Ideologia Putina: rosyjskie państwo ponad wszystko

JAN RACZYNSKI, przewodniczący Memoriału: Być może Rosji potrzebna jest zmiana pokolenia, 40 lat chodzenia po pustyni. Problem w tym, że po pustyni trzeba iść w prawidłowym kierunku, a minione dekady to u nas powrót do punktu wyjścia.

07.10.2023

Czyta się kilka minut

Państwo ponad wszystko
Przed rosyjską Dumą Państwową. Moskwa, lipiec 2023 r. / NATALIA KOLESNIKOVA /

PIOTR POGORZELSKI: Niemal co tydzień słyszymy o pomnikach upamiętniających polskie ofiary NKWD, więźniów łagrów i zesłańców, które są w Rosji usuwane bądź niszczone przez „nieznanych sprawców”. Czy to akcja kierowana przez Moskwę, czy oddolna inicjatywa regionalna?
 

JAN RACZYNSKI: Mamy mało informacji, ale myślę, że to miejscowe inicjatywy, które mają jednak pełne wsparcie z góry. Gdyby to była celowa akcja odgórna, realizowano by ją szybciej i w większej liczbie miejsc. Tymczasem to przypomina powolny pożar. Brak tu zdecydowania, które jest charakterystyczne dla działań podejmowanych odgórnie. Za to wszystkie próby ukarania winnych kończą się niczym.

Możemy mówić dziś o państwowej polityce usprawiedliwienia państwa. W tej perspektywie rosyjskie państwo nigdy nie było niczemu winne, a wszystko, co złe, robiły jakieś jednostki, jacyś urzędnicy niżsi rangą. To konsekwentne stanowisko: że państwo jest ponad wszystko.

Mówiliśmy już o tym dawno, że to jest istota obecnego reżimu. Ostatnio, będąc na rosyjskim Dalekim Wschodzie, Putin mówił: „Państwo ponad wszystko i my się tego nie wstydzimy”. W rosyjskiej konstytucji jest wprawdzie napisane, że to człowiek jest najważniejszy, ale konstytucja nie jest tak ważna jak słowa prezydenta.

Prócz aktów wandalizmu mamy tu także pewną nowość: na terytorium cmentarza w Miednoje, gdzie spoczywają polscy oficerowie z listy katyńskiej, ustawiono niedawno pomniki sowieckich przywódców i działaczy. W tym tych, którzy odpowiadają za tę zbrodnię.

Krzysztof Kamil Baczyński pisał: „Jakie szczęście, że nie można tego dożyć, / kiedy pomnik ci wystawią bohaterze, / i morderca na nagrobkach kwiaty złoży”. Tu zabójca wprawdzie nie kładzie kwiatów, ale za to powstaje jego pomnik. Wśród tych postaci są Kalinin, Stalin i inni, którzy w 1940 r. podpisali decyzję o rozstrzelaniu polskich jeńców. To zbrodniarze wojenni, według zasad ustalonych w Norymberdze. Ludzie wydający rozkaz zabicia jeńców bez wątpienia są zbrodniarzami wojennymi.

Władze nie posunęły się jeszcze tak daleko, by zniszczyć polskie cmentarze wojenne w Miednoje i Katyniu. Może stąd decyzja o postawieniu tych pomników?

Oni nie zniszczą tych nekropolii, ten rodzaj wandalizmu odszedł wraz z władzą sowiecką. Wiemy o wielu miejscach, gdzie wcześniej chowano ofiary terroru, a które w czasach Związku Sowieckiego zalano asfaltem, zatopiono, zabudowano, a kości wywieziono na śmietnik. Teraz mam nadzieję, że to się nie powtórzy. Choć niczego nie można wykluczyć…

Na Białorusi władze niszczą cmentarze wojenne, na których spoczywają żołnierze AK.

W Rosji to nadal mało prawdopodobne. Natomiast te pomniki mają pokazać, że wszystko jest niczym w porównaniu z budową nowego państwa. Dla wielkiego państwa przebaczane są wszelkie grzechy.

Rozumiem, że to także część obecnej historycznej polityki państwa, w której Stalin jest dobrym menedżerem, a Dzierżyński kimś, kto właściwie też całkiem sprawnie zbudował sowiecką bezpiekę?

