Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Już tak nie będzie

Już tak nie będzie

31.07.2018
Czyta się kilka minut
Przyzwyczailiśmy się, że politycy nie realizują swoich obietnic wyborczych. Tak było przez dekady. A teraz niektórych przeraża, że populiści robią to, co zapowiadali w kampanii wyborczej.
Premier Mateusz Morawiecki z rolnikami w Głogowie, powiat toruński. Lipiec 2018 r. ROMAN BOSIACKI / FORUM
W

Widmo krąży po Europie – widmo populizmu. Właściwie to już nie krąży, tylko wylądowało, i nie tylko w Europie. W Stanach też grasuje. Każdy porządny człowiek jest do tego stopnia przeciwko, że nie zastanawia się, skąd się wziął ani dlaczego wielu ludziom populizm się podoba. Pewnie w obawie przed tym, by jakiś jego porządny kolega nie pomyślał, iż próbuje jego istnienie usprawiedliwić.

A jednak populizm zdobywa coraz więcej zwolenników. Ciekawe, jak firmy bukmacherskie wyceniały dziesięć lat temu taką propozycję polityczną: prezydentem Stanów Zjednoczonych jest hotelarski deweloper i gwiazda talk show, premier Wielkiej Brytanii próbuje wystąpić z Unii Europejskiej, ale nie ma pojęcia, jak to zrobić, kanclerz Niemiec poważnie rozważa zamknięcie granicy z Austrią, włoski rząd nie wpuszcza do portów nie tylko zagranicznych, ale także własnych statków z migrantami, a w Polsce po...

19418

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Populizm. Nowa poręczna nazwa na działającą demokrację. W Polsce - lek na frustrację post-okrągłostołowych elit. Klasyczna neomarksistowka manipulacja pojęciami. Włożył kiedyś Sławomir Mrożek w usta postaci jednej ze swoich sztuk tekst o "prawdziwej wolności" Brzmi tak: "Jeżeli prawdziwa wolność jest lepsza od zwykłej wolności, to gdzie jest prawdziwa wolność? To jasne. Prawdziwa wolność jest tylko tam, gdzie nie ma zwyczajnej wolności" Podobnie jest z "liberalną demokracją" Gdzie jest? Tam gdzie nie ma zwykłej demokracji, bezprzymiotnikowej. Jeśli kryterium "populizmu" jest "dotrzymywanie obietnic wyborczych", to ja osobiście chę żyć w "populizmie". Tak naprawdę oznacza to, że kilku profesorów prawa i celebrytów obraziło się o to, że ktoś zlekceważył ich śwatłe opinie i kieruje się własną , zdroworozsądkową oceną sytuacji politycznej. A ponieważ taka "niewysławialna bezczelność" strasznie gwałci nadęte do nieprawdopodobnych rozmiarów ego, przyzwyczajone do celebrowania własnej wyższości nad "plebsem", więc kręci się w liberalnych mediach festiwal oburzenia na prymitywny i ciemny lud, a redaktory różnej maści rzucają klątwy i zaklęcia, jednym z których jest właśnie "POPULIZM" Mój krótki wywód jest oczywiście POPULISTYCZNY. Dziękuję za uwagę tym, którzy do analizy rzeczywistości używają bogatego instrumentarium wiedzy politologicznej a szczególnie strukturalistom i dedukuje słynne powiedzenie Bismarcka (jednego z pierwszych nowożytnych populistów) "Acht und achtzig Professoren und Vaterland, du bist verloren"

bardzo naciągana argumentacja, Mrożek by się obśmiał - a co do populizmu, proszę Pani, to śmiem zauważyć, że nie tyle na realizowaniu obietnic on polega, co na ich składaniu - i nie o same obietnice chodzi, a o ich treść - i nie trzeba myślę być profesorem, by to pojąć

