Lato już minęło, ale ta książka lepsza jest na nadciągający październik. „Poetą zmierzchu, cienia, żalu, jesieni” – nazywa Charlesa Baudelaire’a sam autor i cytuje „Pieśń jesienną”: „Już niebawem nas ciemność w swym chłodzie zanurzy; / Żegnaj, zbyt krótkie lato i jasności żywa!”. No ale seria to seria i trudno jej zmieniać tytuł.
Antoine Compagnon, literaturoznawca urodzony w 1950 r., autor „Lata z Montaigne’em”, miał tym razem trudniejsze zadanie – łatwiej ułożyć przewodnik po dziele mądrościowym, jakim są „Próby”. No i temperamenty obu pisarzy skrajnie różne: Baudelaire, wielki poeta, jeden z ojców nowoczesności w literaturze i diagnosta dokonujących się przemian cywilizacyjnych, był świadomym prowokatorem i mistrzem paradoksów. „Zraniony i gorzki, okrutny szermierz i genialny szaleniec” – czy z kimś takim można się zaprzyjaźnić jak z Montaigne’em? Na pewno można się nim zachwycić i próbować zrozumieć. A czasem pokłócić.
Dzisiaj „Kwiaty zła” nie stałyby się raczej przedmiotem zainteresowania prokuratury, jak w XIX-wiecznej Francji. Za to mizoginiczne wypowiedzi ściągnęłyby na ich autora potężne kłopoty. Cóż, teza, wedle której kobietom brakuje duchowości, albo zdania „Zawsze mnie dziwiło, że kobiety wpuszcza się do kościoła. O czym mogą rozmawiać z Bogiem?” dosyć zdumiewają, podobnie jak podwójnie obraźliwy aforyzm: „Kochać kobietę inteligentną to rozkosz pederasty”. Uwag Baudelaire’a na temat George Sand nie zacytuję, wolę pamiętać, że był on także poetą miłości...
Wiersze i prozę autora „Paryskiego splinu” tłumaczono u nas od dawna. Lista jest długa: w Młodej Polsce Zenon Przesmycki-Miriam, Antoni Lange, Stanisław Korab-Brzozowski, Bronisława Ostrowska i tajemnicza Zofia Trzeszczkowska, która w dworze na Białorusi pracowała nad przekładami z francuskiego, prowansalskiego i portugalskiego, publikując je jako Adam M-ski.
A potem Antoni Słonimski, Mieczysław Jastrun, Zbigniew Bieńkowski, Joanna Guze, Artur Międzyrzecki, Wisława Szymborska („Albatros”!), Andrzej Kijowski i inni, aż po nagrodzonego przez „Literaturę na Świecie” Marcina Ciurę, który swój przekład „Kwiatów zła”, wykorzystany w tej książce, wydał... własnym nakładem. Tłumacz, Jan Maria Kłoczowski, zadedykował swoją pracę niedawno zmarłemu Ryszardowi Engelkingowi – matematykowi i genialnemu translatorowi Flauberta i Baudelaire’a. Bo to także część naszej tradycji.
Antoine Compagnon, Lato z Baudelaire’em. Z francuskiego przełożył Jan Maria Kłoczowski. Noir sur Blanc, Warszawa 2025, ss. 134.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