Tak, odradzają się mity. Ale władza zajmuje przy tym stanowisko niekonsekwentne, bo jednocześnie cały czas obowiązuje koncepcja polityki państwa dotycząca upamiętnienia ofiar terroru. Z drugiej strony na Ukrainie po stronie rosyjskiej walczy batalion imienia Sudopłatowa. Ten sowiecki wojskowy organizował zabójstwa polityczne. Bez żadnego sądu, na rozkaz Kremla. Dla propagandy on jest bohaterem.

To chyba wewnętrzna sprzeczność w głowie pierwszej osoby w państwie, która wraca jeśli nie do takich samych, to do podobnych metod. Rozstrzelań nie ma, ale wyroki 25 lat więzienia w procesach politycznych ostatni raz były za Stalina. Dziś znów są polityczne prześladowania, terror.

Jak na to, co się dzieje, reaguje rosyjskie społeczeństwo?

Oficjalne sondaże prowadzone przez państwową pracownię WCIOM [Rosyjskie Centrum Badania Opinii Publicznej – red.] mówią, że 16-18 procent badanych deklaruje, iż jest przeciw wojnie. Przy czym trzeba pamiętać, że nie można mówić o anonimowości tych sondaży, a za tego rodzaju wypowiedzi mogą być konsekwencje. Czyli: jest 16-18 procent osób, które są gotowe powiedzieć to w sondażu. Wielu ludzi ostrożniejszych odmawia odpowiedzi albo zaznacza odpowiedź „inaczej”, „nie wiem”. Faktycznie odsetek niezadowolonych z wojny jest więc większy.

Są duże różnice między Rosją a społeczeństwem ukraińskim czy państwami nadbałtyckimi, gdzie władza sowiecka panowała krócej. W Rosji było to pełnych 70 lat. Nie było żadnego przekazania doświadczenia czasów przedrewolucyjnych. Społeczeństwo zostało zniszczone. Z żyznej gleby zrobiono piasek.

W sondażach wielu Rosjan mówi, że są przeciw wojnie i że chcą, aby się skończyła, ale tylko, jeśli tak zadecyduje Putin. A jeśli on zdecyduje, że wojna ma trwać, to ma trwać. To przerażające, że są ludzie, którzy w tak ważnej sprawie nie mają własnych poglądów.

To konformizm. Poza tym w Rosji łatwo dziś trafić do więzienia. Nawet gdy wychodzisz sam jeden z małym plakatem, w najlepszym przypadku dostaniesz grzywnę, a w najgorszym trafisz za kraty. Na liście więźniów politycznych jest teraz ok. 600 osób. Raczej z powodu słownych wystąpień niż działań, bo tych było mało, poza próbami podpalenia wojskowych komisji uzupełnień.

Represje mają charakter demonstracyjny. Ich celem nie jest uwięzienie wszystkich aktywistów, bo wielu z nich nadal jest na wolności, lecz zastraszenie społeczeństwa przez pokazanie, że represje dotykają ludzi dość przypadkowych. I to się w dużym stopniu udaje. W dodatku Rosjanie dopiero niedawno zaczęli żyć na w miarę dobrym poziomie i boją się stracić to, co mają.

Gospodarcze prosperity to czasy pierwszych kadencji Putina…

Tak, Putin to najbardziej nieudolny władca w historii Rosji, bo mając takie możliwości, szalone pieniądze z ropy, mógł z całego kraju zrobić perłę, rozwiązać wiele problemów. Zamiast tego doprowadził do marginalizacji kraju. Ale ludzie mają co tracić. Sytuacja ekonomiczna się pogarsza – to zauważalne, choć nie krytyczne.

Czy jest różnica w tym, jak sytuację w Rosji postrzega młode pokolenie, a jak starsze?

Trudno mówić o wszystkich młodych. Trzeba zrozumieć, że rosyjska propaganda jest dziś bardziej agresywna i totalna niż sowiecka. Mogę je porównać, bo mam 64 lata i pamiętam tamtą. Totalna propaganda działa, bo jeśli człowiekowi mówią 20 razy dziennie, że czarne jest białe, w końcu zaczyna w to wierzyć. Najgłupsza metoda, ale działa.

A różnica w postrzeganiu sytuacji?

Młodzież ma inne potrzeby i lęki niż osoby starsze. Np. boi się mobilizacji. Reaguje na nią różnie: są tacy, którzy mówią: po co się wymigiwać, jak mnie nie wezmą, wezmą inną osobę. To dziwne uzasadnienie, ale się zdarza. Są tacy, którzy mówią, że jeśli ojczyzna wzywa, trzeba iść. Nawet młode pokolenie nie pokonało tego postrzegania siebie jako własności państwa. Ale wielu rozumie, że to nie ich wojna, dlatego niektórzy opuszczają kraj.

