Reklama

Marzenia Putina o Dniu Zwycięstwa

Marzenia Putina o Dniu Zwycięstwa

w cyklu ROSYJSKA RULETKA
05.05.2022
Czyta się kilka minut
Rosja pilnie przygotowuje się do obchodów głównego święta quasi-religii putinizmu. Przy braku postępów na froncie ukraińskim Kreml próbuje sporządzić przynajmniej protezę tak pożądanej przez prezydenta nowej Pobiedy.
Pojazdy wojskowe zmierzają na Plac Czerwony, by wziąć udział w próbie parady wojskowej z okazji Dnia Zwycięstwa, która odbędzie się 9 maja. Moskwa, 4 maja 2022 r. / FOT. AP/Associated Press/East News
W

W Moskwie i dwudziestu siedmiu innych rosyjskich miastach 9 maja odbędą się defilady wojskowe, w których weźmie udział 65 tys. żołnierzy. Pokazane zostaną historyczne i nowoczesne typy uzbrojenia, nad głowami zgromadzonych na placu Czerwonym przeleci klucz myśliwców w szyku w kształcie litery Z – putinowskiej swastyki, symbolu agresji na Ukrainę. Na obchody nie przyjedzie żaden zagraniczny przywódca. Za to wieczorny pokaz sztucznych ogni, tzw. salut, będzie można oglądać w Moskwie z trzydziestu czterech specjalnie przygotowanych tarasów widokowych. Niech huk fajerwerków zagłuszy niepowodzenie.

Wielka rosyjska machina propagandowa wykonuje kolejne manewry, dostosowując przekaz do sytuacji. Telewizja już nie mówi o „operacji specjalnej na Ukrainie”, a wbija do głów innowację: „operacja specjalna obrony Donbasu”. Zniknęło z agitek hasło „denazyfikacji” Ukrainy. Prokremlowskie media skupiają się na pokazywaniu sytuacji we wschodnich rejonach Ukrainy. Szczególne miejsce w relacjach zajmuje Mariupol.


ROSYJSKA RULETKA: CZYTAJ WIĘCEJ ARTYKUŁÓW I ANALIZ ANNY ŁABUSZEWSKIEJ >>>


Gadzinówka „Komsomolskaja Prawda” zamieściła obszerny reportaż z pobytu 3 maja w tym mieście dużej delegacji złożonej z ważnych rosyjskich polityków, towarzyszących Denysowi Puszylinowi (watażka postawiony przez Moskwę na czele tzw. Donieckiej Republiki Ludowej, uznanej przez Putina za niepodległe państwo).

Zastępca szefa administracji prezydenta Siergiej Kirijenko spotkał się z wyrażającymi entuzjazm mieszkańcami miasta i odsłonił kuriozalny plastikowy pomnik przedstawiający staruszkę z sowieckim sztandarem. „Babcia Ania to nowy symbol Matki-Ojczyzny dla całego ruskiego świata (русский мир)” – oświadczył Kirijenko. Chodzi o mieszkającą pod Charkowem emerytkę, która wyszła na spotkanie wkraczających do jej wioski żołnierzy ukraińskich z czerwonym sztandarem w ręku; była przekonana, że to żołnierze rosyjscy i chciała ich radośnie powitać.


CO SIĘ DZIEJE Z ROSJANAMI: Oto opowieść o tym, jak dyktator, który postanowił rządzić dożywotnio wielkim krajem, stworzył równoległą rzeczywistość. I o tym, jak ludzie uwierzyli, że takie rządy dadzą im szczęśliwe życie w chwale >>>


Rosyjska propaganda momentalnie podjęła wątek do celów propagandowych – moskiewskie media trąbią, że babcia odmówiła przyjęcia poczęstunku z rąk ukraińskich żołnierzy, którzy odebrali jej sztandar i go podeptali. Opowiadali o tym również rosyjscy dyplomaci w ONZ, a babcia stała się bohaterką setek „patriotycznych” memów. Jej wizerunki pojawiły się w wielu miejscach w ramach przygotowań do obchodów Dnia Zwycięstwa, m.in. w mieście Togliatti została centralną postacią okolicznościowego muralu poświęconego bohaterom II wojny.

