Kardynał Dziwisz przerywa milczenie

Kardynał Dziwisz przerywa milczenie

09.02.2019
Czyta się kilka minut
Osobisty sekretarz Jana Pawła II komentuje wypowiedź Franciszka na temat trudności z informowaniem Karola Wojtyły o nadużyciach w Kościele, oraz pojawiające się po niej zarzuty pod adresem polskiego papieża i jego otoczenia.
Marcial Maciel Degollado podczas audiencji u Jana Pawła II / Fot. Laski Diffusion / East News
Marcial Maciel Degollado podczas audiencji u Jana Pawła II / Fot. Laski Diffusion / East News
W

W czasie podróży z Abu Dabi papież Franciszek – zgodnie ze zwyczajem, jaki wprowadził na początku pontyfikatu – odpowiadał na „dowolne pytania” dziennikarzy. Zapytany przez Nicole Winfield z agencji Associated Press o problem przemocy seksualnej wobec sióstr zakonnych, w dłuższą wypowiedź wplótł opowieść o skutecznej walce, jaką z tym problemem stoczył Benedykt XVI. Ze słów Franciszka wynikało, że kiedy papież-emeryt był jeszcze prefektem Kongregacji Doktryny Wiary, napotykał na trudności w informowaniu Jana Pawła II o nadużyciach, do jakich dochodzi w Kościele. A gdy w końcu udało mu się pokazać papieżowi dokumentację jednej z najbardziej bulwersujących spraw, miał wrócić do siebie z niczym. Polecił swym współpracownikom, by całe dossier umieścili w archiwum, bo „wygrała druga partia” (obszernie o wypowiedzi Franciszka napiszemy w najbliższym wydaniu „Tygodnika Powszechnego”).

Opowieść papieża stała się powodem oskarżeń pod adresem Jana Pawła II i jego najbliższego otoczenia. W związku z tym zwróciliśmy się do kard. Stanisława Dziwisza, osobistego sekretarza Karola Wojtyły, z prośbą o komentarz. Oto nadesłane przez niego odpowiedzi na nasze pytania.

EDWARD AUGUSTYN: Czy prawdą jest, że kard. Ratzinger jako prefekt Kongregacji Nauki przedstawił papieżowi Janowi Pawłowi II dokumenty potwierdzające winę ks. M. Maciela Degollado – o czym mówił na konferencji prasowej papież Franciszek?

KARD. STANISŁAW DZIWISZ: Nie wiem, kogo i jaką sprawę miał na myśli papież Franciszek, opowiadając „anegdotę” dotyczącą jednego ze spotkań kard. Josepha Ratzingera z Janem Pawłem II. Pragnę podkreślić, że prefekt Kongregacji Nauki Wiary miał z urzędu stały, regularny i bardzo częsty kontakt z papieżem. Osobiście, bez pośredników – bez „filtrów” – obydwaj omawiali wszystkie najważniejsze sprawy pozostające w kompetencji Kongregacji. Najczęściej, i jeżeli zachodziła potrzeba, Jan Paweł II przed podjęciem decyzji kierował dokumenty do poszczególnych dykasterii watykańskich. W ten sposób zbierano rzetelnie pełną dokumentację. Taki był zwyczajny modus procedendi – sposób pracy i postępowania papieża.

Czy prawdą jest, że papież Jan Paweł II nie uwierzył w te dowody winy? I że uwierzył osobom, które broniły ks. Maciela Degollady („drugiej partii”, która miała wygrać – według przytaczanych słów kard. Raztingera)?

Przez wiele lat pracowałem u boku papieża i nigdy nie słyszałem o „dwóch partiach” w Watykanie. Nie wierzę, żeby Jan Paweł II beztrosko nie wierzył w przedstawiane dowody winy. To nie był jego styl. Ojciec Święty był człowiekiem Soboru. Szanował kolegialność i dlatego spraw, o których wspomniał w wywiadzie papież Franciszek, nie załatwiał sam, „prywatnie”, ale – jak już wspomniałem – przeprowadzał konsultacje, zasięgał opinii kompetentnych osób nie dobieranych wybiórczo, a jeżeli trzeba było, powoływał komisje do zbadania sprawy.

Jan Paweł II był człowiekiem kierującym się sprawiedliwością w ocenach, w podejmowanych decyzjach i działaniach. Zawsze stał po stronie prawa i praworządności. Wypowiadając się o osobach, bardzo uważał, żeby nikogo nie skrzywdzić.

Sprawy Kościoła omawiał z osobami do tego powołanymi, a nie z prywatnymi sekretarzami. W związku z tym pragnę z całą mocą podkreślić, że nie było żadnych „filtrów’, żadnej blokady informacji, która miała dotrzeć do papieża i o której miał prawo wiedzieć. Instytucją bezpośrednio współpracującą z papieżem do załatwiania spraw był Sekretariat Stanu.

