Kościół zielony

Za pół roku Franciszek odwiedzi trzecie pod względem zanieczyszczenia powietrza miasto w Europie. Jego wezwanie do „ekologicznego nawrócenia”, sformułowane w encyklice „Laudato si”, trafia w Polsce na niemały opór.

17.01.2016

Czyta się kilka minut

Pokaz świetlny w Watykanie, 8 grudnia 2015 r. / Fot. Isabella Bonotto / MAXPPP – VATICAN CITY / FORUM
Pokaz świetlny w Watykanie, 8 grudnia 2015 r. / Fot. Isabella Bonotto / MAXPPP – VATICAN CITY / FORUM

Nie jesteśmy Bogiem. Ziemia istniała wcześniej niż my i została nam dana” – tak zaczyna się 67. punkt papieskiej encykliki.

Dokument zaskoczył katolików nie tylko poruszaną przez Franciszka tematyką, ale też spójnym językiem i prostymi radami. W encyklice papież wielokrotnie mówi o potrzebie „ekologicznego nawrócenia”. Nie chodzi mu wyłącznie o większą wrażliwość na problemy społeczne i ekologiczne: dokument to również opis konkretnych postaw, które mają szansę wpłynąć na zatrzymanie dewastującej ziemię aktywności człowieka.

W 206. punkcie Franciszek pisze np.: „Zmiana stylu życia może spowodować wywieranie zdrowej presji na tych, którzy sprawują władzę polityczną, gospodarczą i społeczną. Dzieje się tak, gdy ruchom konsumenckim udaje się sprawić, by nie nabywano niektórych produktów, przez co skutecznie wpływają na zmianę funkcjonowania przedsiębiorstw, zmuszając je do rozważenia oddziaływania na środowisko”.

Jednak najbardziej konkretny jest 211. punkt encykliki. Najpierw papież pisze: „Jeśli dana osoba, mimo że jej zasoby materialne pozwalają na większe wydatki, zazwyczaj ubiera się cieplej, zamiast włączać ogrzewanie, to znaczy, że nabyła przekonań i odczuć sprzyjających ochronie środowiska”.

A później dodaje: „Wychowanie do odpowiedzialności za środowisko naturalne może zachęcać do różnych zachowań, które mają bezpośredni i znaczący wpływ na troskę o środowisko, takich jak unikanie stosowania tworzyw sztucznych i papieru, zmniejszenie zużycia wody, segregowanie odpadów, gotowanie tylko wówczas, gdy będzie można zjeść to, co ugotowano, ostrożne podejście do innych istot żywych, korzystanie z transportu publicznego lub wspólne korzystanie z samochodu przez kilka osób, sadzenie drzew, wyłączanie niepotrzebnego światła itp. Franciszek pisze o „kompulsywnym konsumpcjonizmie”, który wmawia nam, że receptą na kryzys jest kupowanie nowych produktów. Papież przekonuje, że stać nas na to, żeby świat wyglądał inaczej, żebyśmy nie marnowali żywności i energii.

Czy jednak jego rady trafiły w Polsce na podatny grunt?

Eko-propaganda

Wśród rządzących pokutuje przekonanie, wyrażone niedawno przez ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego, który w wywiadzie dla niemieckiego „Bilda” powiedział m.in.: „Poprzedni rząd realizował określony lewicowy program. Tak jakby świat według marksistowskiego wzorca musiał automatycznie rozwijać się tylko w jednym kierunku – nowej mieszaniny kultur i ras, świata złożonego z rowerzystów i wegetarian, którzy używają wyłącznie odnawialnych źródeł energii i walczą ze wszelkimi przejawami religii. To ma niewiele wspólnego z tradycyjnymi polskimi wartościami”.

Swoje dorzucają również publicyści, zaniepokojeni ekologicznym zaangażowaniem papieża. „Nieomylność papieska dotyczy kwestii wiary i moralności, a nie przyczyn globalnego ocieplenia i metod walki z nim. To kwestia nauki i polityki” – stwierdził Tomasz Terlikowski.

Po tym, jak w ramach happeningu ekologicznego, rozpoczynającego w Watykanie Rok Miłosierdzia, na bazylice Świętego Piotra wyświetlono zdjęcia słonia, małp, pawia, żyraf, lwów i tygrysów, w Polsce wielu katolików rozpoczęło modlitwę o „nawrócenie papieża”. A katolicki portal pch24.pl artykuł złożony z krytycznych wobec Franciszka komentarzy zatytułował: „Eko-propaganda na placu św. Piotra”.

