Reklama

Wydanie specjalne TP "Smak wolności"

Krzyk synagog

Krzyk synagog

11.03.2009
Czyta się kilka minut
"Żydzi są nieszczęściem, klęską Polski - oto fundament antysemickiego mitu założycielskiego. (...) Ponury spisek żydowski, który ma towarzyszyć heroicznym dziejom Polski, pochodzi z marginesu historii. Sam spisek właściwie nie ma historii. Jest ciągle ten sam, powiela ten sam schemat. Od księdza Stanisława Staszica do księdza Henryka Jankowskiego. »Żydowski spisek« ma być wymierzony przeciwko polskiej Historii (dużą literą), przeciwko polskiemu społeczeństwu, przeciwko bohaterskim dziejom Polaków".
N

Najnowszą książkę Marii Janion, w której pada ta gorzka diagnoza, można czytać także jako historię swoistego szaleństwa, obłąkańczych mar, fantazmatów, którymi upokorzony naród kompensował poniżenia. Nie sposób bowiem nie pomyśleć, że choć rodzący się w początkach XIX w. "nowoczesny" antysemityzm zatruwał dusze w całej Europie, to przeżywający narodową klęskę, pozbawieni państwowości Polacy "musieli" znaleźć jakiegoś kozła ofiarnego. Wyborowi sprzyjał i zakotwiczony głęboko w podświadomości obraz tchórzliwego, "knującego", zasadniczo "innego" Żyda, i rodzący się po utracie niepodległości nieszczęsny splot przynależności narodowej i wyznania religijnego. Mówiąc w wielkim uproszczeniu, niekatolik przestawał móc być dobrym Polakiem, Żyd skazany był na status obywatela drugiej kategorii.

Temu losowi umyka, przedzierając się do narodowego panteonu, jedynie Berek Joselewicz, żołnierz, dowódca żydowskiego pułku w powstaniu kościuszkowskim. (Potomkiem jednego z jego żołnierzy będzie Aleksander Wat, stający w 1949 r. pod rzymskim pomnikiem żydowskiej klęski, piszący: "Nie przejdę / nie przejdę / o siostry judejskie / nie przejdę / pod łukiem Tytusa".) Na takim to tle wyrasta niezwykła postać Tadeusza Kościuszki - z jego nowoczesną, nieetniczną koncepcją narodu, ale jest on jednym z wyjątków, zazwyczaj triumfowała niestety "obłąkana pycha szlachecka". Należałoby postawić pytanie, co z niej przetrwało do dziś.

Tak więc początek XIX w., którym przede wszystkim zajmuje się Janion, to w Polsce czas "wykluwania się postaw antysemickich", opisywanego przez badaczkę na przykładzie Stanisława Staszica, generała Wincentego Krasińskiego, a zwłaszcza jego syna - dręczonego obsesyjnym lękiem przed przechrztami autora "Nie-Boskiej komedii". Cytuje też sądy idące znacznie dalej, ówczesne broszury zalecające rozwiązanie "kwestii żydowskiej" poprzez wysiedlenie, wygnanie, jakieś (jakie?!) wyeliminowanie - by uwolnić od zagrożenia, śmiertelnej choroby zdrowy naród. Nie wiem, jakie są tu historyczne proporcje. Wiemy przecież wszyscy, że to myślowy prąd, który płynął dalej przez polską historię. I wtedy, gdy pojawiała się myśl, że "z Żydami zrobią za nas porządek Niemcy", i w Marcu 1968 r. Czy w wyrzucaniu z kraju najzdolniejszych umysłów nie pobrzmiewa dokładnie ten sam ton, który Franciszkowi Morawskiemu, ministrowi wojny z czasu powstania listopadowego, kazał odmówić Żydom możliwości zaciągania się do wojska, bo Polakowi przykro byłoby wiedzieć, że w czasie walki o niepodległość "bez pomocy ludu Izraela obejść się nie mógł"?

Pytania historyczne są - jak zawsze w ujęciu Marii Janion - także pytaniami o współczesność, którą przeżywamy w cieniu Zagłady, gdy "musimy żyć w nadmiarze bólu, w poczuciu nieodwołalnej straty. Tu nie obowiązuje tradycja żałoby trwającej nie dłużej niż rok czy dwa lata. Ta żałoba nigdy nie może się skończyć". Pamiętająca o tej żałobie humanistyka powinna zmierzyć się z obowiązującym w polskiej tradycji stereotypem godnej śmierci, rozszerzyć "dyskurs bohaterski" tak, by mógł objąć nie tylko tych ginących z bronią w ręku, ale też bezbronne ofiary rzezi i komór gazowych.

Jako przeciwieństwo Zygmunta Krasińskiego pojawia się w tej książce Adam Mickiewicz z jego niezwykłym szacunkiem wobec Izraela - "brata starszego", wobec żydowskiej duchowości, mogącej być wzorem dla pogrążonych w materii chrześcijan. Mickiewicz walczący o legion żydowski i przemawiający w synagodze paryskiej: "Mówię w imieniu synagog naszego kraju, których rozdzierające krzyki słyszeliśmy, mówię w imieniu synagog Wschodu i całego świata".

Polska Kościuszki i Mickiewicza, a nie Krasińskiego? Nadzieja na przestawienie zwrotnicy, przepracowanie polskich fantazmatów? Jak zawsze Maria Janion wykracza daleko poza umowny status historyka literatury, nieomylnie trafia w sedno naszych doświadczeń, rozdziera rany, by się nie zabliźniły błoną podłości.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Ur. 1971 r. Redaktor działu kultury „Tygodnika Powszechnego”, krytyk literacki, pracownik Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie, sekretarz Międzynarodowej Nagrody Literackiej im. Zbigniewa...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]