Joe Biden stoi przed najważniejszą decyzją w karierze. Czy wycofa się z walki z Trumpem?

Po katastrofalnej debacie narastają naciski na Bidena, by zrezygnował z kampanii. Faworytką do wskoczenia na jego miejsce jest wiceprezydentka Kamala Harris.
Czyta się kilka minut
Kamala Harris i Joe Biden podczas kampanii wyborczej w Girard College w Filadelfii. 29 maja 2024 r. // Fot. Demetrius Freeman / The Washington Post / Getty Images
Kamala Harris i Joe Biden podczas kampanii wyborczej w Girard College w Filadelfii. 29 maja 2024 r. // Fot. Demetrius Freeman / The Washington Post / Getty Images

Takiego Dnia Niepodległości Ameryka nie wyobrażała sobie nawet w najgorszych snach. W czasie, gdy 4 lipca miliony ludzi spotykają się na wspólne grillowanie i pokazy fajerwerków, nie słabną spekulacje, czy urzędujący prezydent zakończy walkę o reelekcję – i to na cztery miesiące przed wyborami. Do jego rezygnacji nawołują już nie tylko media, ale także politycy Partii Demokratycznej. Jako pierwszy we wtorek publicznie zrobił to kongresmen z Teksasu Lloyd Doggett. Stwierdził, że Joe Biden powinien podjąć „bolesną” decyzję i pójść w ślady prezydenta Lyndona Johnsona. Ten, tracąc poparcie ze względu na wojnę w Wietnamie, zakończył kampanię o reelekcję 31 marca 1968 roku.

Do antybidenowskiego chóru dołączają teraz kolejni kongresmeni (choć nadal to garstka), ekskongresmeni, urzędnicy wcześniejszych administracji i wpływowi darczyńcy, w tym współzałożyciel Netflixa – Reed Hastings. Zapewne prezydenta najbardziej zabolała wypowiedź Nancy Pelosi, jego sojuszniczki i byłej liderki w Izbie Reprezentantów. Choć polityczka nie wezwała Bidena do zawieszenia kampanii, dywagowała na antenie telewizji MSNBC, czy jego kiepskie wystąpienie sprzed tygodnia to wypadek przy pracy, czy objaw pogarszającego się stanu zdrowia.

Wreszcie, niepokoją się Demokraci walczący o reelekcję w wyborach do Kongresu: boją się, że chaos wokół Bidena zaszkodzi ich kampanii. Jeden z kongresmenów – Jared Golden z Maine – dał upust frustracji na łamach lokalnej gazety „Bangor Daily News”. Obwieścił, że porażka Bidena podczas debaty nie była dla niego zaskoczeniem i pogodził się z tym, iż „Donald Trump jest pewnym zwycięzcą w wyścigu”. 

Według medialnych doniesień mnożą się również obawy, iż za błędy Bidena Demokraci zapłacą utratą nie tylko Białego Domu, ale także Senatu, gdzie wraz ze wsparciem polityków niezależnych mają nieznaczną przewagę.

Pełna mobilizacja

Pesymistyczne nastroje w partii podsycają sondaże, które mówią, że po telewizyjnej debacie przewaga Trumpa nad Bidenem spuchła z 3 do 6 pkt. proc. W badaniu New York Times/Siena College to jego największa sondażowa przewaga od 2015 r., gdy po raz pierwszy walczył o Biały Dom. W ostatnich dniach o 5 pkt. proc. skoczyła również liczba wyborców deklarujących, że Biden jest za stary na pełnienie urzędu prezydenta. Z drugiej strony nieco mniej przybyło Amerykanów sądzących, że polityk ten nie powinien być kandydatem Demokratów w wyścigu.

Choć sam Biden deklaruje, że pozostaje w grze, to według nieoficjalnych doniesień z jego otoczenia, musi szybko udowodnić, że jest gotowy do walki i dobrze radzi sobie podczas wystąpień bez… telepromptera. W piątek udzieli wywiadu telewizji ABC News i pojedzie na wiec do Wisconsin, a w przyszłym tygodniu podczas szczytu NATO planuje konferencję prasową. To w czasie jego prezydentury zdarza się niezwykle rzadko. Dziennikarze z serwisu Axios policzyli, że od początku rządów Biden uczestniczył tylko w 36 konferencjach – rzadziej z dziennikarzami spotykał się tylko w latach 80. Ronald Reagan.

W blokach startowych

Nie słabną spekulacje, kto zastąpi Bidena, jeśli ten ostatecznie zrezygnuje z wyścigu. Jako faworytkę wymienia się wiceprezydentkę Kamalę Harris, która spośród innych potencjalnych kandydatów cieszy się największą rozpoznawalnością w kraju i najlepiej wypada w sondażach. Z badania CNN wynika, że w hipotetycznym pojedynku z Trumpem przegrywa z nim dwoma punktami procentowymi, podczas gdy inni – m.in. gubernator Kalifornii Gavin Newsom i gubernatorka Michigan Gretchen Whitmer – są bardziej w tyle. 

Mimo że Kamala Harris nie wybiła się podczas wiceprezydentury, a przed debatą miała nawet gorsze notowania od Bidena, teraz postrzegana jest jako dobra alternatywa, także z jednego podstawowego powodu. Jeśli to ona stanie do walki z Trumpem, będzie mogła przejąć środki na kampanię Bidena. Pieniądze zbierane były bowiem na tandem Biden–Harris. Jest też inna kalkulacja wyborcza: według strategów politycznych przekazanie pałeczki białemu kandydatowi – np. Gavinowi Newsomowi, który ma duże polityczne ambicje i towarzyszył Bidenowi w dniu debaty – nie spodobałoby się czarnoskórym wyborcom i kobietom. A to dwie grupy kluczowe dla zwycięstwa w wyścigu.

Na ewentualne wkroczenie Harris do gry szykują się Republikanie: atakują ją w mediach społecznościowych, a nawet wypuścili kampanię reklamową z hasłem „This November: Vote Republican. Stop Kamala” („W listopadzie głosuj na Republikanina. Powstrzymaj Kamalę”). Na takie ruchy jest jeszcze za wcześnie. Nawet jeśli Biden zrezygnuje z wyścigu, to jego następcę wyłonią dopiero delegaci podczas sierpniowej konwencji w Chicago. Bidena czeka podjęcie być może najważniejszej decyzji w karierze politycznej. 

Autorka jest dziennikarką „Press”.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 28/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Biden pod presją