Już po Zaduszkach

Radościami nie pogardzoj, od skutków uciekaj. Ka radość, tam i cnota. Ka smutek, tam grzechy, tam niecnota. Staroj się o radość, a za radościom przyjdzie rozum i cało reśta. Takim cytatem z Historii filozofii po góralsku inaugurują się tegoroczne Tischnerowskie wypominki w Łopusznej.
Czyta się kilka minut

Zgoda na cytat, i to jaka jeszcze zgoda, cóż kiedy o radość trudno, bo właśnie nie będę w Łopusznej, choć tak bardzo by się chciało. A z myśli o księdzu Józku też nieprosta droga do radości, bo z każdym rokiem bardziej go brak, z każdym rokiem "rozum i cało reśta" jakby coraz rzadziej spotykane, jakby w cenie, którą mało kto już chce zapłacić.

Długie dni rozpostarte w tym roku dokoła Zaduszek pozwoliły odwiedzić więcej mogił niż kiedykolwiek. Także telewizje wędrowały po cmentarzach całej Polski, szkoda tylko, że jakby poza pamięcią powszechną, tą wizualną właśnie, pozostały cmentarze i mogiły poza granicami Polski. Nie udało mi się zobaczyć w telewizji Cmentarza Łyczakowskiego ani Rossy, ani grobów na Monte Cassino, ani ślicznego cmentarzyka polskich lotników w Newark-on-Trent, skąd po 1990 r. zabraliśmy na Wawel szczątki generała Sikorskiego. A kto palił lampki przy mogiłach królewskich na Wawelu, w krypcie Mickiewicza i Słowackiego, na Skałce przy Wyspiańskim, Miłoszu i innych, w tylu katedrach tylu miast? Upominał się o to w tym roku w telewizyjnym słowie pamięci Ksiądz Prymas.

Najbardziej chciałabym jednak, by udało się nam jeszcze, zanim odejdą ostatni sprawcy wyroków śmierci na polskich bohaterach, wykonywanych w ciemności epoki stalinowskiej, bohaterach grzebanych bez śladu, dojść prawdy: gdzie leżą oni wszyscy? Choćby to były tylko zbiorowe mogiły nie do rozszyfrowania. Albo, jeżeli i to nie jest już możliwe, żebyśmy wybrali takie jedno miejsce symboliczne w każdym mieście, gdzie były stalinowskie więzienia i gdzie wyroki śmierci wykonywano. Żebyśmy tam w każde Zaduszki też odprawiali Msze i zapalali lampki. Tak jak w Łopusznej.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 46/2005