Karty na stół

Tilt – terminem tym pokerowa psychologia określa moment, gdy emocje niebezpiecznie biorą górę – wisi w „Hazardziście” na włosku. Zwłaszcza kiedy na drodze głównego bohatera stają prawdziwi wyzwalacze emocji.

31.01.2022

Czyta się kilka minut

Oscar Isaac i Tye Sheridan w filmie „Hazardzista” / MATERIAŁY PRASOWE FOCUS FEATURES
Oscar Isaac i Tye Sheridan w filmie „Hazardzista” / MATERIAŁY PRASOWE FOCUS FEATURES

Paul Schrader jest żywą legendą kina, przede wszystkim jako scenarzysta filmów Martina Scorsese, w tym „Taksówkarza”, „Wściekłego byka” czy „Ostatniego kuszenia Chrystusa”. Ale i jako autor jednej z najważniejszych książek filmoznawczych – „Styl transcendentalny w kinie: Ozu, Bresson, Dreyer”, ciągle nieprzetłumaczonej na język polski. Tę legendę zbudowała również biografia.

Syn surowego kalwińskiego pastora z Michigan, ponoć pierwszy film zobaczył dopiero w wieku lat 17, i to ukradkiem. Myślenie religijne, zwłaszcza chrześcijański temat winy i odkupienia, przeniknęło jego twórczość, także reżyserską. A życiowe zawirowania, w tym długoletnie uzależnienie od kokainy, kazały szukać natchnienia w najmroczniejszych rejonach. Najnowsze dzieło Schradera, „Hazardzista”, odzwierciedla wszystkie wymienione wyżej afiliacje i wpływy. Widać też wyraźnie, dlaczego twórca takich tytułów, jak „Mishima”, „Amerykański żigolak” czy „Pierwszy reformowany”, przejdzie do historii kina raczej za sprawą tego, co napisał dla innych, niż tego, co osobiście przeniósł na ekran.

Hazardzista grany przez Oscara Isaaca ma sporo z bohaterów odtwarzanych niegdyś u Scorsese przez Roberta De Niro. W tym przypadku Wietnamem tytułowego taksówkarza staje się irackie Abu Ghraib, gdzie starszy szeregowy William Tillich (nazwisko raczej nieprzypadkowe) stosował „nowe prawa wojny z terroryzmem”. Uwiecznione na niesławnych fotografiach tortury skompromitowały swego czasu amerykańską armię, choć Schrader przypomina, że odpowiedzialność karna spadła głównie na wykonujących rozkazy. Współczesnego weterana poznajemy więc niedługo po wyjściu z więzienia, kiedy – samotny i wydrążony – zarabia na chleb objeżdżając kasyna.

Dziwny to hazardzista. Przy pokerowym stole i w życiu codziennym uprawia swoisty minimalizm. Nie podejmuje ryzykownych zakładów, a nocuje w podrzędnych motelach, gdzie stara się upodobnić swój pokój do więziennej celi, owijając sprzęty tkaniną niczym jakiś nawiedzony Christo. Wzorem Travisa Bickle’a z pamiętnego filmu Scorsese sprawia wrażenie odciętego od otoczenia, a motyw czytanego zza kadru dziennika, jaki Schrader zaczerpnął ongiś z „Kieszonkowca” Bressona, towarzyszy podróży Williama przez kolejne bezduszne nie-miejsca. I chociaż monolog wypełnia głównie poczucie winy, twarz pokerzysty kryje w sobie wiele.

Tak zwany tilt – terminem tym pokerowa psychologia określa moment, gdy emocje niebezpiecznie biorą górę – wisi tutaj na włosku. Zwłaszcza kiedy na drodze bohatera stają prawdziwi wyzwalacze emocji – energiczna La Linda (Tiffany Haddish), prowadząca dla inwestorów stajnię graczy, i młody Cirk (Tye Sheridan), nabuzowany słusznym gniewem syn jednego z kozłów ofiarnych Abu Ghraib. Prócz potencjalnego wątku miłosnego pojawia się zatem typowy dla Schradera dylemat: czy w dzisiejszym, niesprawiedliwie urządzonym świecie da się zwalczać zło metodą inną niż przemoc?

