Zwolnienie 123 białoruskich więźniów politycznych to niewątpliwie dobra wiadomość: dla nich samych, a także dla ich bliskich. Zła jest taka, że mamy do czynienia z cynicznym handlem zakładnikami.
Ich zwolnienie poprzedziła zapowiedź Stanów Zjednoczonych zniesienia amerykańskich sankcji na białoruskie nawozy potasowe. W 2019 r., ostatnim w pełni przedsankcyjnym roku, Białoruś zarobiła na ich eksporcie 2,7 mld dolarów. Jeśli podzielimy tę liczbę przez 123, otrzymamy niemal 20 mln dolarów za jednego zwolnionego. I to tylko jeśli bierzemy pod uwagę jeden rok.
Gospodarcze i geopolityczne korzyści dla dyktatora z Mińska
Alaksandr Łukaszenka właśnie w tym celu pozbawia wolności swoich oponentów: wie, że będą czekały go sankcje, a żeby je znieść, będzie oddawać poszczególnych więźniów. Oprócz tego oczywiście zastrasza własne społeczeństwo, zwłaszcza że Białorusini wiedzą, jak nieludzkie warunki panują w aresztach i łagrach. Deportując więźniów politycznych, Mińsk liczy też na rozdrobnienie białoruskiej opozycji na wygnaniu.
Prócz gospodarczych, zwolnienie jeńców oznacza dla reżimu także korzyści geopolityczne. Łukaszenka mógł ogrzać się u boku amerykańskiego wysłannika Johna Coale’a. Białoruski dyktator dzieli Zachód na złą Unię Europejską i dobre Stany. Unia wygląda na nieefektywnego gracza, który mówi o prawach człowieka, ale nie jest w stanie nic ugrać. W przeciwieństwie do USA. W dodatku teraz to Unia będzie tą złą, która nie chce znieść swoich sankcji i utrudnia eksport nawozów przez swoje terytorium.
Andrzej Poczobut jest zakładnikiem Łukaszenki
Głównymi wrogami są dla dyktatora Polska i Litwa. Właśnie dlatego kolonii karnej nie opuszcza wciąż Andrzej Poczobut, polski dziennikarz i działacz mniejszości polskiej, więziony od marca 2021 r. – jest on zakładnikiem Mińska w rozmowach z Warszawą.
Prztyczek w nos oba kraje dostały już w sobotę 13 grudnia, gdy większość zwolnionych (114 ze 123) trafiła na Ukrainę, a tylko dziewięcioro na Litwę. Białoruska propaganda grzmi, że Waszyngton ignoruje Polskę i Litwę, i że Białoruś ma świetne układy z Ukrainą, mimo że w istocie aktywnie wspiera Rosję w inwazji na ten kraj. Także poprzez pracę więźniów: w koloniach karnych Białorusi, gdzie standardem jest praca przymusowa, są szyte mundury dla rosyjskich wojskowych i klepane drewniane skrzynki na rosyjską amunicję.
Na Białorusi jest jeszcze 1110 więźniów reżimu
Jeśli administracja Donalda Trumpa ma nadzieję, że Łukaszenka zmniejszy swą zależność od Władimira Putina, to jest bardzo naiwna. Zależność ta jest ogromna i dotyczy zarówno finansów, jak też sfery bezpieczeństwa. Dyktator może wykonywać poboczne ruchy, ale na sto procent są one konsultowane z Kremlem.
Zwolnienie więźniów ociepla więc wizerunek także Moskwy, co w kontekście rozmów handlowo-pokojowych o Ukrainie ma niepoślednie znaczenie. Ponadto dla Putina Białoruś pozbawiona sankcji też nie jest najgorszym rozwiązaniem – będzie ona kolejnym krajem, przez którego terytorium będzie można wwozić do Rosji zakazane towary.
Na Białorusi jest jeszcze ok. 1110 więźniów reżimu. A mogą pojawić się nowi. Łukaszenka cały czas bowiem uzupełnia ich zapas.
PIOTR POGORZELSKI jest wicedyrektorem Polskiego Radia dla Zagranicy, autorem podkastu „Po prostu Wschód”.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.


















