Maturalna norma

"Maturalna klęska" - to najczęściej pojawiająca się w mediach zbitka słowna po ogłoszeniu, że co czwarty uczeń oblał egzamin dojrzałości. "Klęska" - dodajmy - nie pierwsza: podobne ogłasza się w okolicach czerwca dość regularnie.
Czyta się kilka minut

Ale statystyki szczegółowe pokazują obraz bardziej skomplikowany: przez egzamin z polskiego na obowiązkowym poziomie podstawowym pomyślnie przeszło 96 proc. uczniów, a przez angielski - 95 proc. Jeśli dodać, że tylko 7 proc. (z grubsza tyle, co przed rokiem) oblało maturę bez prawa do tegorocznej poprawki - są to ci, którzy nie zdali więcej niż jednego przedmiotu obowiązkowego - odtrąbienie katastrofy okaże się cokolwiek przesadne.

Martwić mogą natomiast tegoroczne wyniki z matematyki. Martwić nie znaczy dziwić: nawet jeśli oblanie egzaminu przez 21 proc. uczniów w drugim roku obowiązkowej matematyki to efekt (jak chcą niektórzy uczniowie) trudniejszych niż zwykle zadań lub (jak chcą niektórzy urzędnicy) słabszego niż zwykle rocznika, te niskie loty wpisują się w tradycję systemu edukacyjnego, w którym matematyka - by ująć rzecz łagodnie - nie stanowi priorytetu.

Naturalnym tej tradycji pokłosiem na poziomie szkolnym jest słaba pozycja polskich uczniów w międzynarodowych zestawieniach matematycznych kompetencji (np. w oceniających uczniów w wieku 15+ badaniach umiejętności PISA). Na poziomie szkolnictwa wyższego zaś - niezrozumiała z rynkowego punktu widzenia skłonność do oblegania kierunków humanistycznych, a omijania dyscyplin technicznych i ścisłych. Wreszcie, na poziomie społecznym - swoisty etos polskiego humanisty, w ramach którego matematyczna ignorancja nie tylko nie jest powodem do wstydu, ale wręcz "humanistę" legitymizuje.

W kraju, w którym królowa nauk została wiele lat temu - z woli elit i przy poparciu społeczeństwa - zdetronizowana, a obowiązkowa matematyka zniknęła na wiele lat z egzaminu dojrzałości, 21 proc. oblanych matur to niski wymiar kary.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 28/2011