Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Likaony

Likaony

25.07.2017
Czyta się kilka minut
Za nic nie mogę sobie przypomnieć, kiedy zaczęliśmy myśleć inaczej. Uważać, że od tej chwili po jednej stronie jesteśmy my, a po drugiej wrogowie, tacy jak Francis.
N

Na próżno przeszukuję pamięć na wszystkie strony, nie udaje mi się uchwycić dokładnie momentu, w którym postanowiliśmy, że nie wystarczy nam cieszyć się naszymi mizernymi włościami, kiedy przestaliśmy być ufni, a zaczęliśmy uważać innych za zagrożenie, odgrodziliśmy się od świata zewnętrznego niewidzialną granicą, a z naszej dzielnicy zrobiliśmy fortecę, a z zaułka wartownię”. W „Tęsknocie” młody francuski pisarz burundyjskiego pochodzenia Gël Faye opisuje budzącą się do życia nienawiść i wojnę domową w Burundi. Czytam ją, patrząc na bawiące się nad jeziorem moje dzieci. Mam dreszcze. Upał wciąż nie dotarł do nas na Mazury.

Kiedy piszę ten tekst, nie wiem jeszcze, jakie są ostateczne losy ustaw o reformie sądownictwa według PiS. Przecież wszystkim nam Duda Pomoc śni się po nocach. Na prawicowych portalach i na Facebooku wśród znajomych popierających do tej pory „dobrą zmianę”...

5230

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

W każdej społeczności tak było, jest i będzie. To tak jak z każdymi innymi przywarami ludzkimi. Statystyka jest nieubłagana. Trochę dziwi mnie zdziwienie na taki stan rzeczy. Tak samo zawsze będą istniały jakieś podziały, czy sporne kwestie - świat nigdy się od tego nie uwolni. To właśnie świadomość takiego stanu rzeczy powinna chronić nas przed wiecznym zdziwieniem i jednocześnie umożliwić nam właściwe reagowanie. "Jak mamy żyć dalej ze sobą? " - na poziomie codziennych kontaktów nigdy nic się nie zmieniło i nie zmieni. Codziennie i na każdym kroku powinniśmy postępować właściwie, przejawiać życzliwość, pomagać w niedoli, cieszyć się szczęściem innych, bronić się przed pychą, samozadowoleniem, zazdrością i tak dalej... Tylko tyle i aż tyle. Nie załamujmy rąk nad podziałami, tylko niwelujmy je. Nie zastanawiajmy się z kim da się jeszcze rozmawiać, ale rozmawiajmy z każdym . Św. Jan Paweł II zawsze nawoływał do dialogu chociażby z ateistami, ale słowa te są uniwersalne: "Tylko partnerzy, którzy stają na tym samym gruncie szacunku, mogą dojść do prawdy. Tylko wzajemny szacunek może dać radość, że się poszukuje prawdy." cytat: http://kosciol.wiara.pl/doc/1735479.Dialog-Jana-Pawla-II-z-ateistami

w sprawie zdziwienia Autorki na opisywany stan rzeczy. Przecież w poprzednim ustroju mieliśmy podobną sytuację: obok siebie żyli ludzie związani z przewodnią partią i ludzie jej przeciwni. Oczywiście w wielu aspektach obie te sytuacje się różnią np. pierwsza była narzucona a obecną mamy na własne życzenie :) Jednak warto podkreślić, że mimo zdecydowanie większego uprzywilejowania społecznego i ekonomicznego grupy popierającej rządzących niż ma to miejsce obecnie, obie grupy jakoś współegzystowały. Prowadziły normalne życie, były mieszane małżeństwa, w rodzinach tolerowano odmienne poglądy i wyznania. Krótko mówiąc rodacy mimo ostrego podziału politycznego zachowali jakąś cząstkę przyzwoitości po obu stronach, która umożliwiła narodowi przetrwanie. Ufam, że tak będzie i tym razem. Pozdrawiam Szanownego Pana.

Wszystko to prawda, co Pan napisał, ale , według mnie, wtedy nie było tak ostrego, jawnego i celowego szczucia przeciw poszczególnym grupom społecznym, przeciw grupie o odmiennych poglądach. Nawet jeśli coś takiego było robione, nauczone doświadczeniami społeczeństwo traktowało to jako propagandę. Proszę spojrzeć co teraz się dzieje. Przecież facet wpadający do biura posła i gotowy rąbać go maczetą, używa słów z przekazu dnia. Totalna opozycja, tego wyrażenia używa nie tylko Prezes, ale i Sołtysowa, nie mówiąc o celebrycie - prezydencie. Czyli trafia to do ludu. Prawda? A lud daje się tumanić. Nawet na tym forum tak określano osoby o odmiennych poglądach. To jeden z drobiazgów, ale wiele, według mnie, mówiący.

