Kościoła szkodliwe, a dla Ukraińców – wręcz obraźliwe. „W kwestiach społeczno-politycznych czy militarnych papież nie jest nieomylny” – mówi w wywiadzie. Dlatego od roku jest w stałym kontakcie z Franciszkiem, choć – jak przyznaje – często niewiele to daje.

Wzajemne niezrozumienie

Ma poczucie, że Ukraińcy nie są przez papieża rozumiani: „Zadawałem sobie pytanie, dlaczego tak jest. Pomyślałem: żeby nas zrozumieć, trzeba z nami być. Tak jak papieski nuncjusz, który nie opuścił Kijowa ani na jeden dzień. On nas rozumie”. Ale najwyraźniej nie nuncjusz jest dla Franciszka podstawowym źródłem informacji o sytuacji w Ukrainie. „Nie wiem, kto informuje papieża o wojnie” – mówi Szewczuk. – Ale znając go osobiście, wiem, że nie lubi być związany z żadnym kanałem informacji. Jak prawdziwy jezuita, żyje według reguły: my rozmawiamy, ja decyduję. Co znaczy, że słucha wielu osób, ale sam podejmuje decyzje i kształtuje swoją wizję”. 


abp Światosław Szewczuk / fot. Fot. Nazarij Mazilyuk / Departament Informacji Ukraińskiej Cerkwi Greckokatolickiej

Zna papieża jeszcze z czasów argentyńskich – nie tylko jako kleryk studiował w Buenos Aires, ale też był biskupem pomocniczym tamtejszej eparchii, gdy metropolią rzymsko-katolicką rządził kard. Jorge Bergolio.  

Zwraca jednak uwagę na zmianę, jaka zaszła w papieżu, jeśli chodzi o podejście do rosyjskiej agresji: od niezrozumienia i prób „przymuszania do pojednania”, które nie waha się porównać do rosyjskiego narzucania pokoju siłą) aż po listopadowy „List do narodu ukraińskiego”, czytany we wszystkich greckokatolickich parafiach. 

Choć postawy Franciszka w pierwszych miesiącach wojny nie rozumie, to próbuje znaleźć dla niej cień zrozumienia – w końcu nie odbiegała od stanowiska innych zachodnich polityków. „Pamiętamy, co władze niemieckie powiedziały do naszego ambasadora na początku wojny: »Za dwa lub trzy dni was nie będzie, po co więc wam pomagać?«”. Watykan też nie jest wolny od poglądów rozpowszechnianych w Europie, a zwłaszcza we Włoszech. 

Nie ma wątpliwości, że w Watykanie działa prorosyjskie lobby. Wpływy Rosji były tam od dawna duże, a w ostatnich latach jeszcze się zwiększyły. „Od początku wojny w Donbasie Watykan został zbombardowany rosyjskimi inicjatywami kulturalnymi” – mówi arcybiskup. 

Ale oddaje też papieżowi sprawiedliwość, jeśli chodzi o jego zaangażowanie w pomoc ofiarom wojny: „Raz w miesiącu przekazuję do Watykanu listę jeńców wojennych. Nie wiem, jakie są efekty, ale mogę zaświadczyć, że papież jest osobiście zaangażowany w ich uwalnianie”.

Ewangelia i wojna

Na pojednanie, do którego przynaglał Franciszek, przyjdzie czas – uważa arcybiskup: „Najpierw niech przestaną nas zabijać. Potem niech opuszczą naszą ziemię. Potem trzeba wymierzyć sprawiedliwość: przestępca ma zostać ukarany, a ofiary otrzymać odszkodowanie. To kroki, które trzeba podjąć, zanim zacznie się mówić o pojednaniu”. 


