Czy Trump usunie wszelkie hamulce rozwoju Big Tech?

Wybory w USA wygrał Elon Musk i bitcoiny, przynajmniej na razie. A wokół Trumpa powstała bardzo specyficzna koalicja.
Czyta się kilka minut
Elon Musk na wiecu Donalda Trumpa w Butler, 6 października 2024 r. / Alex Brandon/Associated Press/East News
Elon Musk na wiecu Donalda Trumpa w Butler, 6 października 2024 r. / Alex Brandon/Associated Press/East News

„Narodziła się gwiazda” – mówił Donald Trump podczas triumfalnej przemowy w wieczór wyborczy, wskazując na Elona Muska. Później prezydent elekt wymieniał jego nazwisko jeszcze 11 razy. Następnego ranka wartość akcji Tesli wzrosła o 100 mld dol., by do końca tygodnia przebić bilion. Według Bloomberga od dnia amerykańskich wyborów osobisty majątek najbogatszego człowieka świata wzrósł o 50 mld dol., osiągając 313,7 mld.

Wsparcie Muska dla Trumpa

Elon Musk, który jeszcze w marcu deklarował, że nie przekaże pieniędzy na kampanię żadnemu kandydatowi, w lipcu zmienił kurs. Nie chodzi tylko o pieniądze (z własnej kieszeni wyłożył blisko 120 mln dol.). Ani o założoną przez niego organizację America PAC, która prowadziła intensywną kampanię w kluczowych stanach oraz produkowała na rzecz Trumpa reklamówki, w tym podszywające się pod spoty Kamali Harris, zrażające do niej muzułmańskich i żydowskich wyborców.

Najważniejszym wkładem Muska w wygraną Trumpa był zapewne X (dawniej Twitter). Sieć społecznościowa, której zakup za 44 mld dol. jeszcze niedawno powszechnie uważano za jego najgłupszą inwestycję (firma straciła dotąd 75 proc. wartości), w ostatecznym rozrachunku może okazać się biznesowym strzałem w dziesiątkę. Jeden z komentatorów „The Atlantic” stwierdził niedawno, że X stał się „najbardziej znaczącym węzłem w systemie informacyjnym Partii Republikańskiej” i jest dla wyborów tym, czym wcześniej byli Rupert Murdoch i jego Fox News – „maszyną propagandową pompującą kłamstwa do amerykańskiego politycznego krwiobiegu”.

Jakie plany może mieć Musk

Dla Muska bliska relacja z nową administracją może oznaczać więcej kontraktów rządowych dla należącego do niego koncernu kosmicznego SpaceX czy poluzowanie regulacji w sprawie autonomicznych samochodów, co z kolei będzie oznaczało dalsze wzrosty Tesli. Ale nie chodzi tylko o biznes, bo wybór Trumpa może być zaledwie początkiem politycznych ambicji Muska. Zgodnie z amerykańską konstytucją drzwi do prezydentury dla pochodzącego z RPA biznesmena są zamknięte, ale Musk może mieć nadzieję na rządzenie krajem z wygodnego, tylnego siedzenia. Przedsmakiem tego jest jego udział w rozmowie telefonicznej, jaką już po wyborach Donald Trump przeprowadził z prezydentem Ukrainy (podobno nie rozmawiano o losach wojny z Rosją).

Miliarder już zapowiedział, że America PAC nie zwinie żagli. Przeciwnie, ma wspierać wszystkich republikańskich kandydatów w zbliżających się wyborach do Kongresu, a nawet do lokalnych instytucji. „Przyszłość będzie fantastyczna” – twittował Musk z wieczoru wyborczego w Mar-A-Lago, prywatnej posiadłości Trumpa. Dla niego – z pewnością.

„Bitcoinowe supermocarstwo”. Radość inwestorów w kryptowaluty

Afrykaner jest największą gwiazdą w technologicznej konstelacji Trumpa, ale możliwe, że nikt nie ucieszył się z wyboru Trumpa tak bardzo jak inwestorzy w kryptowaluty, powszechnie nazywani „krypto-ziomalami” (crypto-bros). Ich branża, która nigdy nie była szczególnie przejrzysta, w ostatnich latach zaliczała katastrofę za katastrofą. Od miliardowych przekrętów na NFT (formalnie narzędziu m.in. do handlu prawami autorskimi, a w praktyce setkami bezwartościowych obrazków sprzedawanych naiwniakom za dziesiątki tysięcy dolarów), po skazanie ich guru Sama Bankmana-Frieda za miliardowe przekręty na pieniądzach inwestorów. Łatka oszustów i cwaniaków przykleiła się do nich całkiem solidnie.

Wybór Trumpa daje szansę na zmianę, przynajmniej wizerunkową. Branża zainwestowała w te wybory ponad 130 mln dol. W zamian nie oczekuje wiele – tylko głowy Gary’ego Genslera, szefa Komisji ds. Papierów Wartościowych i Giełd, który ostatnie lata spędził na próbach uregulowania rynku bitcoinów.

