Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

I się idzie, medytuje

ROMAN BIELECKI OP: Każda pielgrzymka jest metaforą życia. Ona nie rozwiązuje problemów, tylko je pokazuje z innej perspektywy. W drodze nic nie ma już, od razu i natychmiast.

Reklama

I się idzie, medytuje

I się idzie, medytuje

06.08.2018
Czyta się kilka minut
ROMAN BIELECKI OP: Każda pielgrzymka jest metaforą życia. Ona nie rozwiązuje problemów, tylko je pokazuje z innej perspektywy. W drodze nic nie ma już, od razu i natychmiast.
WOJCIECH SKRZYPCZYŃSKI DLA „TP”
B

BŁAŻEJ STRZELCZYK: Ile razy?

ROMAN BIELECKI OP: Dwanaście.

Bardzo dużo!

Żadne osiągnięcie.

Ale co roku?

Czasem nawet po dwa razy w roku. Po kilkanaście dni. Średnio 30 kilometrów dziennie.

A pierwszy raz?

Osiem lat temu. Namówili mnie studenci. Nigdy wcześniej nie słyszałem o drodze do Composteli.

I jakie to było?

Dramatyczne.

Bo?

Bo miało być duchowo i modlitewnie, a było upokarzająco i skończyło się na pogotowiu, gdzie mi opatrywali zdarte stopy. To było duchowe rozbrojenie. Odłożenie na bok wszystkich bezpieczników i technik uników, które stosuje się na co dzień. Spotkanie z Bogiem, które prowadzi do rezygnacji ze swojej suwerenności.

Bolało?

Jak po kilku dniach zwijałem się z bólu, widząc moich towarzyszy oddalających się na horyzoncie, miałem poczucie porażki...

14353

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

nie ma dobrej prasy w kościele katolickim - wspomniałem o nim kiedyś, o tym że się interesuję i czytam, naszemu plebanowi - skrzywił się i zbył milczeniem - a facet miał całkiem niegłupie kazania, krótko, treściwie i na temat, więc myślałem, że otwarty i ma horyzonty - gdzie tam, po paru miesiącach w Wielkanoc usłyszałem, jak przeganiał do lasu stojących przed kościołem, dziś w parafii w górach przyjmuje pisowskie delegacje - ale wracając do pielgrzymki, w tradycji buddyjskiej są na przykład takie wspólnoty, co praktykują bieganie maratonów, jednak większośc pozostaje przy milczacym siedzeniu przed ścianą i absolutnym wyciszaniu umysłu - jakiekolwiek modlitwy czy wspominki o Bogu temu przeszkadzają, bez dwóch zdań, i oczywiście tego się unika - a co do efektów, znam paru kompulsywnych pielgrzymowiczów częstochowskich, co u nich wyraźnie jako skutek widać to satysfakcja z poczucia wspólnoty, długiego obcowania ze "swoimi", sobie podobnymi, i z samego dojścia do celu - tyle - żadnych metafizycznych czy mistycznych doznań, o których ks. Strzelczyk pisze [choć w masie trudno je wykluczyć]

Dziwny jest ten Czlowiek ktory do lepszego poznania Boga /ktory jest przeciez tak bardzo blisko /-pokonuje co raz to dluzsze odcinki drogi aby moze gdzies tam na horyzoncie wreszcie GO ujrzec. Wieki temu wstecz taki Sw.Szymon wyszedl sobie tylko na slup i tam stal sobie cale zycie aby wszystkim dookola mowic patrzcie tu jest nasz Bog. Nie idzcie daleko Go szukac,On tu jest. U Kamedulow na Bielanach wielce uczony mnich zamknal sie na cale zycie w swej celi. On tez nie potrzebuje wedrowac,bo Bog jest tu. Jezeli ktos do odnalezienia Boga potrzebuje stale maratonu -chwala jemu, byleby nie padl przed meta martwy zanim ujrzy wreszcie Boga.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]