Dlaczego, mimo znanych od lat w Watykanie zarzutów ciążących na ks. Macielu Degolladzie, był on niemal do końca życia przyjmowany i honorowany przez Jana Pawła II?

Kontakty ks. Marciala Maciela Degollady z Janem Pawłem II nie miały charakteru przyjaźni. Był sporadycznie przyjmowany na audiencji jako przełożony generalny zgromadzenia zakonnego w sprawach dotyczących zgromadzenia, a nie w sprawach osobistych. Papież kilka razy mianował go członkiem Synodu Biskupów, podobnie zresztą jak innych przełożonych generalnych albo moderatorów ruchów i wspólnot kościelnych.

Wszystkie możliwe trudności, wahania, a czasem absurdalne oskarżenia kierowane pod adresem Jana Pawła II, zostały gruntownie wyjaśnione podczas jego procesu beatyfikacyjnego i kanonizacyjnego. Możemy powiedzieć, że w pewnym sensie stał się on „znakiem, któremu sprzeciwiać się będą” i doświadczał tego już podczas pontyfikatu. Był człowiekiem prostolinijnym, odpowiedzialnym za Kościół i losy świata. Nie było w nim fałszu. Nie był uwikłany w żadne intrygi. Mówił prawdę, ale z miłością, i nie ukrywał prawdy.

Piękne świadectwo o świętości Jana Pawła II, o jego służbie Chrystusowi i człowiekowi, złożył papież Benedykt XVI w homilii podczas Mszy św. beatyfikacyjnej swojego poprzednika. Benedykt XVI jak mało kto znał Jana Pawła II. Był jednym z jego najbliższych współpracowników podczas niemal całego pontyfikatu i dlatego w świetle jego świadectwa trzeba spojrzeć na osobę oraz styl służby dziś świętego papieża, a także na sprawy, których dotyczy dziś moja wypowiedź.


Czytaj także: Zuzanna Radzik: Molestowanie: papież przeprasza, katolicy tracą cierpliwość

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz i fotoedytor „Tygodnika Powszechnego”. Absolwent teatrologii UJ, studiował też historię i kulturę Włoch w ramach stypendium przyznanego przez konsorcjum ICoN zrzeszające kilka...

Dodaj komentarz

Od 25 maja 2019 r., godz. 0:00, do zakończenia głosowania do Parlamentu Europejskiego trwa CISZA WYBORCZA. W tym czasie nie wolno prowadzić agitacji wyborczej. Dowiedz się więcej >> 

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Ciekawe, skąd papież Franciszek zna ten incydent. Mógł mu tę opowieść przekazać Papa Ratzinger, mógł powtórzyć jego współpracownik, który usłyszał o wygranej "drugiej partii". Że były "partie" w Watykanie na tym tle, niech Eminencja Dziwisz nie zaprzecza oczywistym oczywistościom. Niech poczyta pamiętniki bpa Danneelsa. Krążyły też plotki, ze Benedykt XVI abdykował, ponieważ nie był w stanie oczyścić atmosfery w Watykanie i pozbyć się lobby homoseksualnego

Ejże, czyżby lobby homoseksualne stało za przemocą seksualną wobec... zakonnic? A może było to raczej lobby heteroseksualne?

Tylko nie dotyczył on, sprawy ks. Marciala Degollady, tylko zupełnie innego tematu,mianowicie, pewnego żeńskiego zgromadzenia kontemplacyjnego. Informowały o tym niektóre media. Szkoda że dajesz posłuch plotkom, utwierdzanym i rozsiewanych przez wrogów KK. Lecz to ci pasuje, bo papieża Jana Pawła nigdy nie ceniłaś.

Drogi DRU, największymi wrogami Kosciola sa ci, którzy chcą utwierdzić myslacych ludzi w przekonaniu, ze Kosciół jest bez skazy jako Mistyczne Ciało Chrystusa. Tymczasem myślący ludzie dobrze wiedzą, ze Mistycznego Ciała Chrystusa nie widzimy, tylko mamy w sobie, zaś to, co widzimy, i co wydaje się być zgniłe do kosci, to Kosciół widzialny i złożony z ludzi bardzo marnych. Nie chce już pokazywać palcem, których.

