Reklama

Jak ludzie

Jak ludzie

26.03.2007
Czyta się kilka minut
"Jest godzina szósta jeden, w tej właśnie chwili wschodzi słońce" - mówi do mnie radio któregoś poranka. I od tych kilku słów zaczyna się dzień witany przyjaźnie. Także dlatego, że radio mówi do mnie głosem, który niesie ze sobą coś bardzo prawdziwego: nieudawaną bliskość, jakieś rzeczywiste porozumienie, zaproszenie do dalszego kontaktu, który przyniesie następne dobre sygnały. To nie jest wystudiowane uwodzenie reklamodawców, żadne fachowe czarowanie, piarowska nonszalancja narzuconej na różne sposoby atrakcyjności. Ani poufałość niewczesna, na którą przecież nie mam ochoty. Radiowa "Dwójka" rozpoczyna ze mną rozmowę, która - wiem - może trwać, choćby i z przerwami, przez cały dzień. Wszystko będzie mnie cieszyć: powściągliwa przyjacielskość głosów zapraszających do słuchania, bezinteresownego udziału w zagadkach, ale także otaczająca mnie atmosfera kontaktu z prawdziwego zdarzenia, gdy pojawią się w studio goście, którym nikt nie przerwie, nie wejdzie z agresywnym dwugłosem, z których żaden ani nie usłyszy, ani sam nie powie: "pan kłamie", "pan mówi brednie". Ich głosy nie zatrzeszczą w tłumionej agresji, nie będą bełkotem poniewierającym składnią, ani zespołem nieskoordynowanych stękań i zachłystywań. Będę słuchać niespiesznego dyskursu na ciekawy temat, ciesząc się nie tylko tym, że ciekawy, ale samym językiem, więcej: samą barwą kolejnych głosów, które uruchamiają natychmiast wyobraźnię, nawet wtedy, gdy gościa nie znam z żadnego przekazu i mogę go sobie tylko wyobrażać. "Dwójka" przynosi mi co dzień ten sam prezent: właśnie głosy w ich najbardziej przekonującej postaci, głosy ludzkie. Ani wrogie, ani drewniane z obojętności, ani skłamane w fałszywych akcentach uwodzicielskich. Braterskie.
M

Mamy dzięki elektronice tłum ludzi dokoła siebie. Jest ich więcej, niż jesteśmy w stanie zaakceptować. Kiedy się nad tym zastanowić, od razu widać, że nie wszystkich potrafimy znieść właśnie z powodu głosu, jakim się posługują. Ten głos mówi o nich wiele z tego, co chcieliby może i ukryć. Albo - po prostu - niweczy ich zabiegi o naszą przychylność. Dlatego tym cenniejsze są głosy, które nie oszukują, lecz obdarzają przyjaźnią.

Cóż począć, skoro to właśnie radiowa "Dwójka" ma wkrótce utracić spory zakres swoich częstotliwości - mimo protestów wszystkich, którzy jej potrzebują. Będziemy ubożsi o niejedną godzinę przyjaźni. I nikt nie potrafi powiedzieć, w imię czego właściwie. Ucichnie dla wielu głos tak potrzebny, bo ludzki. Stanie się krzywda, o której - niestety - za mało słychać.

861

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Masz już konto? Zaloguj się 

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Jeśli założysz bezpłatne konto, możesz za darmo czytać 3 płatne teksty miesięcznie. Wykup dostęp, by czytać bez limitu najnowsze wydanie i numery archiwalne od 2003 roku! 

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]