Ich szeregi nie są pokaźne: polska ochrona zdrowia należy do najsłabszych liczebnie w Europie. Ten niezbyt szeroki front od prawie dwóch lat broni nas przed pandemią. Najwięcej słychać o lekarzach – z oddziałów covidowych i z tych, których jeszcze w covidowe nie przekształcono. Ale front tworzą też ratownicy, pielęgniarki, lekarze rodzinni, diagności laboratoryjni, rejestratorki, farmaceuci…
Walczą nie tylko z ko- ronawirusem. Miewają przeciw sobie rządzących (miniony rok minął pod znakiem solidarnego protestu w Białym Miasteczku), a nieraz też pacjentów, którzy nie dość, że nie chcieli się zaszczepić, to np. na oddziale nie pozwalają się zaintubować, bo przeczytali w internecie, iż „respirator zabija”. A ich warunki pracy i wynagrodzenie zwykle nie licują z odpowiedzialnością.
„Nasze siły się wyczerpują” – mówią dziś. Są zmęczeni, wypaleni i sfrustrowani.
Niedawny raport Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie na temat nastrojów w ochronie zdrowia nosi złowróżbny tytuł „Ostatni gasi światło”. ©℗
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