Największym wrogiem Kościoła jest grzech. Niestety nie da się go uniknąć i dobrze o tym wiesz. To tylko słudzy fałszywego proroka, udają przed innymi, że są ludźmi bez grzechu, by ich zmamić i przyciągnąć do siebie. Dopiero, jak owi nieszczęśnicy, wejdą do środka, to tam poznają grzech ich podobno z zewnątrz świątobliwych struktur, lecz nie maja dość siły i wiary, by z niego wyjść. Z KK ludzie odchodzą i nikt ich z tego powodu nie prześladuje. W sektach, wrogami stają się najbliżsi, matka, ojciec, syn, córka itd. Żaden polski biskup nigdy nie mówił i nie powie, że polski KK jest bez grzechu, to antykatoliki komunał, którymi karmi się ciemny, antyklerykalny lud. Owszem nasi biskupi, pewno zamiatali niektóre niewygodne sprawy pod dywan, lecz czy tego nie robi się nigdzie indziej? To nie jest bynajmniej próba usprawiedliwienia, tylko stwierdzenie faktu. Pracowałaś przecież, czy nigdy nie okazałaś swej łaskawości, swoim podwładnym, gdy coś zawalili w trosce o ich a przede wszystkim o swoje dobro? To przecież jest ludzka przypadłość. Czy biskup ma być jej pozbawiony? Przecież biskup nie jest zbudowany z kloców lego. To przecież nonsens. I jeszcze jeden temat z tym związany. W niektórych sprawach, muszą być procedury. I znowu, nie tylko w Kościele. Procedury rodzą się w bólach rodzenia, niestety. Na podstawie wypadków i błędów, często bardzo tragicznych.Kalino ja się nie zgadzam by ludzie pokroju grega czy ediego, naprawiali nasz święty acz grzeszny KK. Oni mogą tylko niszczyć i zresztą taki jest ich cel. Trzeba byś ślepym i głuchym, by tego nie wiedzieć. Albo udawać że się nie wie i........... zamiatać pod dywan.

więc niech biskupi przestaną udawać święte krowy, pozdejmują złote sygnety z pulchnych paluszków, przeprowadzą się z pałaców do kawalerek, przesiądą z limuzyn na rowery - wiele ze świata przykładów, że tak można i doskonale na kondycję kościoła wpływa +++ p.s. a propos "żaden polski biskup nie mówił..." - no mówią, nie tylko biskupi, że kościół jest ś w i ę t ą wspólnotą, instytucją itepe - także ks. AB tę bałamutną frazę przytacza w ostatnim wydaniu TP

ojczulka Marciala prawdopodobnie wcale nie znał, a już na pewno nie lubił, ściemnia Benedykt, Franciszek albo jeden i drugi [jakiekolwiek wątpliwości rozwieje DRU, on z Wojtyłą miał jeszcze bliższy kontakt niż Dziwisz, i sprawę zna, hmm..., od podszewki]

Tym razem wkręcił go sam Franciszek ;)

:)))))) Oj, ten Franciszek.....

Wygląda jakbym komentował eddiepola, a to nieprawda. Zostawcie chociaż ślad w postaci zapisu: "post usunięty". Patryk, bój się Boga

Trollu, "Tygodnik Powszechny" to oaza moralności w obliczu ogólnej demoralizacji kościoła katolickiego. Charamsa uczciwie i publicznie przyznał, kim jest i co robi, podczas gdy setki polskich księży żyje w mniej lub bardziej znanych związkach z kobietami, a jednocześnie ma czelność pouczać ludzi o grzechach rozwiązłości. Zamiast badać skrzętnie wszelkie informacje na ten temat i w razie potwierdzenia zdemaskować i napiętnować takich księży, ich biskupi odwracają wzrok albo wręcz zamiatają sprawy pod dywan. Hipokryzja w tej organizacji nie ma sobie równych.

a dlaczego tak późno? I tak nie całkiem na temat. I nie słyszał o dwóch partiach? Bo może słyszał o trzech?

Szkoda, ze Tygodnik w odroznienu od Gazety Wyborczej nie zamiescil calej wypowiedzi papieza Franciszka a tylko ja opisal. Papiez Benedykt mowil o filtrach, ktore nie dopuszczaly go do papieza Jana Pawla II. Jezeli prawda jest to co mowi kardynal Dziwisz, ze filtrow nie bylo, to Jan Pawel II wiedzial o naduzyciach i nie wzial w obrone pokrzywdzonych. Tak wiec kardynal Dziwisz, tak naprawde, oskarza Jana Pawla II. Mysle, ze predzej czy pozniej dowiemy sie jak to bylo naprawde.

Tam ciągle "przerywają milczenie"

"Dlaczego, mimo znanych od lat w Watykanie zarzutów ciążących na ks. Macielu Degolladzie, był on niemal do końca życia przyjmowany i honorowany przez Jana Pawła II?" - takie padło pytanie. A odpowiedź - wymijająca. A to jest przecież fundamentalna kwestia: czy Jan Paweł II wiedział o postępkach Dogollady czy nie wiedział? Czy wiedział o wielu innych skandalach seksualnych w Kościele czy nie?
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]