Trzy filary powstającego Kodeksu Rosjanina. Czy putinizm marzy o swoim Make Russia Great Again?

Siergiej Karaganow, specjalista od potrząsania głowicami jądrowymi, od zawsze na usługach Kremla, tworzy nowy projekt: zapewnia, że pozwoli on Putinowi wyjść zwycięsko z wojny i wprowadzić Rosję w stan wiecznej szczęśliwości.
w cyklu ROSYJSKA RULETKA
Czyta się kilka minut
Siergiej Karaganow. Moskwa, 30 października 2020 r. // Fot. Natalia Kolesnikova / AFP / East News
Siergiej Karaganow. Moskwa, 30 października 2020 r. // Fot. Natalia Kolesnikova / AFP / East News

Karaganow zawsze umiał kręcić się koło dworu i w odpowiedniej chwili sączyć do ucha władcy wielkoruskie plany, po których śnić można już tylko sny o potędze, nie o klęsce. Dostarczał paliwa dla koncepcji polityki zagranicznej i bezpieczeństwa międzynarodowego itd. Był (i jest nadal) jedną z najważniejszych person zapewniających funkcjonowanie ulubionego pieścidełka Putina: Klubu Wałdajskiego – kółka adoracji majestatu Kremla.

Na początku kariery był zwolennikiem miękkiego zbliżenia z Zachodem, zakładał, że zachodni adwersarz nie poważy się na zmiany w układzie sił i poczeka, aż Rosja odzyska siły i mocarstwowy status. Jeździł (m.in. po Polsce) z wykładami, podczas których przekonywał, że wstąpienie państw byłego obozu socjalistycznego do struktur euroatlantyckich to błąd.

Konikiem Karaganowa były koncepcje użycia broni jądrowej. Potrząsanie głowicami nuklearnymi to jedna z jego ulubionych metod prowadzenia dyskursu. W artykule z 2023 r. pt. „Użycie broni jądrowej może uchronić ludzkość przed globalną katastrofą” roztaczał wizje, jak piękny będzie świat po pokonaniu Zachodu przez Rosję, świat bez Ukrainy, z przyjaznymi wobec Rosji Chinami i Indiami. Wtedy ludzkość rozkwitnie. Jeśli Zachód będzie stawiał opór, to trudno, wtedy Rosja wyciągnie bombę i zniszczy cywilizację. Przedstawiona w artykule teza o prewencyjnym uderzeniu taktyczną bronią atomową w któryś z krajów europejskich, np. Polskę, była szeroko dyskutowana i w Rosji, i w Europie.

Kodeks Rosjanina: na czym polega inicjatywa Siergieja Karaganowa

I oto teraz Karaganow znowu jest na językach. Wystąpił z inicjatywą stworzenia Kodeksu Rosjanina. Człowieka trzeba odpowiednio kształtować od dzieciństwa w sposób, który pozwoli mu funkcjonować zgodnie z nakazami ideologii państwowej w idealnym państwie – Rosji, imperium typu azjatyckiego, wodzowskiej demokracji z elementami autokracji. Zdaniem Karaganowa Rosjanie to „naród niosący Boga”, jedyny, który może uratować ludzkość i wybawić ją ze szponów konsumpcjonizmu. Najważniejszym elementem rosyjskiej ideologii według Karaganowa ma być gotowość do służby na rzecz państwa i wodza.

Już od dłuższego czasu w swoich publikacjach Karaganow przekonuje, że Rosji niezbędna jest ideologia – gwiazda, za którą podążać będą budowniczowie putinizmu. Teraz całościowa koncepcja ukazała się na stronie Rady Polityki Zagranicznej i Obronnej – ważnego forum, na którym spotykają się tuzy rosyjskiej polityki z Władimirem Putinem na czele. To sygnał, że koncepcja ma akceptację góry.

W dawnych latach w ZSRR obowiązywał „kodeks moralny budowniczego komunizmu”, taka sowiecka wersja dekalogu (co prawda zawierał dwanaście „przykazań”). Kodeks określał, co wolno, czego nie wolno, mieszał z błotem zgniliznę moralną. Zbiór dwunastu zasad można było nabyć w sklepach z materiałami propagandowymi w formie kompletu pocztówek – na każdej karcie widniał napis sławiący daną komunistyczną cnotę (kolektywizm, braterstwo wolnych narodów, oddanie dziełu komunizmu, praca dla dobra wspólnego, troska o rodzinę itd.) oraz stosowna ilustracja.

Pomysł kodeksu zrodził się na początku lat 60., w czasach genseka Nikity Chruszczowa, który święcie wierzył, że zbuduje komunizm do roku 1980. W połowie lat 80. nawet najwięksi fanatycy doszli jednak do przekonania, że ten plan się nie powiódł i konieczna jest korekta kursu. W 1986 r. zmodyfikowano zatem również wytyczne dotyczące kodeksu budowniczego komunizmu. Po tej redakcji zarówno ideologia, jak i państwo ją wyznające nie potrwały już długo.

Co zatem z obecnie lansowanym kodeksem? I jak pogodzić hasło wykuwania nowej ideologii państwowej z zapisami konstytucji? Artykuł 13 konstytucji Federacji Rosyjskiej głosi: „żadna ideologia nie może być wprowadzona jako państwowa lub obowiązkowa”. Dla Karaganowa nie stanowi to problemu, wystarczy obejść ten artykuł bez konieczności nowelizacji konstytucji, nazywając ideologię „żywym marzeniem dla naszego kraju”. No i po kłopocie. W Rosji konstytucja od dawna jest tylko zakurzoną książeczką, o której istnieniu nikt już nie pamięta – została podeptana w imię zapewnienia wiecznej władzy Putinowi. Nie będzie przeszkodą, gdy zaistnieje konieczność wprowadzenia ideologii państwowej.