Internet nie jest tu żadnym panaceum, bo w internecie jest wszystko – i za białych, i za czerwonych, i za każdy inny kolor. W Związku Sowieckim było prościej walczyć z propagandą, bo była uboga, monotonna, szara i na jej tle jakikolwiek inny głos był zauważalny. Nawet słaby głos. Dziś w telewizorze jest wszystko, pod każdy gust, jest każda głupota, i trudniej jest ocenić, co jest informacją, a co kłamstwem. Trzeba mieć pewną wiedzę, by się orientować.

Być może potrzebna jest tu zmiana pokolenia. Takie 40 lat chodzenia po pustyni. Problem jednak w tym, że po pustyni trzeba iść w prawidłowym kierunku, a w Rosji te minione prawie 40 lat to powrót do punktu wyjścia.

W latach 90. XX wieku, gdy w Rosji była naprawdę trudna sytuacja ekonomiczna, nostalgia za Związkiem Sowieckim mogła być wytłumaczalna. Ale teraz, gdy – jak Pan mówi – ludziom żyje się lepiej? Po co im wracać do sowieckiej imperialnej ideologii?

To bóle fantomowe. Horror utopii marksistowskiej polega na tym, że jest atrakcyjna. W jej założeniach nie ma represji. Sowiecka propaganda mówiła o braterstwie, przyjaźni narodów, zasadzie, że kto nie pracuje, ten nie je. Trudno się tego pozbyć. Wiele osób w te utopijne teorie szczerze wierzyło i całe życie pracowało, dostając tylko dyplomy od komitetu partyjnego. Ludzie pamiętają np., że obniżano ceny, ale zapominają, że wcześniej je podnoszono. Taka wybiórcza pamięć. Czasem to porażające, gdy słyszę od rówieśników, że nie było kolejek, gdy doskonale pamiętam, ile czasu w nich spędzałem.

Dlaczego ta pamięć tak działa? Bo ludzie mają przekonanie, że uczestniczyli w czymś ważnym, w budowie świetlanej przyszłości. Trudno przy tym przyznać samemu sobie, że się całe życie szło nie tą drogą i było oszukiwanym. A teraz takie mity są przekazywane młodszym pokoleniom.

Widzi Pan szansę na zmiany w Rosji? Czy jest jakaś opozycja, społeczeństwo obywatelskie, ktoś, na kim można się oprzeć?

Po pierwsze, to tych 16-18 procent, o których mówiłem. Wprawdzie to bardzo pasywny opór, pasywna opozycja, która raczej nie da impulsu. Pytanie, skąd on się weźmie? No i niestety jest duże niebezpieczeństwo, że ta grupa będzie się zmniejszać.

Ideologia Putina i propagandy putinowskiej nie za bardzo różnią się od nazistowskiej, np. mamy odrzucanie istnienia narodu ukraińskiego. I to cały czas płynie z ekranów telewizora i wzmacnia te tendencje w społeczeństwie.

Niestety, moim zdaniem są one jeszcze wzmacniane przez nie najmądrzejsze działania ukraińskich władz i mieszkańców Ukrainy. Putin chce pokazać obecną wojnę jako wojnę obronną: Ukraińcy obrażają Rosjan, a my się bronimy. Te działania to np. zakaz używania rosyjskiego w Akademii Kijowsko-Mohylańskiej [od stycznia br. zakazano nawet prywatnych rozmów po rosyjsku na terytorium tej prestiżowej ukraińskiej uczelni – red.] czy burzenie pomników Puszkina. Emocjonalnie to rozumiem. Moja mama mówiła, że niemieckiego nie mogła słuchać przez lata po wojnie. Nawet w kinie nie mogła patrzeć na mundur niemiecki.

Ale nawet Stalin mówił, że Hitlerzy przychodzą i odchodzą, a naród niemiecki zostaje. Stąd wówczas nie zabraniano Goethego i nawet wychodziły gazety po niemiecku, choć mocno cenzurowane.

Można na to odpowiedzieć, że istnieje rosyjskojęzyczna telewizja Freedom, finansowana z ukraińskiego budżetu.