Na początku grudnia Konrad Sawicki, pisząc na naszych łamach o reakcjach Kościoła w Polsce na wsparcie przez Franciszka paryskiego szczytu klimatycznego, przywołał również wypowiedź metropolity częstochowskiego abp. Wacława Depy. Po Apelu Jasnogórskim duchowny powiedział ironicznie, że na wszystkie moralne zagrożenia świata Unia Europejska proponuje szczyt ekologiczny, i że do tego jest tylko zdolna. „Widać w tej wypowiedzi, jak brak wiedzy miesza się z brakiem dobrej woli. Wszak to nie Unia, lecz przywódcy całego świata, z polską premier włącznie. A szczytu nie zwołano w odpowiedzi na wszystkie zagrożenia moralne, tylko na te związane z klimatem oraz ochroną życia na Ziemi” – komentował Sawicki.

Rządcy zemi

Problem z przyjęciem papieskiej encykliki mają nie tylko hierarchowie i publicyści. Pod koniec ubiegłego roku okazało się, że leśnicyponowie postanowili podjąć wycinkę drzew w Puszczy Białowieskiej. Drzewa w ostatnim europejskim lesie pierwotnym zaatakował kornik drukarz. Zdaniem leśników, żeby uleczyć drzewa, trzeba je wyciąć, a przy okazji skorzystać – przerabiając na deski.

Urzędnicy z Białowieży dostali w tej sprawie wsparcie od tamtejszego proboszcza, który podczas jednej z grudniowych mszy apelował do parafian o podpisanie petycji wspierającej ten pomysł. Ks. Bogdan Popławski przekonuje, że nie mówił wiernym wprost o potrzebie cięcia drzew, tylko ogłosił, że jest taki pomysł. Zapewnił też, że gdyby na plebanię przyszli przeciwnicy wycinania lasów, również udostępniłby swoją ambonę dla ich protestu. W to drugie trudno uwierzyć, zwłaszcza że poglądy jednego z najbardziej wtajemniczonych w sprawy ekologii dziennikarzy i zdecydowanego przeciwnika cięcia drzew – Adama Wajraka – ksiądz proboszcz określił jako niepoważne.

A przecież gdy papież apeluje o taki sposób życia, który nie szkodziłby środowisku, to chodzi mu również o stanowczy sprzeciw wobec dewastacyjnej ingerencji człowieka w ekosystem, która dziś w dużym stopniu jest nastawiona na krótkoterminowe zyski. „Jeśli wyrąb lasu zwiększa krajowy produkt brutto, to nikt nie uwzględnia w tych rachunkach strat, jakimi są pustynnienie danego terytorium, zniszczenie różno- rodności biologicznej czy zwiększanie zanieczyszczeń – napisał Franciszek w 195. punkcie encykliki.

Człowiek, który wycina las – nawet w dobrej wierze – zapomina, że działa jeszcze wspomniany ekosystem. Każda ingerencja człowieka w środowisko pociąga za sobą szereg konsekwencji. Ścięcie drzewa, bo zjada je kornik, powoduje np. zagrożenie dla populacji ptaków, które właśnie kornikami się żywią.

Papież mówi również o tym, żebyśmy nie stawali wobec ziemi jako „rządcy uprawnieni do jej ograbienia”. Bp Grzegorz Ryś podczas krakowskiego nabożeństwa ekumenicznego w intencji uchodźców, interpretując papieską encyklikę, apelował nie tylko o ochronę ziemi, ale wyciągnął z niej również argument przekonujący do większego otwarcia się na imigrantów: „Skąd masz ten kawałek ziemi, na której żyjesz? Nie jest nam podarowana? Nawet jeśli jest taką ziemią, o jakiej mówił Jan Paweł II, nawet jeśli jest ziemią, w którą wsiąknęło mnóstwo krwi. Ziemia nie jest nam podarowana? Zawierzona? Naprawdę jesteśmy właścicielami ziemi? Jej posiadaczami? Zostało w nas jeszcze coś z tego, co śpiewa psalmista? Że ziemia jest Pańska? Pamiętamy o tym, że skoro ziemia jest Pańska, to my też jesteśmy Pańscy. Ziemia należy do Niego. Ale została nam zawierzona. Nie może być więc ciemiężeniem, wyzyskiem, wyłącznie konsumpcją. Bóg nie ma takiej władzy. I na wzór jego władzy daje człowiekowi władzę nad światem. Jest powierzona nam. Jeśli zrozumiemy, że ziemia jest darem tak jak chleb, woda, powietrze, ubranie, jeśli to zrozumiemy, to czy mamy prawo się tym nie podzielić?”.

