Książka tygodnia: „Opowiadania zebrane” Sławomira Mrożka

Mamy tu najlepszego Mrożka: tego, którym do dziś mówimy i który nadal stanowi klucz do polskich paradoksów i absurdów.
Czyta się kilka minut
Sławomir Mrożek, Opowiadania zebrane. Tom I. Wyd. Noir sur Blanc // materiały prasowe
Sławomir Mrożek, Opowiadania zebrane. Tom I. Wyd. Noir sur Blanc // materiały prasowe

Kolejny tom serii, w której oficyna Noir sur Blanc wznawia teraz dzieła Mrożka. Poręczny mały format, książka rozkosznie pękata. Zaczyna się od debiutanckich „Opowiadań z Trzmielowej Góry” (1953) i wydanych w tym samym roku „Półpancerzy praktycznych”. Obie pozycje noszą na sobie piętno epoki, w której powstały, ale już następne, czyli „Słoń” (1957) i „Wesele w Atomicach” (1959) to najlepszy Mrożek, ten, którym do dziś mówimy i który może nadal stanowić klucz do polskich paradoksów i absurdów.

Joanna Olczak-Ronikier wspomina, jak „Słoń” posłużył jej do oswajania z surrealizmem polskiej rzeczywistości niemówiącego jeszcze po polsku męża, którym był niemiecki dziennikarz Ludwig Zimmerer. „Przy pomocy słowników przedzieraliśmy się przez utwór »Z ciemności«: »Bo trzeba wam wiedzieć, że u nas nocami coś tak wyje, tak wyje… że aż się serce kurczy. Jedni mówią, że to duch biedniaka Karasia tak zawodzi na kułaków, inni – że to bogacz Krzywdoń po śmierci tak się skarży na obowiązkowe dostawy. Ot, zwyczajna walka klasowa«. Ludwik patrzył na mnie osłupiały. Był naiwnym idealistą, który próbował połączyć katolicki światopogląd z marksizmem. (...) Chciał działać na rzecz polsko-niemieckiego pojednania. Teraz usiłował zrozumieć zdanie: »Wy nam mówicie: Europa. A tu, co postawimy mleko na kwaśne, to skądś wyłażą garbate karzełki i szczają nam do garnków«. Bałam się, że trzaśnie książką o ziemię. Ale uznał, że musi natychmiast przetłumaczyć te opowiadania na niemiecki”. I tak stał się jednym z architektów międzynarodowej sławy przyszłego autora „Tanga”...

Pierwsze wydania „Słonia” i „Wesela...” to dzięki oprawie graficznej Daniela Mroza edytorskie arcydziełka i antykwaryczne rarytasy. W „Opowiadaniach zebranych” wykorzystano rysunki samego Mrożka, a na okładce – jego portret autorstwa Feliksa Topolskiego. No i nie wspomniałem jeszcze o ostatniej części książki, którą wypełniają teksty z „Podwieczorku przy mikrofonie”. Młodzieży należy się wyjaśnienie, że w epoce raczkującej telewizji tej radiowej audycji słuchała cała Polska. Monologi Mrożka (których bohaterem jest pewien Prezes!) wykonywał Edward Dziewoński, poza tym w audycji występował kwiat polskiej estrady – Hanka Bielicka, Rena Rolska, Irena Santor, Barbara Rylska, Kazimierz Rudzki, Kazimierz Brusikiewicz, aż po sołtysa Kierdziołka, czyli Jerzego Ofierskiego. Było śmiesznie – choć nie zawsze. 

Sławomir Mrożek, Opowiadania zebrane. Tom I, Noir sur Blanc, Warszawa 2025, ss. 760

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 15/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Dlaczego mleko się nie kwasi