Że ona istnieje, to dobrze. Ale równolegle są te tendencje wyrażane przez ukraińską władzę, że język rosyjski nie jest potrzebny, a kultura rosyjska jest imperialistyczna. To korzystne tylko dla putinowskiej propagandy.

Mimo wszystko, Goethe nie opiewał niemieckiego imperializmu, co zdarzało się Puszkinowi.

Od tego, że zburzono pomnik Puszkina, zdolności obronne Ukrainy nie wzrosną. Za to boję się, że nastroje szowinistyczne w Rosji mogą się wzmocnić.

W odpowiedzi na to, co robi ukraińska władza?

W następstwie propagandy rosyjskiej, dla której tematy są podrzucane z Ukrainy. Moim zdaniem to nie jest rozsądne. Choć trudno być racjonalnym, gdy ginie twoja rodzina…

A ginie ona jednak od rosyjskich bomb. Czy ukraińskie ataki dronami na rosyjskie miasta są racjonalne? To też wciąga Rosjan w wojnę.

To rzecz nie do uniknięcia. Przecież minister Ławrow lubi mówić o zasadzie wzajemności. Nie za bardzo rozumiem, jak on ją traktuje, ale jeśli dokładnie ją interpretować, to jeśli ktoś napada, musi liczyć się z tym, że odpowiedź będzie taka sama. Na razie te uderzenia są znacznie bardziej wybiórcze i dokładne niż rosyjskie, które są jakoby skierowane przeciwko obiektom wojskowym. Ale na Ukrainie atakowane są też elektrownie. W przypadku magazynów ziarna, ja rozumiem, że celem była infrastruktura portowa. Ale rosyjskie władze nie za bardzo liczą się z pobocznymi stratami.

Pan mówił o tych 16-18 procentach ludzi, ale oni są raczej pasywni. Z kim Zachód, w tym Polska, ma rozmawiać w Rosji? Może lepiej rozmawiać z tymi, którzy z niej wyjechali?

Rozmawiać trzeba, ale nie można oczekiwać natychmiastowego efektu. Według mnie najważniejsze jest znalezienie rozmówców na przyszłość. Rosja nie zniknie, tak jak nie zniknęły Niemcy po II wojnie światowej. Trzeba zachować ludzkie kontakty.

Problem ze zmianą reżimu jest taki, że nie mamy w Rosji przestrzeni politycznej. Zadeptano wszystko. Została tylko opozycyjna partia Jabłoko, która nie ma praktycznie wejścia na ekran telewizyjny. Nie ma mechanizmu zmiany władzy. To jedno z niebezpieczeństw, że gdy Putin już zniknie, na drodze naturalnej czy też nie, to nie wiadomo, co będzie dalej z władzą.

Rozmawiać trzeba z tymi, którzy wyjechali, i z tymi, którzy zostali. Wiele organizacji pozarządowych nadal działa. W tym te, które zostały formalnie zlikwidowane, np. Grupa Helsińska. Ich działalność nie została zabroniona, a jedynie zlikwidowana została osoba prawna. Ludzie zostali i cały czas pracują, robią to samo, co robili. Wielu z nich za czasów sowieckich było w łagrach i ich nie jest tak łatwo przestraszyć.

Myślę, że więcej będzie zależeć od tych, co zostali w kraju. Raczej nie będzie powtórki z nowym Leninem przywiezionym z Zachodu w zaplombowanym wagonie. ©

 

JAN RACZYNSKI (ur. 1958 w Moskwie) jest z wykształcenia matematykiem i programistą, zawodowo zajmował się tym przez 14 lat. Jednocześnie od 1988 r. zaczął pracować w Memoriale, którym kieruje od 2018 r. Organizacja zajmuje się prawami człowieka i politycznymi represjami za czasów Związku Sowieckiego. Pod koniec 2021 r. Memoriał został zlikwidowany przez rosyjski Sąd Najwyższy. Rok później, wraz z ukraińskim Centrum Wolności Obywatelskich i Alesiem Bialackim, białoruskim więźniem politycznym kierującym Centrum Praw Obrony Praw Człowieka Wiasna, Memoriał otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla. W Polsce Jan Raczynski przebywał na zaproszenie Europejskiego Centrum Solidarności.

PIOTR POGORZELSKI jest dziennikarzem TV Biełsat i autorem podkastu „Po prostu Wschód”.

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]

Artykuł pochodzi z numeru Nr 42/2023

W druku ukazał się pod tytułem: Państwo ponad wszystko