Kolory jasne, kolory ciemne

Zamykając ostatnią książkę Ewy Owsiany Zioła na tęsknotę (Wydawnictwo M, 2004) zastanawiam się nad ryzykiem malowania świata samymi jasnymi kolorami. Bo taka jest niewątpliwa preferencja autorki kilku już zbiorów reportaży i portretów, zawsze mocno zakorzenionych we współczesności: opowiadać się za tym, co pocieszy, pokrzepi, przekona, że nie warto wątpić, wymierzy sprawiedliwość światu ludzi mądrych i dobrych, a nie tych, których trzeba osądzić albo wręcz przeciwko nim się opowiedzieć.
Czyta się kilka minut

Jak wypada egzamin z takiej filozofii twórczej tym razem - w świecie i w Polsce targanych coraz głębszymi rozdarciami, rozczarowaniami, skonfliktowanych zdawałoby się do samego spodu? Malarstwo samych ciepłych barw, muzyka bez dysonansów - czy jest to możliwe bez ryzyka pokazywania świata tylko, jak księżyc, od strony oświetlonej, a więc do połowy? I kończenia opowieści zawsze w tym miejscu, gdzie już happy end nie ma dalszego ciągu, a zamiast następnych słów pociechy pojawiłyby się pytania, na które może nie ma odpowiedzi?

Książki Ewy Owsiany zawsze składają się z relacji o Polsce dobrej, takiej, w której mądrzy albo współczujący ludzie znani i nieznani (ale zawsze przedstawieni z imienia i nazwiska, osadzeni w czasie i miejscu) robią coś, co po nich zostanie jako warte przetrwania. Czasem jest to ważna historia zakładania np. hospicjum krakowskiego albo wspólnoty bezdomnych, czasem tylko skromna opowieść o przezwyciężaniu cierpienia bez miary po utracie zamordowanego dziecka albo o niepoddawaniu się własnemu kalectwu. Jakim sposobem wystarczają Ewie jasne kolory i czyste akordy do tych opowieści - jest jej tajemnicą. Nie każdy przystanie na taką poetykę, twierdząc, że przecież pod spodem nawet portretów sławnych osób (bo jest tu i rozdział o “Wujku" Wojtyle, i rozdział o Matce Ledóchowskiej, i o księdzu Jerzym Popiełuszce ) - słyszy i wyczuwa dramat, napięcie dalekie od wszelkiej pogody, czasem graniczące nawet z tragedią. Sam tytuł ostatniej książki też może budzić opór: przecież to nie tęsknota jest tym, co najbardziej nas trawi i co chciałaby autorka nasycić. Już prędzej nazwać by to można brakiem nadziei, któremu tak zdecydowanie przeciwstawia właśnie wiarę w człowieczą zdolność do bycia dobrym i do tworzenia, a nie siania zniszczeń.

Teksty Ewy zebrane w kolejnych tomach ukazywały się najpierw w prasie. Reportaż optymistyczny, portret optymistyczny - to jej szkoła. Nie za wiele ma kompanów w takim pisaniu. Należałoby uczciwie przyznać, że nie udźwignie całego dnia dzisiejszego tak to realizując. W relacji reporterskiej musi być dziś i oburzenie, i znak zapytania, i protest, który krzyczy. To robią inni. Ale takie książki jak “Zioła..." to odtrutka dla bezlitosnej pogoni prasowej za narzekaniem i agresją, za nieustannym oskarżaniem się wzajemnym i zajadłością, za ściganiem bodaj cienia jak najdrastyczniejszego przestępstwa albo dopiero podejrzenia o nie. Nawet w budujących i pełnych świętych słów tytułach zaraz po stronach zapełnionych wzniosłościami następują zbyt często strony przypominające okop najeżony bronią wycelowaną we wroga. Powraca pytanie, kto liczniejszy: ci, przed którymi trzeba ostrzegać krzykiem wielkim i malując ich czarnymi kolorami, czy ci drudzy, wielcy i mali budowniczowie dobra. I którzy zasługują na więcej miejsca w naszych lekturach i w naszej uwadze. Tu autorka “Ziół na tęsknotę" nie ma wątpliwości.

PS. Pan Marian Koszewski z Kościana, nasz Czytelnik, zwrócił mi uwagę, że wspominając niedawno (“Cienie") Elisabeth Erb, napisałam o Niej w czasie teraźniejszym. Faktycznie, mogło to zmylić i bardzo za to przepraszam. Przewodnicząca Maximilian-Kolbe-Werk, długoletnia opiekunka polskich ofiar kacetów, zmarła przed czterema laty, 4 lutego 2000 r. we Freiburgu.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 35/2004