Reklama

Jak odzyskać stracony czas

Jak odzyskać stracony czas

29.01.2016
Czyta się kilka minut
Znany amerykański fizyk Frank Tipler napisał książkę pod dość dziwnym tytułem: "Fizyka nieśmiertelności". Ale książka rzeczywiście zawiera to, co zapowiada tytuł.
Luca Giordano, Jaskinia wieczności (WikiArt.org)
F

Frank Tipler opisuje w tej książce model wszechświata, jaki sam skonstruował, model dość zaskakujący. Cała informacja o przeszłości w tym modelu nie ginie, lecz jest przechowywana w geometrycznej strukturze kosmosu, i kiedyś po miliardach lat, kiedy wszechświat z powrotem zwinie się do punktu informacja ta na nowo odżyje. Wtedy wszystko będzie się dziać jeszcze raz, na nowo, ale już bez przemijania. Model ten, choć jest zbudowany matematycznie, ma jednak w sobie coś z science fiction, z naukowej fantazji. Opiera się bowiem na zbyt wielu dowolnych założeniach, by mógł być realistycznym modelem naszego rzeczywistego wszechświata. Ale model Franka Tiplera w naoczny sposób stawia pytanie, pytanie które pewnie każdego z nas jakoś nurtuje: czy można odzyskać stracony czas? Czy można odzyskać stracony czas? A czas tracimy przynajmniej na dwa sposoby. Pierwszy sposób to z natury rzeczy, bo taka właśnie jest istota czasu. każdy dzień zapada się w przeszłości, jest stracony i już nigdy nie wróci. Ale jest drugi sposób tracenia czasu: z własnej winy. Gdy się swojego czasu niczym nie wie wypełnia, albo wypełnia się tym, czego się potem trzeba wstydzić. I doskonale wiemy, że czas jest kapitałem, kapitałem, którego jeśli się nie pomnaża, to on nieodwracalnie ubywa. Czy można więc odzyskać stracony czas? Oczywiście czasu nie można zawrócić, żaden matematyczny model nie przywróci nam minionych lat, ale własnym wysiłkiem możemy wzbogacać czas teraźniejszy tak, ażeby pokryć, pokryć nawet z naddatkiem, wszelkie straty, jakich narobiliśmy w przeszłości. Środek zaradczy kryje się w nas samych, w naszej woli.

Trzeba naprawdę zechcieć i to chcenie wprowadzać w czyn. A czas można wzbogacać na różne sposoby. Przez pomnażanie tego, co się ma, przez staranie się o to, by zdobyć coraz lepszą życiową szansę i coraz lepsze kontakty z wpływowymi ludźmi, można starać się o to, ażeby pomnażać swoją wiedzę, na różne sposoby można wzbogacać czas. Ale to wszystko na niewiele się zda, jeżeli nie będziemy wzbogać czasu w sensie moralnym, to znaczy wzbogacać go w dobro naszego życia. Jedynie dobro, jakie sprawiamy w sobie i wokół siebie jest nie tylko w stanie wzbogacić nasz czas, ale również wymazać zło, jakie zagnieździło się w naszej przeszłości. Model Franka Tiplera odzyskiwanej przeszłości jest trochę naiwną naukową fikcją. Ale my w naszej religii nie potrzebujemy takich karkołomnych sztuczek, by wiedzieć, że nasz czas nie przemija, lecz narasta, narasta zmarnowanymi okazjami, ale także nagromadzonym dobrem. Nasz czas narasta ku swojemu spełnieniu. Życie ludzkie nie przemija jednokierunkowo i bezpowrotnie. Jest raczej rozpięte pomiędzy czasem i wiecznością. I nie jest tak, że wieczność czeka nas dopiero, być może za wiele lat, gdy nasze życie się skończy. Nawet jeżeli będę żyć jeszcze bardzo długo, to wieczność przenika wszystkie moje tkanki, zawsze, w każdej chwili. I wystarczy chwila skupienia i słowo modlitwy, by wnieść się ponad czas i wszystkie jego obietnice. Okres adwentu uczy nasze oczy przenikliwości, żebyśmy nie zatrzymywali wzroku na przemijających minutach, lecz byśmy przez cienie przemijania dostrzegli światło, w którym mamy się zanurzyć. Tak, byśmy poprzez cienie przemijania dostrzegli światło, w którym mamy się zanurzyć.

Gdy Jan nauczał, pytały go tłumy:
«Cóż więc mamy czynić?».
On im odpowiadał: «Kto ma dwie suknie, niech jedną da temu, który nie ma; a kto ma żywność, niech tak samo czyni».
Przychodzili także celnicy, żeby przyjąć chrzest, i pytali go: «Nauczycielu, co mamy czynić?».
On im odpowiadał: «Nie pobierajcie nic więcej ponad to, ile wam wyznaczono».
Pytali go też i żołnierze: «A my, co mamy czynić?»
On im odpowiadał: «Nad nikim się nie znęcajcie i nikogo nie uciskajcie, lecz poprzestawajcie na swoim żołdzie».
Gdy więc lud oczekiwał z napięciem i wszyscy snuli domysły w sercach co do Jana, czy nie jest Mesjaszem, on tak przemówił do wszystkich: «Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On chrzcić was będzie Duchem Świętym i ogniem. Ma On wiejadło w ręku dla oczyszczenia swego omłotu: pszenicę zbierze do spichrza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym».
Wiele też innych napomnień dawał ludowi i głosił dobrą nowinę.

(Zapis homilii wygłoszonej przez ks. prof. Michała Hellera w kościele pw. św. Maksymiliana w Tarnowie).

Autor artykułu

Kosmolog, filozof i teolog. Profesor nauk filozoficznych, specjalizuje się w filozofii przyrody, fizyce, kosmologii relatywistycznej oraz relacji nauka-wiara. Kawaler Orderu Orła Białego....

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]