Kościół pasywny

W Polsce od czasu opublikowania „Laudato si” panowało przekonanie, że encyklika jest „antypolska”, bo papież postuluje np. zastąpienie paliw kopalnych odnawialnymi źródłami energii. Pamiętając, że minister polskiego rządu nazwał odnawialne źródła energii (OZE) chorobą, rzeczywiście może być trudno. Ale żyjąc przekonaniem, iż wysłuchanie papieża grozi „zniszczeniem polskiej gospodarki”, nie dostrzegamy w „Laudato si” tych wątków, z których można wyciągać wnioski dla prywatnego życia wierzących.

Na mapie Polski szczęśliwie da się jednak znaleźć miejsca, w których encyklika została przyjęta.

Na dachu sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Jaworznie, jeszcze przed tym, jak Franciszek został papieżem, proboszcz Józef Lenda zamontował 312 paneli fotowoltaicznych, każdy o mocy 230 Wp, które oświetlają i ogrzewają świątynię wykorzystując energię słoneczną.

Takie rozwiązanie to nie tylko nieszkodzenie środowisku, ale również duża oszczędność. – Chodziło nam przede wszystkim o ekologię. W drugiej kolejności o finanse. To się da pogodzić. Dziś jest tak, że nadwyżkę energii, którą wyprodukujemy latem, przekazujemy pobliskiej elektrowni, a zimą ją odbieramy. W przyrodzie nic nie ginie – mówi ks. Lenda. I zauważa, że coraz więcej księży planuje skorzystać z doświadczenia jego parafii.

Proboszcz z Jaworzna chwali papieską encyklikę i liczy, że mimo krytycznych głosów w Polsce rozpocznie się „ekologiczne nawrócenie”.

Podobne rozwiązania wykorzystała parafia Jana Pawła II w Nowym Targu, gdzie konstrukcja kościoła wykorzystuje technologię OZE. W budynku zamontowano ogrzewanie podłogowe, a do podgrzewania wody księża wykorzystują kolektory słoneczne. Proboszcz parafii, ks. Jan Karlak, mówi, że łączny koszt ogrzewania i energii elektrycznej pasywnego kościoła w okresie od marca do października wynosi nieco ponad 4 tys. zł. Portal chronimyklimat.pl podliczył, że parafia z kościołem o podobnej powierzchni, która nie wykorzystuje energooszczędnych rozwiązań, za samo ogrzewanie musi zapłacić ponad 7 tys. zł.

Eko-współpraca

Oprócz systemowych rozwiązań w kościołach, na pół roku przed wizytą Franciszka czeka nas jeszcze praca oddolna. – Encyklika „Laudato si” stała się dobrą okazją do nawiązania dialogu między środowiskami ekologicznymi i kościelnymi. Mamy nadzieję, że efektem będzie współpraca przy organizacji Światowych Dni Młodzieży – mówi Bohdan Pękacki z Greenpeace Polska.

W grudniu ubiegłego roku pracownicy Greenpeace’u zaproponowali organizatorom Światowych Dni Młodzieży wsparcie w przygotowaniach do wizyty Franciszka. Na nieformalnym spotkaniu zaoferowali darmowe panele fotowoltaiczne, dzięki którym pielgrzymi mogliby np. ładować swoje telefony komórkowe, wykorzystując energię słoneczną.

Dyskusja między ekologami a organizatorami Światowych Dni Młodzieży trwa. – Jesteśmy otwarci na różne propozycje i współpracę – przekonuje Joanna Zając z komitetu organizacyjnego ŚDM. W tej chwili propozycja ekologów rozpatrywana jest w sekcji finansowej komitetu.

Pomysłów na ekologiczne oblicze Światowych Dni Młodzieży jest jednak więcej. Ekolodzy proponują, by zrezygnować z drukowania przewodników i ulotek, a wszystkie informacje przekazywać pielgrzymom drogą elektroniczną. Franciszkanie z kolei sugerują, by całkowicie zrezygnować z plastikowych naczyń, które długo się rozkładają, i zastąpić je polską produkcją: jednorazowymi naczyniami z otrębów.

Mimo że do przyjazdu papieża pozostało niecałe pół roku, trudno o uzyskanie konkretnych informacji na temat organizowanych przy okazji jego wizyty inicjatyw ekologicznych. Wiadomo, że w planach jest m.in. konferencja naukowa poświęcona encyklice „Laudato si”. Trwają też dyskusje, jak wykorzystać papieskie rady, by sama pielgrzymka nie wyrządziła krzywd środowisku. Bo przecież przyjazd Franciszka to idealna okazja, by jego ekologiczny program dla Kościoła nie ograniczył się tylko do pięknych słów.

Tak naprawdę chodzi o małe gesty. Segregacja śmieci, wykręcenie stuwatowych żarówek, podróżowanie komunikacją miejską, a nie samochodami osobowymi, zakładanie cieplejszych ubrań, a nie podkręcanie temperatury w mieszkaniu – te rady przestały być zarezerwowane tylko dla „terrorystów” – jak często określa się w Polsce ekologów – i stały się radami głowy Kościoła.