Po co putinizmowi kodeks i ideologia?

– Ideologia powinna być prosta, wwiercać się pod korę mózgową, trafiać do przekonania. Im jest głupsza, tym lepsza – mówi niezależny politolog Andriej Kolesnikow. Rosjanom wbija się teraz „pod korę mózgową”, że oto Rosja prowadzi kolejną wojnę wyzwoleńczą, została napadnięta i broni się, jak zawsze staje do boju w obronie prawdy. Rosja to cywilizacja walcząca ze światowym złem, różnymi wcieleniami diabła, który zawsze nosi zachodni strój. Trzeba ludziom powiedzieć, że to, co się dzieje, ma jakiś sens. Jakikolwiek.

Wierzą? Może bardziej: pragną. Pragną zwycięstwa w myśl już od dawna istniejącej (choć tak oficjalnie nie nazywanej) ideologii putinizmu: kultu Pobiedy, wiecznego zwycięstwa. Kapłani tej ideologii wkładają do rosyjskich głów oczywistą nieprawdę, że „Rosja nie przegrała żadnej wojny”, choć przegrała niejedną, i to jak. Ale tego kanonu ideologii nikt nie śmie podważać, nie narażając się na zarzut dyskredytacji armii rosyjskiej i sianie fejków (a za to dostaje się dziś w Rosji realne wyroki łagru).

Przeciętny Rosjanin ma w myśl tej ideologii ślepo wierzyć w magię zwycięstwa, w to, że obecna wojna przeciwko Ukrainie jest przedłużeniem tamtej zwycięskiej, wielkiej wojny ojczyźnianej 1941-1945. Wyprawa na Ukrainę jest także wojną z wrażym Zachodem, niosącym nietradycyjne wartości i pragnącym wydrzeć Rosji jej wartości święte i tradycyjne. Ideologia obrony tradycyjnych wartości już jakiś czas temu też stała się ideologią państwową. Choć na dobrą sprawę nie wiadomo, czym są te wartości. Pojęcie jest nieprecyzyjne. I dlatego tak pojemne, że zmieścić się może w nim wszystko, co aktualnie potrzebne jest władzy. O tym będzie jeszcze poniżej.

Trzy filary Make Russia Great Again

Czym jest zatem to rosyjskie marzenie, Russian dream? Czymś w rodzaju Make Russia Great Again? Sposobem przywrócenia jedności narodu? Chcesz czy nie chcesz – musisz być z wodzem i zbiorowością? Bo choć projekt Karaganowa zakłada dobrowolne przyłączenie się do maszerujących w nogę budowniczych putinizmu, to rozwijający się pomyślnie aparat przymusu będzie mógł w każdej chwili sprawdzić poziom lojalności wobec narzuconego odgórnie kultu.

Kodeks budowniczego putinizmu dopiero się wykuwa. Jak wykłada popularny prokremlowski dziennik „Moskowskij Komsomolec”, podstawą kodeksu są trzy filary. Pierwszy to uświadomienie sobie tego, że „wszyscy jesteśmy jednym narodem – rosyjskim. W cywilizacyjnym, a nie narodowym sensie”. Do tego narodu zaliczają się i Rosjanie, i Białorusini, Tatarzy, Ukraińcy (nazywani „Małorosjanami”), Gruzini, Baszkirzy, Czeczeni, Uzbecy, Buriaci. Bo oni, zdaniem autora koncepcji, hołdują „naszym wartościom, znają język rosyjski i kochają naszą wspólną kulturę”.

Drugi filar to duch wojowniczy, w sprawiedliwych wojnach ćwiczony przez wieki. Oto naród wyzwoliciel, niosący wolność. Jeśli Karaganow ma na myśli szatkowanie Ukrainy w celu jej, ma się rozumieć, wyzwolenia, to obnaża istotę swojego kłamliwego założenia w reżimie realnogo wriemieni (na bieżąco), na oczach świata. A liczne przykłady „wyzwalania” ziem i narodów przez wieki stanowią wymowne tło historyczne.

Na deser jest filar trzeci. Tak, to tradycyjne wartości. „Rosja niesie sztandar Ludzkości – priorytetu wzajemnego szacunku, współpracy, służby, miłości i współczucia. Nasze wartości, służba Ojczyźnie i Bogu (…), a także honor, godność, uczciwość, miłość między kobietą i mężczyzną”.

Rosja: kraj swobodnego oddechu

Po przeczytaniu tego ociekającego fałszem steku „rosyjskich marzeń” na usta ciśnie się stalinowska pieśń „Nie znam drugiego takiego kraju, gdzie tak swobodnie oddycha człowiek” (Ja drugoj takoj strany nie znaju, gdie tak wolno dyszyt czełowiek). Pieśń pochodzi z filmu „Cyrk” z końca lat 30., a więc czasu, gdy rozkręcała się machina Wielkiego Terroru i milionom definitywnie kasowano możliwość oddychania.

Rozmarzona Rosja Karaganowa ma niewiele wspólnego z rzeczywistą Rosją Putina, prowadzącą niesprawiedliwą krwawą wojnę metodami terrorystycznymi, wygrażającą światu bronią jądrową i systematycznie odbierającą jedną po drugiej swobody obywatelskie. Czy ten kodeks w ogóle powstanie? A jeśli tak, to czy przetrwa dłużej niż „moralny kodeks budowniczego komunizmu”?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”