Na Białorusi wszystko zgodnie z planem. Łukaszenka po raz siódmy ogłoszony prezydentem

Wyreżyserowany spektakl zakończył się zgodnie z oczekiwaniami ogłoszeniem zwycięstwa dyktatora w „wyborach” prezydenckich. Alaksandr Łukaszenka może podjąć próbę wykorzystania swojej „reelekcji” do choćby częściowej normalizacji stosunków z Zachodem.
Czyta się kilka minut
W dniu wyborów prezydenckich na Bialorusi członkowie białoruskiej diaspory przeszli ulicami Warszawy pod hasłem "Nie mój wybór". Warszawa, 26 stycznia 2025 r. // Fot. Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl
W dniu wyborów prezydenckich na Bialorusi członkowie białoruskiej diaspory przeszli ulicami Warszawy pod hasłem "Nie mój wybór". Warszawa, 26 stycznia 2025 r. // Fot. Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl

Rozpisano je na sześć dni. Głosowanie zaczęło się już we wtorek 21 stycznia, a według reżimu Białorusini tylko czekali na ten dzień, aby popędzić gromadnie do lokali wyborczych i oddać swoje głosy na Alaksandra Łukaszenkę. Przed niedzielą zagłosować miała już niemal połowa wyborców. Wszyscy cytowani przez reżimowych reporterów zapewniali, że poparli stabilność.

Spektakl wyborczy na Białorusi

Rzeczywiście trudno się z tym nie zgodzić, że człowiek, który po raz siódmy startuje w de facto bezalternatywnych wyborach, zapewnia już nawet nie polityczną stabilność, co stagnację, polityczną martwotę, nie gwarantując przy tym rozwoju. Z tego powodu w ostatnich latach kraj opuściło już od 250 tys. do 500 tys. Białorusinów – i to tych najbardziej aktywnych.

Spektakl miał swoją tradycyjną już oprawę. W lokalach wyborczych ustawiono lady z jedzeniem, odbywały się występy zespołów estradowych i ludowych. Byli też „międzynarodowi obserwatorzy”, zarówno z „państw niezaangażowanych”, jak i takich jak Niemcy, Szwajcaria czy Polska. Warszawę „reprezentował” ukrywający się na Białorusi przed polskim wymiarem sprawiedliwości sędzia Tomasz Szmydt, w Polsce podejrzany o szpiegostwo. „Dzień wyborów jest doskonale zorganizowany” – mówił każdy z „obserwatorów”.

Spacyfikowana opozycja

Wcześniej Łukaszenka okazał gest wobec Zachodu: w ciągu roku poprzedzającego „wybory” zwolnił niemal 300 więźniów politycznych, o czym informowały reżimowe media. Nie informowały, że jednocześnie trwały kolejne represje i pulę „zakładników” uzupełniano na bieżąco. Opozycja jest spacyfikowana – szef MSW Iwan Kubrakou mógł powiedzieć, że to były najspokojniejsze wybory w historii Białorusi.

W telewizji pokazano też, że żyją wciąż najbardziej znani więźniowie, w tym dziennikarze Radia Swaboda (finansowanego przez Waszyngton, jak w czasach PRL-u Radio Wolna Europa). Reżim uwolnił nawet Amerykankę, która odbywała wyrok w białoruskim więzieniu. Dyktator był tak dobry, że odsunął od granicy z Polską i Litwą nielegalnych migrantów. Pozwolił też zagranicznym dziennikarzom obserwować swoje „łże-wybory”, co propaganda wykorzystała jako dowód na „wolność słowa” i przejrzystość reżimu.

Czy Łukaszenka liczy na jakieś porozumienie z Zachodem?

Uwolnienie trzystu z ogólnej liczby tysiąca kilkuset więźniów politycznych czy chwilowe wyhamowanie wojny hybrydowej na granicy mogą sugerować, że dyktator może teraz podjąć próbę wykorzystania swojej „reelekcji” do choćby częściowej normalizacji stosunków z Zachodem.

Wszystkie te teatralne kroki, podobnie jak sam przebieg „kampanii” i „głosowania”, świadczą jednak, że tak naprawdę na Białorusi nic się nie zmieniło. Nie zmieniło się też nic w zależności Mińska od Moskwy. Warto, żeby Zachód o tym pamiętał.

PIOTR POGORZELSKI jest wicedyrektorem Polskiego Radia dla Zagranicy i autorem audycji „Po prostu Wschód” w radiowej Trójce.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 5/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Białoruski spektakl