Przestawienie się z konsumpcyjnego na ekologiczny tryb życia nie musi kosztować wielu wyrzeczeń. Pisze o tym sam Franciszek: „Wstrzemięźliwość przeżywana świadomie i w wolności wyzwala nas. Nie jest gorszym życiem, nie jest mniejszą intensywnością, ale całkiem odwrotnie. W istocie tymi, którzy się bardziej rozkoszują i lepiej przeżywają każdą chwilę, są ci, którzy nie chcą wybierać tu i tam, nieustannie poszukując tego, czego nie mają, lecz doświadczają, co oznacza docenienie każdej osoby i każdej rzeczy, uczą się nawiązywać kontakt i potrafią się cieszyć z najprostszych rzeczy. (...) Można żyjąc mieć niewiele, a żyć intensywnie” (LS 223).

Jeśli nie stać nas na otwarty gest poparcia papieskich postulatów, to może zacznijmy oddolnie?

Przed Polską i Kościołem pół roku na wyciągnięcie wniosków z „Laudato si”. Zacząć można od pracy w parafiach, które mogą się stać miejscem ekologicznego nawrócenia: głosem sprzeciwu wobec wycinania drzew w lokalnym parku, wkręceniem energooszczędnych żarówek w zakrystii i wyprawą na niedzielną mszę jednym samochodem z sąsiadem.
Małe gesty mogą przynosić duże oszczędności. I przysłużyć się planecie. ©℗

EKOLOGICZNY RACHUNEK SUMIENIA

Papież Franciszek ustanowił światowy dzień modlitw o ochronę świata stworzonego, obchodzony 1 września. O. Stanisław Jaromi, korzystając z papieskiej encykliki, zaproponował specjalne nabożeństwo Słowa Bożego na ten dzień. Rozważenie wezwań lamentacyjnych zawartych w modlitwie, np. podczas comiesięcznych parafialnych spotkań, może być podstawą do „ekologicznego nawrócenia”, o które apeluje Franciszek. Podczas nabożeństwa po każdym z poniższych wezwań wierni wypowiadają: „Kyrie eleison”.

* Woda jest podstawowym dobrem. Często korzystamy z niej marnotrawnie, podczas gdy większość populacji świata cierpi na jej brak.

* Niszczymy nasze lasy, eksploatujemy je ponad miarę, a to bezcenny ekosystem, źródło wielu zasobów i dom dla zwierząt.

* Lasy tropikalne i rafy koralowe są zagrożone w wyniku ludzkiej działalności, a przecież powinny być płucami świata, źródłem życia, pożywienia i medykamentów; obiektem naszego zachwytu nad pięknem Stworzenia.

* Wzrasta nasza zależność energetyczna i marnotrawstwo naturalnych zasobów świata, a tak bardzo brakuje nam ducha oszczędności.

* Przez nieodpowiedzialne zachowania przyczyniamy się do zwiększania emisji toksycznych substancji do atmosfery, zatruwając środowisko własnego życia.

* Przyczyniamy się do globalnego ocieplenia, które powoduje nowe powodzie i susze, zagrażając dzikiej przyrodzie i uprawom rolniczym oraz pozbawiając domu milionów ludzi.

* Nie troszczymy się wystarczająco o los uchodźców i migrantów przemieszczających się z powodu suszy, powodzi, braku żywności czy wojny.

* Nie szanujemy plonów ziemi, chleba i wszelkiej żywności, a tyle naszych sióstr i braci cierpi niedostatek i głód.

* Wciąż zbyt mało dzielimy się tym, co mamy, z bliźnimi, którzy już cierpią z powodów kryzysów ekologicznych, klimatycznych i społecznych w najuboższych częściach świata.

* Nie przestrzegamy postów, nie ograniczamy spożycia mięsa, nie przeciwdziałamy patologiom chowu przemysłowego zwierząt.

* Nie dziękujemy codziennie za dar Stworzenia – za zieleń wokół, za słońce i księżyc, za śpiew ptaków, za nasze własne ciało, które tak dobrze nam służy.

* Wiele w nas agresji wobec bliźnich, wobec zwierząt oraz reszty Stworzenia. ©

BS

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Dziennikarz, autor wywiadów. Dwukrotnie nominowany do nagrody Grand Press w kategorii wywiad (2015 r. i 2016 r.) oraz do Studenckiej Nagrody Dziennikarskiej Mediatory w kategorii "Prowokator" (2015 r.). 

Artykuł pochodzi z numeru TP 04/2016