Jak mamy żyć dalej ze sobą? To pytanie też mi towarzyszy, kiedy spotykam moich znajomych, przyjaciół, sąsiadów, kolegów, bliskich po różnych stronach barykady. Stoję i słucham tego co mówią. Z częścią ich poglądów się zgadzam, z częścią nie. I słyszę, co mówią o tych "z tamtej strony". O tych, którzy też są mi bliscy...Ktoś mi kiedyś powiedział, zanim przedstawisz swoje poglądy, spróbuj najpierw posłuchać drugiego człowieka, w jaki sposób on doszedł do swojego spostrzegania świata i oceny sytuacji, jakie doświadczenia życiowe go kształtowały, jakie potrzeby...potem poszukaj doświadczeń, które są dla was wspólne, może pozwolą zbudować między wami zaufanie...a kiedy oboje poczujecie się bezpiecznie to będzie czas, żeby zmierzyć się wspólnie z tym, co dzieli...

Od zawsze ludzką cywilizację napędzają dwa żywioły, pozaprokreacyjny popęd seksualny i nienawiść. Prawie wszystkie nasze wynalazki wyrosły z tych żywiołów. Bez tego byśmy biegali po sawannie jak jakie likaony czy hieny. One może i bywają bezwzględne, ale nie tworzą armii gotowych mordować i dać się wymordować w imię jakiś dziwacznych idei (najlepiej obiecujących wspaniałe zaświaty i podszyte religijnym szaleństwem). Wszystko co stworzyliśmy powstało z chęci zdominowania innych osobników naszego gatunku. Nienawiść i mord mamy we krwi, a już na pewno ci którzy tworzą naszą potęgę techniczną i cywilizacyjną. Odwrotu nie ma, jedyne co musimy to w miarę trzymać na wodzy nasze instynkty by nie przeholować i się nie unicestwić w tej naszej gonitwie. Zatem proszę najbardziej okrutnego, krwawego, bezwzględnego i drapieżnego kręgowca w historii naszej planety nie przyrównywać do takich cieniasów jak hieny czy likaony (mam wątpliwości co do owadów czy nam nie dorównują? no i świat drobnoustrojów też jest głęboko niezbadany w tej materii). Bez nienawiści nasza cywilizacja upadnie, choć z jej nadmiaru też jest to możliwe. Reasumując proszę w spokoju pofolgować nienawiści. Ona pozwala przetrwać ciężkie chwile oczekiwania na zemstę, jak się spirala odwróci "dorżnie się watahę" (choć pewnikiem nienawiść pozwoli przetrwać i "watasze"). Przy okazji jedni i drudzy możecie śmiało ponienawidzić sobie szatana (przy okazji wszystkich tych których z nim utożsamiacie). I tak w koło, międzyczasie może kto przy okazji wzajemnego szpiegowania i inwigilowania poprawi jakość telewizji, radia? Szpiegowskie drony wykorzysta do pilnowania poziomu zanieczyszczeń czy ułatwi ratownictwo drogowe? Nienawiść napędza wszystko. Nawet w kościele podobno tak przepełnionym miłością pod wodzą najmiłosierniejszego papy Franciszka z lubością odmawia się taki fragment: "....Oby go[czyli szatana] Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen" jak widać nawet w "miłości" uwielbiamy nienawidzić, bo nie modlimy się o ustanie cierpień, o ład, o powszechną miłość, radość, chcemy krwi, chcemy pogromu i unicestwienia wroga, ot taka nasza natura ;p

Tak krótko skomentuję pogląd, że ludzką cywilizację napędzają pozaprokreacyjny popęd seksualny i nienawiść :) Gdy na chwilę przyjąłem tę tezę za prawdziwą, to stanąłem przed ścianą: nie mogłem rozstrzygnąć, czy Galileuszem, Newtonem, Einsteinem kierowała żądza czy nienawiść. A może obie? I zupełnie straciłem koncept przy Giordano Bruno. Z drugiej strony modlitwa do Michała Archanioła, którą od niedawna odmawia celebrant z wiernymi na końcu niedzielnej mszy, wprawia mnie w zakłopotanie z podobnych powodów. Bóg wie najlepiej kogo gromić a kogo nie, jeśli w ogóle to robi. A już na pewno nie potrzebuje naszego kierunkowskazu. Pozdrawiam serdecznie.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]