Wizyta moskiewskich notabli miała pokazać, że Mariupol znajduje się pod pełną kontrolą sił rosyjskich i sprzymierzonych oddziałów tzw. DRL. Azowstal w tych przekazach jeszcze dymi, ale to kwestia czasu, gdy zostanie „wyzwolony”; w mieście trwają „zaczistki”, mające na celu wyłapanie i wyeliminowanie „ukronacjonalistów”. Podczas narady dowództwa wojskowego minister obrony Siergiej Szojgu zapewniał, że kombinat został otoczony ze wszystkich stron, „tak jak nakazał głównodowodzący”. Strona rosyjska stara się stworzyć wrażenie, że obrońcy Azowstali trzymają pod przymusem na terytorium zakładów cywili, którzy mają gwarantowaną przez siły rosyjskie szansę opuścić piekło i udać się do Rosji lub gdzie tylko dusza zapragnie.

Jednym z komunikatów nadawanych przez Rosję z Mariupola jest zapewnienie, że ludność czeka na zaprowadzenie porządku w mieście, a nowa administracja jest witana z radością. W obecności Kirijenki Puszylin wręczył paszporty tzw. Donieckiej Republiki Ludowej rozpromienionym weteranom wojny ojczyźnianej. Bo Mariupol według pomysłu kremlowskich inżynierów dusz ma być portem DRL.

Wróćmy do głównych obchodów 9 maja. W mediach krążą liczne domysły na temat możliwych nowych inicjatyw Kremla, które miałyby zostać zakomunikowane tego dnia przez Putina na placu Czerwonym. Mówi się na przykład, że ta szczególna data zostanie wykorzystana do ogłoszenia stanu wojny z Ukrainą (lub nie tylko z Ukrainą) i w związku z tym – powszechnej mobilizacji. Rzecznik prasowy prezydenta Dmitrij Pieskow temu zaprzeczył, ale zarówno do pogłosek, jak i do oświadczeń Pieskowa należy podchodzić z dystansem.


CZY PUTIN MA DUSZĘ: Po 22 latach rządów prezydent Rosji jest owładnięty myślą o tym, jakie miejsce zajmie w historii. Jego działania napędza też poszukiwanie sposobu na utrzymanie władzy. Najdłużej, jak się da. Najlepiej – wiecznie >>>


W ostatnich dniach w rosyjskim przekazie medialnym wyciszono zagrzewanie do wojny atomowej z resztą świata (co było wyraźnym trendem w zeszłym tygodniu), być może położony zostanie teraz nacisk na dążenie do pokoju. Z okazji 9 maja może zostać na użytek wewnętrzny wykreowana jakaś namiastka sukcesu, którą Putin owinie w sreberka wielkiego zwycięstwa nad „narko-nazistowskim” reżimem w Kijowie, np. powołanie Noworosji (czy jakkolwiek inaczej nazwie się ten twór) z przyłączeniem zdobytych terytoriów wschodniej Ukrainy. Marzeniem Putina jest złożenie na ołtarzu historii kolejnego zwycięstwa Rosji nad jej wrogami, ale na razie usilna sakralizacja dzisiejszej agresji się nie udaje. Kreml nadal powtarza mantrę, że wszystko idzie zgodnie z planem. Chociaż nie idzie.

Na dodatek rosyjscy politycy potykają się o własne nogi, głosząc zastanawiające teorie – minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow zdołał poróżnić Rosję z zachowującym się do tej pory neutralnie Izraelem. W wywiadzie dla włoskich mediów chciał błysnąć i pognębić prezydenta Wołodymyra Zełenskiego – zdaniem Ławrowa żydowskie pochodzenie tego polityka nie może być argumentem, że Ukraina nie jest nazistowska, bowiem również w żyłach Hitlera płynęła żydowska krew, co nie powstrzymało go przed Holocaustem, bo antysemitami bywają i Żydzi. Władze Izraela zażądały przeprosin, na co MSZ Rosji oskarżył Izrael o „popieranie neonazistów” w Ukrainie. Ta wymiana zdań może mieć dalsze reperkusje.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

W latach 1992-2019 związana z Ośrodkiem Studiów Wschodnich, specjalizuje się w tematyce rosyjskiej, publicystka, tłumaczka, blogerka („17 mgnień Rosji”). Od 1999 r. stale współpracuje z „...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]