Komentujemy zasadę sformułowaną na wstępie artykułu pana Rosiaka nie treść populistycznych obietnic. Te są tak odmienne w różnych krajach, że pakowanie ich do jednego wora z napisem "populizm" to bzdura nawet z punktu widzenia prostego magistra czy doktora. Nie ma się co dąsać. Vox populi - vox dei. Tak było w czasach Grakchusa, Solona i innych składających demosowi populistyczne obietnice. Ta gra nazywa się "demokracja". Obrażają się na nią głównie przegrani i ludzie pokroju Ericha Honeckera mówiąc, że "społeczeństwo nie dorosło" do oświeconej władzy. To są klasyczne pojękiwania frustratów.

ale nic tu razem nie komentujemy - ja odnoszę się do Pani tekstu, ewentualnie na życzenie nawiązując do treści artykułu mogę dodatkowo określić jako bzdurną tezę, iż Polska nie poradziła sobie bardzo dobrze w czasie kryzysu sprzed 10 lat, tyle ✚✚✚ a teraz wprost do Pani: tak jak [słusznie] zauważa Pani, że populizm może mieć różne oblicza, to samo z demokracją - choćby parę setek nowożytnych lat tej formy ustrojowej daje nam na to wiele przykładów - ale tym bardziej wrzucanie jej do jednego wora z populizmem jest oczywistym nonsensem, to po pierwsze - po drugie, nic o treści obietnic nie wspominałem, a o ich wyłącznie składaniu i n i e d o t r z y m y w a n i u, podane przykłady były li tylko dla rozjaśnienia być może zapatrzonego w swą teorię Pani umysłu, pokazania różnicy między obiecanka a realizacją - i po trzecie na koniec, deklaruje Pani że chciałaby żyć krainie populizmu - ostrzegam, to nie od dziś narzędzie fałszu i oszustwa, a gdyby nawet zaczęli populistyczni łgarze swe obietnice spełniać, mogłaby się Pani szybko srogo rozczarować odnajdując się po stronie mniejszości ✚✚✚ zgodzę się wszakże, że na demokrację obrażają się frustraci, wiecznie przegrani, osobniki pokroju Honeckera i jemu podobnych tchórzliwych zamordystów - w końcu stąd mamy w Polsce rządy jakie mamy ✚✚✚ p.s.

ale w oświeceniowej filozofii (której marksizm, komunizm albo współczesny "globalizm" czy tzw. liberalizm są ideologicznymi wcieleniami) demokracja nigdy nie była jakąś wartością podstawową. Nie bez przyczyny luminarze Oświecenia najlepiej czuli się na dworach despotów, Marks głosił dyktaturę proletariatu - system zasadniczo różny od pytania demokratycznej większości o zdanie, a dzisiejsi liberałowie znaleźli głównego wroga w "populizmie". "Zakładając, że natura ludzka jest rzeczą prostą, Oświecenie zakładało również z reguły, że proste są polityczne i społeczne problemy, łatwe przeto do rozwiązania. Uwolnij umysł człowieka od kilku starożytnych błędów, oczyść jego przekonania ze sztucznych 'systemów' metafizycznych i teologicznych dogmatów, przywróć jego społecznym relacjom prostotę stanu natury, a urzeczywistni się jego naturalna wspaniałość, jak zakładano, ludzkość zaś będzie odtąd żyła szczęśliwie" (Lovejoy) Jeśli jedynie słuszne prawa i porządki są kwestią nie tyle konsensusu, co zaakceptowania naukowo dostępnej prawdy, to o czym tu demokratycznie dyskutować? Czy sumę kątów trójkąta ustalamy w głosowaniu? Demokracja i wolność słowa były dobre, dopóki służyły demontowaniu ustrojów ufundowanych na owych "starożytnych błędach", ale one z natury mają w sobie coś antysystemowego i ich destrukcyjna siła nie przestała działać, kiedy "oświeceniowcy" otrzymali wreszcie okazję wcielenia swoich założeń w życie i "zakończenia historii", mówiąc Fukuyamą. Niestety, "nie powiezło" i stąd rozczarowanie mas i wściekłość establishmentu, że ktoś tu śmie być rozczarowany ;)

