Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Małże niezgody

Małże niezgody

10.09.2018
Czyta się kilka minut
We francusko-brytyjskiej „wojnie przegrzebkowej” nadal nie osiągnięto porozumienia. Rozmowy trwają i obowiązuje chwilowe „zawieszenie broni”, ale powodów do optymizmu brak. I to z kilku powodów.
Fot. Andrew Hasson / Rex Features / EASTNEWS
Fot. Andrew Hasson / Rex Features / EASTNEWS
P

Przegrzebki, zwane również małżami św. Jakuba, to smaczne skorupiaki, bardzo lubiane na europejskich stołach. Zarówno dla brytyjskich jak i dla francuskich rybaków stanowią ważne źródło dochodu – i powód ostrej konkurencji, tym bardziej, że połowy odbywają się głównie blisko wybrzeży Francji. Pod koniec sierpnia około 12 mil morskich od brzegów Normandii, czyli na granicy międzynarodowych i francuskich wód terytorialnych, doszło do konfrontacji ponad 30 łodzi francuskich z pięcioma brytyjskimi. Na Brytyjczyków poleciały kamienie i race, niektóre z francuskich jednostek taranowały brytyjskie. Nie jest to pierwszy taki incydent i zapewne nie ostatni, który pokazuje skalę narastających emocji. Tak wielkich, że rybacy z obydwóch krajów proszą o pomoc marynarkę wojenną.

Żniwa i łupy

Zasady połowu przegrzebków są jasno określone: brytyjscy rybacy mogą łowić je u wybrzeży Francji – ale dalej niż wspomniane 12 mil morskich - przez cały rok. Francuzów jednak wszędzie obowiązuje okres ochronny przegrzebków od połowy maja do początku października – po to aby dać skorupiakom szanse na osiągnięcie odpowiednich rozmiarów i umożliwić ich rozród. Kiedy więc francuskie łodzie wciąż jeszcze zmuszone są zostać w portach, Brytyjczycy już zaczynają przegrzebkowe żniwa. Trudno się dziwić, że Francuzi czują się pokrzywdzeni, tym bardziej, że znaczna część brytyjskiego łupu trafia potem na europejski rynek.

Po ostatnich starciach rządy obydwóch krajów postanowiły problem rozwiązać, a na czas rozmów Brytyjczycy zgodzili się wstrzymać z połowami. Zgodnie z zaproponowanym porozumieniem, brytyjscy rybacy, podobnie jak francuscy, mieliby czekać na przegrzebki do października w zamian za odpowiednią rekompensatę finansową. Jak się jednak okazało 7 września, zaoferowano im za mało, by pokryć ewentualne straty. Rozmowy mają toczyć się dalej w najbliższych dniach, ale nie ma pewności co do ich finału.

Wspólne morza, wspólny rynek

„Przegrzebkowa wojna” ma też jednak inny aspekt – chodzi w niej o same przegrzebki i inne morskie stworzenia. Francuskie władze zdecydowały się na zakaz połowów w okresie letnim z bardzo ważnego powodu. Przegrzebków jest coraz mniej, i jeśli będzie się je wyławiać zanim osiągną odpowiednią do rozrodu wielkość, to po prostu znikną. Ekolodzy zwracają też uwagę, że przy połowach przegrzebków za pomocą drag i włoków niszczy się dno morskie (działają jak pług, rozorujący dno). Obecny kryzys jest więc kolejnym powodem do refleksji nad spustoszeniami, jakie tak intensywne połowy i agresywne metody sieją w morskich ekosystemach.

I jeszcze kwestia ostatnia. W Unii Europejskiej coraz częściej mówi się o tym, że rybołówstwo trzeba skierować na bardziej zrównoważony model. Stada ryb zostały przetrzebione (np. stada dorsza, tak lubianego w Wielkiej Brytanii), a flota rybacka i limity połowów w Unii Europejskiej wydają się za duże. Choć od dyskusji do działań na odpowiednią skalę droga jest jeszcze daleka, to jednak konieczność zmian staje się jasna.

Po Brexicie, gdy w marcu przyszłego roku Londyn opuści Unię Europejską, brytyjska flota rybacka nie będzie podlegać już wspólnym ustaleniom. Brytyjczycy zapowiadają, że będą wtedy chcieli odzyskać kontrolę nad swoimi wodami.

Pytanie, jak będą wyglądały ich połowy blisko wybrzeży Francji. I jak gładko będzie przebiegał ich eksport m.in. przegrzebków? Bo większość z nich trafia na kontynentalny rynek i musi trafić tam szybko, gdy są jeszcze świeże – a to może okazać się nie tak proste po wyjściu ze wspólnego rynku. Nad tym Brytyjczycy też muszą się zastanowić.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarka działu Świat, specjalizuje się też w tekstach o historii XX wieku. Pracowała przy wielu projektach historii mówionej (m.in. w Muzeum Powstania Warszawskiego)  i filmach...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Przegrzebki mimo "skorupek" (a właściwie muszli) to nie są skorupiaki, tylko małże, czyli mięczaki. Skorupiaki to np. raki, kraby itp.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]