Pieniądze otwierają wiele drzwi. W sierpniu tego roku kwota kilkuset tysięcy dolarów otwarła inwestorom te do sali, gdzie podczas konferencji Bitcoina w Nashville Trump gościł donatorów kolacją. Bez względu na jakość jedzenia, bilet wart był swojej ceny. Donald Trump, który jeszcze w 2019 r. twierdził, że wartość kryptowalut „bierze się z powietrza”, zapowiedział, że chce zmienić USA w „bitcoinowe supermocarstwo”. Kilka dni później jedna z należących do niego firm wypuściła na rynek buty z symbolem Bitcoina i hasłem „Trump Krypto Prezydent”. Para kosztowała 500 dol., ale na eBayu są teraz odsprzedawane nawet za 70 tys.

Google i Facebook u klamki Trumpa

Gilotyna Trumpa wisi także nad głową Liny Khan, która w ostatnich latach zalazła za skórę technologicznym koncernom. To szefowa amerykańskiej Federalnej Komisji Handlu, odpowiedzialna m.in. za egzekwowanie prawa antymonopolowego. W czasie administracji Joe Bidena Komisja wytoczyła sprawy przeciwko Alphabet (spółce-matce m.in. Google’a i YouTube’a), Meta (Facebook, Instagram i WhatsApp) i Amazonowi. Pierwsza ze spraw wytoczonych Google’owi skończyła się precedensowym wyrokiem uznającym, że firma stworzyła nielegalny monopol na rynku reklamy. Kolejne takie orzeczenia mogłyby potencjalnie doprowadzić nawet do rozbicia cyfrowych gigantów.

Prezydent elekt nie lubi ani Google’a (nazwał jego wyszukiwarkę „ustawioną”), ani Facebooka („wróg ludu”), a to dla nich teraz sprawa życia i śmierci. Szefowie obu tych koncernów w ostatnich tygodniach poświęcili wiele energii na podlizywanie się Trumpowi. Prezes Google’a Sundar Pichai, który jeszcze kilka lat temu musiał tłumaczyć w Kongresie, dlaczego po wpisaniu w wyszukiwarkę słowa „idiota” pojawia się Donald Trump, teraz gratulując mu ponownego wyboru stwierdził, że zaczyna się „nowa złota era amerykańskich innowacji”. Mark Zuckerberg, prezes Meta, któremu Trump groził wtrąceniem do więzienia, po zwycięstwie kandydata Republikanów napisał o „wielkich możliwościach”, jakie to otwiera dla Ameryki. Właściciel Amazona Jeff Bezos, z którym Trump wojował przez całą pierwszą kadencję, teraz zablokował próbę oficjalnego poparcia Kamali Harris przez należący do niego „Washington Post”.

Zawieszenie śledztw antymonopolowych, AI dla wojska

Lina Khan przyglądała się też działaniom najważniejszych graczy na polu sztucznej inteligencji, w tym Microsoftowi, OpenAI i Nvidii, by sprawdzić, czy ich działania nie naruszały przepisów antymonopolowych. Najprawdopodobniej rozpoczęte przez nią śledztwa zostaną całkowicie zawieszone albo wyhamowane na tyle, by mogły służyć jako potencjalny bat na niepokorne firmy.

Już latem amerykańskie media informowały, że sojusznicy Trumpa piszą projekt prezydenckiego dekretu, który ureguluje kwestie związane z rozwojem sztucznej inteligencji. Albo raczej zupełnie pozbawi je ograniczeń. Projekt zakłada bowiem likwidację „niepotrzebnych i obciążających regulacji”. Jednocześnie USA ma uruchomić serię sponsorowanych przez rząd „projektów Manhattan” rozwoju technologii AI dla wojska. A to oznacza miliardowe przelewy dla technologicznych lojalistów.

„Obawiam się, że powrót Trumpa będzie oznaczał dalszą deregulację sektora technologicznego, co w dalszej konsekwencji doprowadzi do pogorszenia przestrzegania praw człowieka na całym świecie” – powiedziała „Fortune” prof. Sandra Wachter z Oxford Internet Institute, dodając: „Martwi mnie, że niebezpieczne, nieprecyzyjne i pełne uprzedzeń systemy AI będą wykorzystywane do podejmowania decyzji dotyczących zatrudnienia, dopuszczania do szkół, kredytów czy opieki zdrowotnej. Martwi mnie szybkie rozprzestrzenianie się dezinformacji, mowy nienawiści i toksycznych treści. Martwię się, że AI zabierze wiele miejsc pracy”.

Musk może wiele stracić

Nie ma na razie wyliczeń dotyczących tego, ile łącznie na kampanię Donalda Trumpa wydali magnaci Doliny Krzemowej. Na pewno nie inwestowali dla idei. I przykład Elona Muska świadczy, że mogła to być także dla nich świetna inwestycja.

Tyle że Donald Trump bywa nieprzewidywalny. A Elon Musk, który od dnia wyborów już zarobił miliony, może je równie szybko stracić. Na przykład jeśli nowy amerykański prezydent postanowi iść na wojnę handlową z Chinami (dwie z sześciu fabryk Tesli znajdują się właśnie w tym kraju). Spośród współpracowników Trumpa, którzy zaczynali z nim pracę na początku pierwszej kadencji, do końca jego prezydentury dotrwał zaledwie co dziesiąty.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”