Populizm. Nowa poręczna nazwa na działającą demokrację. W Polsce - lek na frustrację post-okrągłostołowych elit. Klasyczna neomarksistowka manipulacja pojęciami. Włożył kiedyś Sławomir Mrożek w usta postaci jednej ze swoich sztuk tekst o "prawdziwej wolności" Brzmi tak: "Jeżeli prawdziwa wolność jest lepsza od zwykłej wolności, to gdzie jest prawdziwa wolność? To jasne. Prawdziwa wolność jest tylko tam, gdzie nie ma zwyczajnej wolności" Podobnie jest z "liberalną demokracją" Gdzie jest? Tam gdzie nie ma zwykłej demokracji, bezprzymiotnikowej. Jeśli kryterium "populizmu" jest "dotrzymywanie obietnic wyborczych", to ja osobiście chę żyć w "populizmie". Tak naprawdę oznacza to, że kilku profesorów prawa i celebrytów obraziło się o to, że ktoś zlekceważył ich śwatłe opinie i kieruje się własną , zdroworozsądkową oceną sytuacji politycznej. A ponieważ taka "niewysławialna bezczelność" strasznie gwałci nadęte do nieprawdopodobnych rozmiarów ego, przyzwyczajone do celebrowania własnej wyższości nad "plebsem", więc kręci się w liberalnych mediach festiwal oburzenia na prymitywny i ciemny lud, a redaktory różnej maści rzucają klątwy i zaklęcia, jednym z których jest właśnie "POPULIZM" Mój krótki wywód jest oczywiście POPULISTYCZNY. Dziękuję za uwagę tym, którzy do analizy rzeczywistości używają bogatego instrumentarium wiedzy politologicznej a szczególnie strukturalistom i dedukuje słynne powiedzenie Bismarcka (jednego z pierwszych nowożytnych populistów) "Acht und achtzig Professoren und Vaterland, du bist verloren"

hasło, w którym występują dwa obecnie wykluczające się pojęcia: rozsądek i polityka :) Nie jestem profesorem prawa ani celebrytą, jednak też nie mogę zgodzić się z opinią Szanownej Pani, że populus może rozsądnie ocenić sytuację, jakąkolwiek :) A rozsądnie to znaczy bezstronnie, obiektywnie i mądrze. Pozdrawiam Szanowną Panią.

nie jest powiedzeniem Bismarcka - ale proszę się nie sromać, nie Pani pierwsza chcąc zabłysnąć elokwencją się na niej potyka https://pl.wikiquote.org/wiki/Dyskusja:Otto_von_Bismarck

które, chociaż podobnie nazwane i często chodzą w parze, zasadniczo są od siebie niezależne. Z tym Bismarckiem to faktycznie rzecz wysoce niepewna, ale przywołana dyskusja w polskich Wikicytatach poprzestaje na ogólnikach i błędnym odesłaniu do nieistniejącej treści w niemieckiej Wikipedii. Kopaliński podaje jako źródło "Deutsche Rundschau" z 1901 roku, czyli kilka lat po śmierci Bismarcka, jednak w publikacjach książkowych, i to nawet naukowych!, zdarzają się atrybucje najrozmaitsze - od Heinego (prawdopodobnie z powodu jednej frazy w wierszu "Ostrzeżenie"), poprzez właśnie Bismarcka, aż po... Andrieja Wyszynskiego. Cytat zrobił ostatnio karierę w prawicowej blogosferze (dlatego rozumiem irytację ;), wszakże jako myśl Bismarcka figuruje też w powieści Marka Krajewskiego. "Nie pani pierwsza..." Oczywiście! Całkiem niedawno na tych łamach komentatorka przyłapała Zygmunta Baumana na znacznie poważniejszej wpadce z rzekomym cytatem z rzekomego noblisty https://www.tygodnikpowszechny.pl/comment/25024#comment-25024). Zupełnie jakby licealista zabłysnął cytatem z "Nie-Boskiej" Dantego ;) Na tym tle niedbałość "Katalizyny" w sprawdzaniu źródeł to naprawdę pikuś.

wpadka z Bismarckiem to pikuś taki sam jak pomyłka Baumana [Jana Tokarskiego?] w nazwisku noblisty - mowy nie ma tu o irytacji, natomiast owszem, sedno jej wypowiedzi może budzić zdumienie i zachęcać do reakcji, tyle, proszę Pana +++ p.s. "prawicowa blogosfera" - przypuszczam ma Pan na myśli portale prowadzone przez sympatyków i zwolenników dyktatur i autokracji, od faszystów po bolszewików - dobrze się domyśliłem?