Podczas gdy współczesne sceny przenika bressonowski chłód, koszmary z Iraku, filmowane obiektywem typu rybie oko, pełne pomruków zła, ujadających psów i upokarzającej nagości, mają wiele z ekspresjonistycznych wizji „Taksówkarza”. Z kolei sceny odsiadki, w których William w akcie zadanej sobie pokuty wystawia się współwięźniowi na ciosy, muszą skojarzyć się ze „Wściekłym bykiem”. Nie jest przypadkiem, że Scorsese figuruje na liście płac „Hazardzisty” jako producent wykonawczy. Schrader stara się jednak odróżnić od swego współpracownika, zwłaszcza od tych nienapisanych przez siebie tytułów, które zdradzają pewne podobieństwo tematyczne.

I tak skomplikowana ojcowsko-synowska relacja między Williamem i Cirkiem nie powtórzy pojedynku bilardzistów z „Koloru pieniędzy”. Bohaterom „Hazardzisty” obce są także spektakularne podboje Las Vegas, opiewane niegdyś w „Kasynie”. William ma przecież zupełnie co innego na głowie i z pewnością, przynajmniej do pewnego momentu, nie są to pieniądze.

I to właśnie odbiera owej historii sporą część filmowej energii. Cóż poradzić – kiedy gra toczy się o niematerialną stawkę i nie towarzyszy jej fizyczne ryzyko, znacznie trudniej o ekscytację. Wszystkie te ruletki, żetony, zakłady zdają się martwe. Zwłaszcza że William nie wydaje się nawet specjalnie uzależniony od hazardu; po prostu zabija czas, wypełnia pustkę. Dopiero spotykając Cirka zyskuje konkretny cel: uratować chłopaka przed nim samym, zatrzymać spiralę przemocy.

Tyle że przez to Schrader przenosi zarówno akcję, jak i psychologię w umowną przestrzeń moralitetu. Trzymając się pokerowej terminologii, problemem „Hazardzisty” nie jest wykorzystywanie kart już zgranych czy znaczonych ani nawet moralizowanie, lecz fakt, iż zbyt szybko i za mało finezyjnym gestem autor wykłada te karty na obity zielonym suknem stół. Na plus trzeba mu przyznać, że problematyzuje granice heroizmu. William pragnie odkupić swe przewiny z czasów służby wojskowej na Bliskim Wschodzie, ale kiedy domaga się od kogoś wyrównania krzywd, nie ma mowy o przebaczeniu. Co więcej, kulminacyjna scena przemocy rozgrywa się poza kadrem i staje się przez to bardziej sugestywna.

Czasem tej powściągliwości brakuje. Podobnie jak wyważonego finału – tego bowiem, jaki oglądamy, dawny Scorsese na pewno by się wstydził. Przypomnijmy: „Taksówkarz” kończył się srogą rzezią urządzoną przez Travisa, by uratować dziewczynkę z rąk alfonsa, a następnie medialnym namaszczeniem tytułowego psychopaty na bohatera. Była w tym zakończeniu ironia, rodzaj fałszywego katharsis, coś bardzo niepokojącego. Tu stojący za kamerą Schrader złożył zbyt wiele na ołtarzu wartości. Na przykład ładnie rozwijającą się historię Williama i La Lindy – kasynowego romansu w świecie nocy, pośród anonimowych ludzi i sztucznych iluminacji. W jednej ze scen tworzą one nierealnie bajkową scenerię, choć to nie kolorowe światełka będą odpowiedzialne za finałowy banał.

Warto jednak zbliżyć się do tego dziwnego bohatera spod znaku „wolałbym nie”. Chociaż mocno straumatyzowany, nie jest tak ukochanym przez kino przypadkiem klinicznym, upozowanym na anioła zemsty. Trzeba też doń się przebić poprzez nieprzeniknioną i jakby usztywnioną grę Isaaca, która kojarzy się z zombie działającym na autopilocie. Dzięki temu trudno rozstrzygnąć, gdzie u filmowego hazardzisty przebiega granica między wyrzutami sumienia i poświęceniem a żądzą odwetu. I to okazuje się najbardziej fascynujące. Dla niektórych ta postać uosabia po prostu stłumiony amerykański gniew – wobec wadliwych politycznych decyzji, stronniczych wyroków, nieprzepracowanych traum. Czego metaforą jest tutaj kasyno, łatwo się domyślić. ©

HAZARDZISTA („The Card Counter”) – reż. Paul Schrader. Prod. USA 2021. Dystryb. M2 Films. W kinach.

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Krytyczka filmowa „Tygodnika Powszechnego”. Pisuje także do magazynów „EKRANy” i „Kino”, jest felietonistką magazynu psychologicznego „Charaktery”. Współautorka takich publikacji, jak „Panorama kina najnowszego”, „Szukając von Triera”, „Encyklopedia kina”, „… więcej

Artykuł pochodzi z numeru Nr 6/2022