Jak Kreml na nowo urządza Syrię

Zaskoczenia nie było, gdy na spotkaniu w Soczi prezydenci Rosji i Turcji porozumieli się w sprawie przedłużenia rozejmu w Syrii, a w dalszej perspektywie – współpracy.
Czyta się kilka minut

Tym samym Putin i Erdoğan stworzyli najpoważniejsze jak dotąd ramy do uporządkowania sytuacji w regionie po ewakuacji sił USA i po tureckiej ofensywie „Źródło Pokoju”.

W Soczi ustalono, że Turcja zachowa (czasowo) swój stan posiadania, a Moskwa (i Asad) przejmą kontrolę nad kurdyjskim parapaństwem oraz zadbają o oczyszczenie pogranicza z sił kurdyjskich. Docelowo wszystko ma wrócić do stanu sprzed wojny syryjskiej (nienaruszalność granic, odnowiona umowa syryjsko-turecka z 1998 r., która pozwalała Turkom zwalczać Kurdów w pasie granicznym).

Rosja i Turcja naszkicowały najprostszy z możliwych scenariuszy zakończenia wojny: reżim Asada, działający pod patronatem Rosji, ma odzyskać bez walki jedną trzecią kraju, dotąd zajętą przez Kurdów; Kurdowie (nieobecni) zapłacą za to porozumienie swoją pozycją i terytorium, ale przetrwają; uchodźców i prawa człowieka milcząco wpisano w koszty.

Czy jest to scenariusz wykonalny? Raczej tak, bo ani osamotnieni Kurdowie, ani Irańczycy (nieobecni w Soczi) nie mogą go otwarcie i od razu torpedować, USA zaś zrezygnowały z walki o kształt Syrii. Dla Turcji porozumienie to relatywny sukces: „legitymizuje” ich syryjskie zdobycze, pozwala liczyć na eliminację zagrożenia kurdyjskiego cudzymi rękoma i świadczy, że Ankara może realizować swe interesy nawet wbrew sojusznikom z NATO.

Równocześnie jednak i Turcja, i Kurdowie, i wszyscy zainteresowani tym konfliktem stają się zależni od Moskwy. Ona ustala warunki, dzieli i obdziela, umiejętnie zarządzając swymi skromnymi środkami militarnymi i potężnym doświadczeniem politycznym. Bezradny wobec spraw syryjskich pozostaje Zachód. Co gorsza, musi szybko znaleźć sposób na Turcję, która przeżywa swój sukces na miarę zajęcia przez Polskę Zaolzia w 1938 r. – tylko jeszcze mocniej niż ówczesna Polska jest uwodzona przez rewizjonistyczne (tu: rosyjskie) mocarstwo, dla którego jest celem, a nie partnerem. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 44/2019