Zuckerberg odciął Europejczyków od aplikacji mogącej pogrzebać Twittera. Musk odpowiedział

Kłopoty Elona Muska właśnie się pogłębiły. Czy Threads, nowa aplikacja Marka Zuckerberga, oznacza koniec Twittera? I dlaczego Europejczycy mogą jedynie z daleka przyglądać się walce gigantów?

07.07.2023

Czyta się kilka minut

Elon Musk / fot. STEFANI REYNOLDS / AFP / EAST NEWS

Opowieść o kupnie Twittera (najpopularniejszej na świecie platformy mikroblogowej) przez Elona Muska (najbogatszego człowieka świata) to historia kolejnych porażek. Założyciel Tesli przed rokiem mimochodem zatweetował (a tweetuje kilkadziesiąt razy na dobę), że kupi Twittera. Miał to zrobić, by ocalić „wolność słowa”. Wyjątkowo hojna oferta (ocenia się, że Musk przepłacił o co najmniej kilkanaście miliardów dolarów) została przyjęta przez akcjonariuszy. Najwyraźniej zaskoczony, przez jakiś czas Musk próbował się wycofać, kiedy jednak stało się jasne, że sądownie może zostać zmuszony do dokończenia transakcji, na kilka dni przed ogłoszeniem wyroku wreszcie kupił platformę.


WSZYSTKIE WPADKI ELONA MUSKA

Chciał być apostołem wolności słowa w mediach społecznościowych. W ciągu dwóch miesięcy, które minęły od zakupu Twittera, Elon Musk udowodnił jednak, że nie ma o niej pojęcia >>>>


Następne miesiące to kolejne błędy, kontrowersyjne zachowania i decyzje nowego właściciela Twittera. Zwolnił 2/3 pracowników, wyłączał ważne serwery (co prowadziło do problemów technicznych), zniechęcił reklamodawców, kazał napisać algorytm, który wyświetlał jego osobiste tweety niemal każdemu użytkownikowi (po krytyce szybko się wycofał), a wreszcie łamał najważniejszą obietnicę – nie tylko nie bronił wolności słowa, ale blokował konta krytycznych dziennikarzy (a także tych, którzy z początku byli mu przychylni), zablokował też konto Elon Jet – to samo, którego nieblokowanie przedstawiał jako dowód na swoje przywiązanie do wolności słowa.

Kiedy najważniejszy konkurent Donalda Trumpa w prawyborach, Ron DeSantis, miał na Twitterze ogłosić swój start wyborczy, transmisja wideo po prostu nie zadziałała. Próba monetyzacji za pomocą sprzedaży niebieskich znaczków (mających potwierdzać oficjalną tożsamość konta) okazała się kompletną porażką. Najnowsza kontrowersja dotyczy ograniczenia tweetów, jakie mogą zobaczyć użytkownicy, do kilkuset dziennie (płacący użytkownicy mają dostęp do większej liczby) – wzbudziło to kolejne protesty (a także problemy techniczne).

W takiej atmosferze Meta – firma, do której należy Facebook – ogłosiła w czwartek premierę aplikacji Threads. Jest bliźniaczo podobna do Twittera, oferuje możliwość publikowania postów na maksymalnie 500 znaków, dodawania do nich zdjęć lub filmów (trwających maksymalnie 5 minut), lajkowania i udostępniania cudzych wpisów. W Threads nie ma natomiast hasztagów, kolejności chronologicznej, dostępna jest wyłącznie wersja mobilna.

Z miejsca aplikacja stała się najbardziej dyskutowanym tematem na... Twitterze. Po dwóch dniach ma już 30 mln użytkowników (w czym pomaga korzystanie z infrastruktury należącego do Mety Instagrama). Wydaje się, że umęczeni pomysłami Elona Muska twitterowicze szukali alternatywy, jaką właśnie dał im Mark Zuckerberg, CEO Mety.

Musk nie jest zachwycony. Najpierw zamieścił ironicznego tweeta, w którym zasugerował, że Threads, w odróżnieniu od Twittera, będzie pokazywał fałszywy, lukrowany obraz rzeczywistości.

It is infinitely preferable to be attacked by strangers on Twitter, than indulge in the false happiness of hide-the-pain Instagram

— Elon Musk (@elonmusk) July 6, 2023

Następnego dnia jego prawnicy wysłali do Mety żądanie wyłączenia usługi, zarzucając jej plagiatowanie rozwiązań Twittera i korzystanie z wiedzy podlegającej tajemnicy biznesowej, zdobytej od zatrudnionych przez Metę byłych pracowników Twittera.

Kto wygra w tym starciu – zarówno sądowym, jak i o użytkowników – czas pokaże. Ale z bliska nie zobaczą go mieszkańcy Europy. Meta, która oferuje Threads w ponad stu krajów świata, zdecydowała się bowiem odebrać możliwość korzystania z aplikacji mieszkańcom Unii Europejskiej, najściślej chroniącej swoich obywateli przed nadużyciami związanymi z danymi.


POŻEGNANIE Z METAWERSUM

Kolejne ogłoszenia przedstawiające „przełomy” w rozwoju tej technologii wirtualnej budzą raczej politowanie niż zachwyt >>>>


Firma twierdzi, że rzecz rozbija się o spory dotyczące ochrony danych użytkowników, które „w przyszłości mogą zostać rozwiązane”. Kontekstem jest jednak niedawny komunikat Mety, która napisała wprost, że wyłączy w Kanadzie profile mediów, jeśli prawodawcy w tym kraju nie wycofają się z pomysłu przymusowego arbitrażu w negocjacjach między społecznościowym gigantem a lokalnymi wydawcami. Meta ma dobry powód: zastosowanie groźby w Australii doprowadziło do przyjęcia przychylniejszej dla Facebooka legislacji. Podobny szantaż firma zastosowała też wobec Unii Europejskiej (strasząc wyłączeniem w Europie Facebooka, chociaż później firma twierdziła, że wcale tym nie straszyła).

Czy więc Europejczycy będą mogli w bliskiej przyszłości korzystać z Threads, nie wiadomo. Jak na razie jesteśmy skazani na humory Elona Muska albo mające śladową popularność alternatywy pokroju stworzonego przez Jacka Dorseya (założyciela Twitterra) Bluesky.

Zawsze można też odinstalować wszystkie te aplikacje, pójść na spacer i poczytać ulubioną gazetę.

 

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
W „Tygodniku Powszechnym” od 2007 r. Od początku odpowiadał za profile pisma na Twitterze i Facebooku, a także za działania e-marketingowe „Tygodnika” i cyfrowe subskrypcje. Obecnie pełni funkcję Head of Digital Expansion. Pisze o tematach z zakresu… więcej