Reklama

Rosja szuka wyjścia awaryjnego

Rosja szuka wyjścia awaryjnego

w cyklu ROSYJSKA RULETKA
12.05.2022
Czyta się kilka minut
Coraz bardziej ewidentną porażkę trzeba czymś zamaskować. Kreml nie potrafi się cofnąć, nie umie trawić niepowodzeń, reaguje na nie nowym atakiem agresji. Czy tak będzie tym razem?
Wojskowa parada w Moskwie, 9 maja 2022 r. / fot. Bai Xueqi/Xinhua News/East News
N

Na 9 maja, „Dzień bez Zwycięstwa”, armii rosyjskiej nie udało się przełamać sytuacji na froncie. Ofensywa już dawno ugrzęzła, niemniej Rosja codziennie dokonuje bandyckich ostrzałów wielu miast i miejscowości w Ukrainie; celem rosyjskich rakiet i pocisków coraz częściej pada Odessa, kluczowy port czarnomorski. Obrońcy kombinatu Azowstal w Mariupolu trwają na posterunkach jak trzystu Spartan. Rosja twardo odrzuca wszelkie zabiegi o ich uwolnienie z oblężenia, domaga się aktu kapitulacji, co ukraińscy herosi odrzucają. Obwód chersoński pod częściową okupacją rosyjską ma stać się Chersońską Republiką Ludową. Płyną sprzeczne sygnały, czy proklamacja nowego tworu nastąpi po referendum (podobnym do tego przeprowadzonego w 2014 r. na anektowanym Krymie), czy bez referendum (które może się okazać dla Rosji zbyt ryzykownym przedsięwzięciem na terytorium, gdzie mieszka duża grupa przeciwników separatyzmu i putinowskiego raju). 

W przemówieniu na placu Czerwonym 9 maja – które żadną miarą nie przypominało przemówienia zwycięzcy – prezydent Putin ani razu nie użył słowa „Ukraina”. W kremlowskich założeniach, przyświecających rozpoczęciu agresji 24 lutego, takiego państwa w ogóle nie powinno być na mapie. Chyba że w formie zintegrowanej z Rosją, na podobieństwo Białorusi. 


ROSYJSKA RULETKA: CZYTAJ WIĘCEJ TEKSTÓW ANNY ŁABUSZEWSKIEJ >>>


Wobec fiaska pierwszego etapu wyprawy i niemożności zajęcia Kijowa przez armię rosyjską Kreml modyfikuje cele. Widoczne to jest nawet na poziomie codziennych propagandowych dań: teraz już kremlowskie gadzinówki nie mówią i nie piszą o „operacji specjalnej w Ukrainie”, a o „operacji specjalnej obrony Donbasu”. To właśnie Donbas został przez Putina kilkakrotnie wymieniony w paradnej mowie jako cel sam w sobie, który należy „wyzwolić”. Nie ma już w tej perspektywie całej rzekomo „nazistowskiej” Ukrainy. Żeby nie pozostawiać słuchaczy z wrażeniem, że Rosja walczy tylko o Donbas, na dodatek walczy żmudnie, bez wyrazistych sukcesów, Putin szeroko zarysował pole konfrontacji – otóż szlachetna rosyjska władza stawia czoło bezczelnej hegemonii Stanów Zjednoczonych, które chcą bezpardonowo podporządkować sobie świat i upokarzają nawet swoich sojuszników. 

Długi marsz Putina

Z postawą Ameryki wobec konfliktu w Ukrainie Kreml ma faktycznie narastający problem. 9 maja, który miał być dla Putina dniem jego osobistej Pobiedy, a stał się dniem wstydliwie zamiatanych pod dywan zbrodni wojennych i ukrywania militarnych, gospodarczych i dyplomatycznych porażek, prezydent USA Joe Biden podpisał akt o pomocy dla Ukrainy, nazwany Lend Lease przez pamięć dla amerykańskiej pomocy udzielonej walczącej z Hitlerem Europie podczas II wojny światowej. Jakie będą reperkusje tej pomocy, przekonamy się już wkrótce.

Wielu komentatorów spodziewało się, że Putin ogłosi w Dniu Zwycięstwa powszechną mobilizację i wypowie wojnę Ukrainie. Nadany agresji status „operacji specjalnej” pozwala Rosji prowadzić działania hybrydowe bez mobilizacji gospodarki i społeczeństwa. Analizując tekst zachowawczego przemówienia Putina i zawartych w nim odwołań do Pobiedy 1945 r., można założyć, że na Kremlu zapadła decyzja o „długim marszu do zwycięstwa” aż do osiągnięcia wyznaczonych celów: zniszczenia ukraińskiej państwowości w obecnym kształcie, udaremnienia dalszej integracji Ukrainy z Zachodem, oderwania od niej kolejnych terytoriów i włączenia ich do Federacji Rosyjskiej (lub uznanie ich separatystycznego bytu, jak w przypadku tzw. Republik Ludowych, Donieckiej i Ługańskiej).


ATAK NA UKRAINĘ | KORESPONDENCJE, ZDJĘCIA, ANALIZY | CZYTAJ NA BIEŻĄCO W SERWISIE SPECJALNYM >>> 


Czy to realny plan? Według dyrektorki Wywiadu Narodowego USA Avril Haines, działania zbrojne na terytorium Ukrainy potrwają jeszcze co najmniej kilka miesięcy i możliwa jest eskalacja ze strony rosyjskiej. Haines nie wykluczyła wprowadzenia w Rosji stanu wojennego i ogólnej mobilizacji. Jednym z najważniejszych celów tej zmiany miałoby być przestawienie gospodarki, która pracowałaby głównie dla potrzeb armii.

Na razie spójrzmy na sytuację bez mobilizacji. Na długie okładanie terytorium Ukrainy iskanderami i innymi rakietami, i czekanie, co z tego wyniknie, Rosja mogłaby sobie pozwolić przy założeniu, że ma za co prowadzić wojnę, a gospodarka mimo sankcji daje sobie radę (w szczególności dotyczy to możliwości utrzymania produkcji przez zbrojeniówkę). Czynnik czasu ma tu ogromne znaczenie. Wpływy ze sprzedaży ropy i gazu ciągle utrzymują się na wysokim poziomie, ale zapowiadane przez UE embargo sprawi, że Rosja nie będzie mogła liczyć na zapełnianie skarbca na dotychczasowym poziomie. Inne długotrwałe sankcje zachodnie będą wymuszały przeorientowanie rosyjskiej gospodarki. 

W narracji telewizyjnej propagandy tłoczone jest optymistyczne hasło: „poza Zachodem żaden ze znaczących graczy światowej polityki nie potępił Rosji i nie zerwał współpracy gospodarczej”. Kremlowscy analitycy muszą jednak zdawać sobie sprawę z powiązań pomiędzy Zachodem i resztą świata oraz z groźby ograniczenia współpracy Zachodu z partnerami, którzy nie przestrzegają sankcji wobec Rosji. I znowu czynnik czasu ma tu ogromne znaczenie. Plus sankcje dotyczące wysokich technologii oraz komponentów, bez których linie produkcyjne w wielu rosyjskich zakładach trzeba będzie przeprofilować lub przyjdzie je zamknąć.

 

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

W latach 1992-2019 związana z Ośrodkiem Studiów Wschodnich, specjalizuje się w tematyce rosyjskiej, publicystka, tłumaczka, blogerka („17 mgnień Rosji”). Od 1999 r. stale współpracuje z „...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]