Latarnik bez Sienkiewicza

Dwóch marynarzy na łodzi, wiarus i młody wilczek, płynie w stronę latarni morskiej, umieszczonej na skalnym okruszku otoczonym wodą. Na zdrowy rozum taka wyprawa kojarzy się co najwyżej z przestępstwem, kontaktem dwóch grup przemytników. Odpowiedź jest inna.
Czyta się kilka minut

Żyli tam rodzice z synem, umarli, latarnia działa już samoczynnie. Pozostał tylko syn, straszliwie zdeformowany od urodzenia i z tego względu ukryty przed światem. W tym zabiegu kryje się podejrzane założenie, że świat brzydki nie jest. Kuter dostarcza jedzenie rzeczonemu samotnikowi. Ten, choć ma około pięćdziesiątki, nigdy swej skały nie opuścił. Ma tylko rybę w kulistym akwarium i słownik, z którego czerpie wiedzę o otoczeniu. Podrzuca to tomiszcze, tak by otworzyło się na przypadkowej stronie, uderza palcem i zaczyna myśleć o świecie.

Skoro samotnik, to tylko czekać, aż samotnikiem być przestanie. W ruch wprawia go po części przypadek - kolorowe pismo, które dociera pod latarnię. Banalne dla innych, dla niego ma rangę relikwii. Młodszy marynarz zaczyna podsyłać mu zdjęcia, następne pisemka, "rzeczy ze świata", o które samotnik prosi za pomocą karteczek. Wyjedzie czy pozostanie? A czemu właściwie miałby wyjechać? Chabouté, autor skłonny do optymizmu, stawia na ruch, co nie jest do końca zrozumiałe, gdyż człowiek potwornie szpetny, a do tego izolowany przez pół wieku, nie odnajdzie się w społeczeństwie. Co z nim dalej będzie? Nie wiemy, zapewne nic dobrego. Świat, ku któremu zmierza, jest całkowicie urojony.

O wyjątkowości "Samotnika" przesądzają zabawy ze słownikiem. Mowa o wyjściu poza oczywistość, bo my, żyjąc w społeczeństwie, nabraliśmy określonych nawyków skojarzeniowych. Słownik zaś operuje skrótowością, która w wypadku człowieka odizolowanego zupełnie zawodzi. Nieszczęśnik odkrywszy metaforę związaną z gradem, wyobraża sobie piłki tenisowe spadające ludziom na głowę. Owocuje to szeregiem cudownie surrealistycznych plansz, a rzadko się zdarza, by surrealizm miał w komiksie tak klarowne uzasadnienie.

"Samotnik" jest też jedną z najbardziej literackich powieści graficznych. Chabouté osiąga ten efekt, niemal całkowicie rezygnując z dialogów. Dwaj marynarze wypowiadają się raczej oszczędnie. Samotnik nie znajduje interlokutora. Kadry snują się jak leniwe zdania z dziewiętnastowiecznej nowelistyki. Całe strony przedstawiają ptaki kołujące na niebie i różne ujęcia samej latarni, w efekcie czego pospieszna lektura zajmuje pół godziny z niewielkim okładem. Potencjał opowieści zmusza do powrotu i smakowania.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 26/2010