Ich błędy i głupstwa są rzadziej demaskowane i potencjalne groźniejsze. I nie zwalajmy na Tokarskiego, który właśnie nie sprawdzając posłusznie cytuje za Baumanem nie wiadomo kogo. Gorzej, że u Baumana taka wpadka nie jest wyjątkowa. "Prawicowa blogosfera" natomiast to blogi autorów o prawicowych sympatiach, zapewne także ekstremistycznych, lecz niekoniecznie - np. konserwatywnych, libertariańskich itp. W "lewicowej blogosferze" też nie same baranki i łatwo wyszukać tam wielbicieli czerwonych dyktatur i autokracji.

pojęcia prawica czy lewica są już tak w praktyce przemielone i zmiksowane, że dziś do opisu politycznej rzeczywistości praktycznie się już nie nadają, najlepiej sprawdzają się w roli obelg - stąd moja wątpliwość co do sensu formuły przez Pana użytej; potencjał grozy pomyłki Baumana wcale mnie nie przeraził - ba, w pewnym sensie mogę i jemu, i p. Magdzie być wdzięczny za stworzenie okazji do pogrzebania w necie, delikatnego pogłębienia wiedzy +++ p.s. na JT nie 'zwalam', ten błąd to rodzaj literówki i może się przydarzyć wszędzie i każdemu po drodze

Autor się sporo napocił, ale niczego nam z obecnej sytuacji nie wytłumaczył.Gadanie o "populizmie" ma dzisiaj swoje pięć minut, podobnie jak jeszcze niedawno wszelkie pseudo dyskusje np. o "dżender". Wszystkie podane "parametry populizmu, co najmniej ich spora część, to "kula w płot". Sądzę, że bardziej na czasie byłoby się zastanowić co wpływa realnie na odradzanie się "tu i tam" suwerentyzmu? Co spowodowało i powoduje tą niepożądaną i przez pseudo elity nieprzewidzianą "nową" tendencję wśród "demokracji", która miała i ma doprowadzić - tylko i wyłącznie - do homogenizacji wszystkiego ze wszystkim, w imię jednokierunkowego ideologicznego postępu.I na marginesie: Pan Rosiak? Hmm? To ten co "uczynił" rzetelną książkę pt.„Wielka odmowa”? Wiem - ale to już było! Dajmy spokój Panu Rosiakowi i jego m..ngolskim teoriom

populizm nie jest kwestią mody, a dżender swoje pięć minut miał w zasadzie ekskluzywnie w Polsce, kraju wciąż pogrążonym w oparach klerykalnego obłędu - ba, sam populizm nie jest niczym szczególnie groźnym i niepożądanym, problemem jest, że użyty być może w systemie demokratycznym jako narzędzie do popełniania oszustw wyborczych, nie jest wszakże narzędziem jedynym - populizm to jak wytrych do samego wnętrza delikatnej maszynerii demokracji, kłopoty się zaczynają gdy ci, co się tam dostaną zaczynają je rozmontowywać i demolować - a imię ich Legion: zamordyści, autokraci, bolszewiccy, faszyści etc. Im, demokratycznie wybranym dać władzę nad policją, wojskiem, służbami - wykorzystają ją przeciw wyborcom i dla zniszczenia demokracji. I nie ma sensu obwiniać populizmu albo demokracji o to, że Pan Bóg w swej hojności stworzył nieprzeliczone zastępy drani czy Jarosława K. - albo, że głos ludu bywa chórem samobójców.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]