ATAK NA UKRAINĘ | KORESPONDENCJE, ZDJĘCIA, ANALIZY | CZYTAJ NA BIEŻĄCO W SERWISIE SPECJALNYM >>>


Nie ukrywa, że wojna to szczególny czas próby, wątpliwości i przewartościowań. Nie tylko dla chrześcijan, czytających w Ewangelii słowa o miłości nieprzyjaciół. Dla wszystkich ludzi religijnych. „Dlaczego Bóg pozwala na horror wojny?” – pyta dziennikarz. „Nie wiem i tego nie rozumiem” – odpowiada Szewczuk, nie siląc się na gotowe, wyuczone formułki. Zgadza się, że każde cierpienie i ból czegoś nas uczą, ale to nie znaczy, że należy je usprawiedliwiać. Jedyne, co możemy zrobić, to nauczyć się je przyjmować, skoro i tak ich nie unikniemy. Cierpienia, bólu, okrucieństwa wojny nie da się wyjaśnić i zracjonalizować. Ale „gdy nic nie da się zrobić, zawsze możesz dzielić ból drugiego człowieka. Nie trzeba nic mówić. Wystarczy być obok”. 

Szewczuk przyznaje, że trudno w tej sytuacji mówić o ewangelicznej zasadzie miłości do nieprzyjaciół, a w zabójcy zobaczyć człowieka. „W kategoriach chrześcijańskich trzeba każdemu dać szansę na pokutę. Choć teraz jest to bardzo trudne”. Gniew jest naturalnym, ludzkim uczuciem, ale może nas wewnętrznie zniszczyć, choćby był sprawiedliwy. „Chrześcijańska praktyka ascezy uczy nas, że gniew można przemienić w odwagę i odporność – siłę, która pozwala wygrać”.

Zakazany owoc

 „My też byliśmy nielegalni, skazani na podziemie, jako Kościół niewspółpracujący z władzami sowieckimi. I to uratowało nasz autorytet moralny” – mówi greckokatolicki arcybiskup, wyrażając dezaprobatę dla pomysłów ukraińskich deputowanych, by zdelegalizować w kraju Cerkiew moskiewską. „W ten sposób zrobimy z niej Kościół męczenników” – dodaje. Podkreśla, że Kościół to nie struktury, które można zlikwidować, ale ludzie, którzy mają konstytucyjne prawo do religijnej wolności. Niedawne przeszukania w miejscach kultu, które należą do patriarchatu moskiewskiego (Ławra Peczerska w Kijowie, monaster Trójcy Świętej w Korcu czy siedziba diecezji sarneńskiej) go jednak nie dziwią.

„Państwo ma prawo dbać o swoje bezpieczeństwo. Jeśli wśród katolików, protestantów, żydów, muzułmanów czy prawosławnych są zdrajcy, powinni zostać ukarani. Ale ścigać należy za przestępstwa, a nie za przynależność do Kościoła”. 

Putin w każdym z nas

Metropolita Kijowa wierzy w zwycięstwo Ukrainy, ale widzi też problemy, z jakimi jego kraj będzie musiał zmierzyć się po wojnie. To, po pierwsze, rany i traumy, które trzeba wyleczyć, ale też moralne zepsucie, które jest efektem czasu wojny: doświadczona agresja zostanie przeniesiona na grunt społeczny i rodzinny („widzimy, że przemoc domowa jest powszechna. To wyzwanie także dla Kościoła”). Po drugie – zagrożeniem są autorytarne i antydemokratyczne sympatie, które – mówi Szewczuk – już daje się zauważyć: ludzie coraz częściej mówią, że demokracja nie jest w stanie zapewnić narodowi bezpieczeństwa i zbyt słabo reaguje na zagrożenia. „Zaczyna nam imponować dyktatura – przestrzega Szewczuk. – A to bardzo niebezpieczne”. Przypomina, że wojna z Rosją jest wojną o demokrację i jej wartości. Tylko dlatego świat stoi po stronie Ukrainy. Przestrzega tych, którzy myślą o totalitarnym reżimie, by nie stali się kopią tego, który ich zaatakował. Bo ofiara łatwo może upodobnić się do swego przestępcy.

Kijowski arcybiskup mówi o sprawach, o których inni nie mają na razie odwagi myśleć. Tak pojmuje "prorocką misję" Kościoła: patrzeć dalej i widzieć więcej. Nie jest naiwnym optymistą, a mimo to daje pociechę i nadzieję innym.

 

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz i fotoedytor „Tygodnika Powszechnego”. Absolwent teatrologii UJ, studiował też historię i kulturę Włoch w ramach stypendium przyznanego przez konsorcjum ICoN zrzeszające kilka...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]